Bitwa o Olszynkę Grochowską – najbardziej krwawe starcie Powstania Listopadowego

Bitwa o Olszynkę Grochowską, stoczona 25 lutego 1831 r., była jednym z największych i najbardziej krwawych starć Powstania Listopadowego.

Polskie oddziały powstańcze w liczbie ok. 40 tysięcy żołnierzy i 90 dział pod wodzą gen. Józefa Chłopickiego stawialy opor natarcierajacej armii feldmarszałka Iwana Dybicza liczącej 60 tysięcy i 112 armat.Po bitwach pod Stoczkiem, Dobrem i Wawrem wojska polskie skoncentrowały się na przedpolach Pragi. Pierwsze rosyjskie próby zdobycia Olszynki Grochowskiej – lasku na terenie Grochowa, miały miejsce już 20 lutego. Polacy dość latwo je odpierali. W rezultacie Dybicz postanowił wstrzymać ofensywę do czasu nadejścia korpusu generała Iwana Szachowskiego, oddalonego o 4 dni marszu.
Wojska polskie w tym czasie zajmowały pozycje obronne po obu stronach szosy brzeskiej, na przedpolu Pragi, z lewym skrzydłem opartym o Olszynkę Grochowską. Miała ona kluczowe znaczenie dla całego ugrupowania i dlatego stała się terenem szczególnie zaciętych walk, w czasie których przechodziła z rąk do rąk.

Kluczowej pozycji bitwy broniły 2. i 3. Dywizje generałów Żymierskiego i Skrzyneckiego. Główne walki o tę pozycję rozpoczęły się w dniu 25 lutego z rana. Na Olszynkę natarło kilka batalionów rosyjskich, których atak załamał się w ogniu polskiej obrony. Następny, silniejszy szturm, również nie przyniósł rezultatu. Trzecie natarcie też zostało powstrzymane przez pułki z dywizji gen. Franciszka Żymirskiego. Czwartego, bardzo silnego szturmu Rosjan (25 batalionów), nie udało się odeprzeć i nieprzyjaciel włamał się w pozycję grochowską. W walce zginął gen. Franciszek Żymirski, a wykrwawione pułki nie były w stanie podjąć kontrataku. 2. DP wykonała swoje zadanie, dając dywizjom skrzydłowym możliwość do kontrataku, którym osobiście kierował gen. Józef Chłopicki. Zorganizował on przeciwnatarcie 9 batalionów piechoty, prowadząc je osobiście. Polacy wdarli się po raz kolejny do Olszynki i wyparli Rosjan. Olszynka została odzyskana, a Rosjanie zostali odrzuceni na pozycje wyjściowe.

Rosjanie jednek nie ustepowali. Feldmarszałek Dybicz uporządkował oddziały i osobiście poprowadził je do natarcia, wspartego ogniem prawie dwóch setek dział. Po obydwu stronach zalegały tysiące zabitych i rannych żołnierzy.

Chłopicki przygotował kolejne przeciwnatarcie, tym razem kawalerii, do którego miał być użyty korpus Łubieńskiego oraz grupa Krukowieckiego. Ci jednak orzekli, że nie honorują rozkazów Chłopickiego – jako ze formalnie byl cywilem, lecz czekają na potwierdzenie ich przez Radziwiłła. Wściekły Chłopicki ruszył do niego, aby takie potwierdzenie uzyskać, zostawiając dowodzenie gen. Skrzyneckiemu. Przez ten czas Rosjanie zagrozili już oskrzydleniem całego ugrupowania polskiego. Powracający na pierwszą linię Chłopicki został ranny od wybuchu granatu. Znoszony do powozu rozkazał Skrzyneckiemu zaatakować całością sił Olszynkę, widząc w tym posunięciu jedyny sposób uniknięcia klęski. Skrzynecki jednak – będąc świadomym znacznej przewagi liczebnej Rosjan – nie zgodził się na pewną rzeź.

Tak wiec w wyniku konfliktu kompetencyjnego, wczesniejszych sukcesów nie udało się podtrzymać, były dyktator został ranny, a wojska polskie wycofały się z Olszynki, odpierając ataki Rosjan.

W wojsku polskim trwało całkowite rozprężenie. Gen. Skrzynecki wydał rozkaz odwrotu do Warszawy, dywizje uszykowane w szachownice batalionowych czworoboków wzmocnione bateriami artylerii wycofały sie.

Rosjanie obserwujac chaos postanowili wykorzystać sytuację i Dybicz rzucił do szarży 10 tysięcy konnicy z idącym na czele pułkiem kirasjerów księcia Alberta. Wszystko wskazywało na to, że nastąpi zupełny pogrom polskich oddziałów. Tymczasem Armia Polska stawiła niespodziewanie twardy opór, a jednocześnie od strony Białołęki pokazał się korpus Krukowieckiego z działami Giełguda. Decydującymi okazały się jednak salwy „rac kongrewskich” baterii rakietników kapitana Skalskiego i szarża 2 Pułku Ułanów z dwoma szwadronami 5 Pułku. Formacja rosyjskiej kawalerii została rozbita i w popłochu wycofała się za Olszynkę.

Ostatecznie jednak Polacy, mimo całkowitego chaosu w dowodzeniu jaki nastąpił po zranieniu Chłopickiego, zdołali utrzymać pozycje do zmroku, kiedy to nastąpił odwrót na lewy brzeg Wisły.

Ostatecznie bitwa nie została rozstrzygnięta. Słabsze liczebnie wojsko polskie stawiło opór w podejściach Rosjan do stolicy, zadały im duże straty i zmusiły do chwilowego odwrotu i do cofnięcia wojsk opóźniając szturm na Warszawę. W walkach zginęło ponad 7 tys. żołnierzy polskich i ponad 9 tys. Rosjan. Polacy stracili Olszynkę, jednak Dybicz nie kontynuował szturmu Warszawy, wycofując się spod stolicy Królestwa Polskiego. Powstanie listopadowe trwało dalej.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj