ALEKSNADER ŻABCZYŃSKI – amant kina dwudziestolecia międzywojennego, który w ciszy udał się bronić ojczyzny.


Jego nazwisko przywodzi przede wszystkim na myśl kino, którego był niekwestionowaną chlubą, a także piosenki, które wylansowane parędziesiąt lat temu wciąż rozbrzmiewają w uszach potomnych. Żabczyński nie tylko wpisał się na karty historii jako wybitny artysta, ale również jako żołnierz Wojska Polskiego, który nie zawahał się bronić ojczyzny.

Na świat przyszedł 24 lipca 1900 r. jako Bożydar Aleksander Żabczyński. Jego rodzicami byli Zofia Florentyna Ostrowska oraz Aleksander Daniel Żabczyński, który był pułkownikiem armii rosyjskiej i generałem dywizji Wojska Polskiego. Już jako dziecko przejawiał talent muzyczny, a że rodzina Żabczyńskich była majętna, Aleksander junior odebrał gruntowne wykształcenie, z nauką gry na fortepianie włącznie. Wychowany w domu z żołnierskimi tradycjami w 1919 wstąpił do Szkoły Podchorążych w Poznaniu, po ukończeniu której był oficerem I pułku artylerii. Należy w tym miejscu dodać, iż w 1935 r. został mianowany na stopień porucznika.

Ulegając sugestiom rodziny zapisał się na studia prawnicze, z których szybko zrezygnował, gdyż nie czuł powołania w tym kierunku. Artystyczna dusza znów dała o sobie znać i Żabczyński wstąpił do Warszawskiej Szkoły Gry Scenicznej Niny Novilli, gdzie poznał swoją późniejszą żonę Marię, z którą połączyło go gorące uczucie i młodzi niebawem stanęli na ślubnym kobiercu. Na uroczystości nie zabrakło wielbicielek Żabczyńskiego, które na znak rozpaczy przybyły ubrane na czarno. Aleksander trwał przy swojej wielkiej miłości do samego końca. Małżeństwa nie zdołała rozdzielić nawet bliska zażyłość aktora z Lodą Halamą, słynną gwiazda estrady i kina.

Za przyczyną Edmunda Wiercińskiego, ze szkoły Niny Novill trafił do „Reduty”, gdzie debiutował jako Archanioł Gabriel w „Pastorałkach”, następnie grał w „Wielkanocy”, a także „Nowym Don Kiszocie”. Po latach wspominał: „Każde przedstawienie teatralne było dla mnie objawieniem. Aktorów uważałem za ludzi z innej planety i kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z nimi, doprawdy nie wiedziałem, co mam mówić”. Po rozłamie „Reduty” Żabczyński grywał w warszawskich teatrach – Polskim oraz Narodowym, a także w Teatrach Miejskich we Lwowie. Ponadto niemalże do wybuchu wojny grywał w teatrzykach rewiowych „Morskie oko”, „Wesołe oko”, „Cyruliku Warszawskim”, „Wielkiej Rewii”, czy „Kameleonie”.

Pierwszy raz zetknął się z wielkim ekranem pracując przy niemym filmie „Czerwony błazen”, w którym otrzymał epizodyczną rolę „doktora od niewieścich serc”. Jak się później okazało, łatka amanta przylgnęła do niego na dobre i konsekwentnie otrzymywał role, z których trudno było wyjść poza ramy, w których go uwięziono. Niemniej jednak rola w „Czerwonym błaźnie” pozwoliła mu wejść w świat wielkiego aktorstwa i poznać bliżej takie gwiazdy jak Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza, czy Nora Ney. Kariera Żabczyńskiego nabrała rozpędu w połowie lat trzydziestych po występnie w komedii muzycznej „Manewry miłosne”, skąd pochodzą takie szlagiery jak „Powróćmy, jak za dawnych lat”, „My husarze, wolne ptaki”, czy „Taka noc i walc i Ty”. Aleksander zyskał status gwiazdy, a role w filmach zaczęto „pisać pod niego”. Żabczyński stworzył kreacje, które po dziś dzień są znane. Kto nie zna słów piosenki „Ada! To nie wypada”, z filmu o tym samym tytule, czy „Na moje wady nie ma rady” z komedii „Pani minister tańczy”, czy „Już nie zapomnisz mnie” z „Zapomnianych melodii”.

Świetnie prosperującą karierę przerwał wybuch wojny. Żabczyński został powołany do 1 pułku artylerii przeciwlotniczej im. Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego. Zanim wyruszył bronić ojczyzny spotkał się z aktorskim gronem przyjaciół w restauracji Ziemiańska. Tam wmaszerował żołnierskim krokiem przywdziany w oficerski mundur, zasalutował i odszedł w milczeniu. Początkowo brał udział w kampanii wrześniowej, następnie przedostał się do Rumunii, a później na Węgry, gdzie był internowany. Stamtąd udało mu się zbiec do Francji, gdzie wstąpił do Wojska Polskiego. Następnie wysłany do Wielkiej Brytanii, a później na front na Bliski Wschód. Stamtąd powrócił do Europy, by walczyć w kampanii włoskiej. Za odwagę i męstwo został odznaczony Krzyżem Walecznych, Krzyżem Pamiątkowym Monte Cassino, a także brytyjską Gwiazdą Wojny 1939-1945, Gwiazdą Włoch oraz Medalem Wojska.

Po demobilizacji w 1947 r. powrócił do kraju. Jednakże tu nie czekało go sielankowe życie. Przedwojenne kariera artysty nigdy nie powróciła na wcześniejsze tory. Żabczyńscy miewali problemy finansowe, do tego wszystkiego bezpieka próbowała rozpracowywać aktora. Nigdy też nie doczekali się potomstwa, gdyż będąca przy nadziei Maria, pod koniec 1939 r. straciła ich jedyne dziecko. Jakby mało trosk spadło na małżeństwo, to jeszcze pod koniec lat czterdziestych aktor zaczął mieć problemy ze zdrowiem. Mimo to, jego serce cały czas biło dla sztuki i do końca życia grał w teatrze, a także udzielał się artystycznie m. in. w Polskim Radiu.

Śmierć przyszła nagle. 31 maja 1958 r. atak serca odebrał ostatnie tchnienie jednej z najjaśniejszych gwiazd polskiej estrady i kina, bohaterowi wojennemu, wybitnemu Polakowi.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ