„Nadzieja umiera ostania” – wspomnienia Polaków pomagającym Żydom podczas wojny

Polacy, którzy przeżyli II Wojnę Światową, będący świadkami okrucieństw wobec Żydów, niechętnie wspominają wojenne czasy. Jednak część z nich jest w stanie przełamać się, aby o tym mówić i przywołać najczarniejsze wspomnienia, abyśmy mogli dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło.

Nadszedł dzień tworzenia gett, między innymi w Warszawie. Niemcy wybierali miejsce, następnie polskie rodziny, które tam zamieszkiwały, musiały opuścić swój dom, aby zamienić się z żydowską rodziną, która miała zająć ich lokum na terenie getta. Jednak miejsca w getcie nie było zbyt wiele i zwykle w jedym mieszkaniu przebywało znacznie wiecej osób niż jedna rodzina. Bowiem w tej małej przestrzeni, ogrodzonej wysokim murem, zostali stłoczeni wszyscy Polacy żydowskiego pochodzenia z całej Warszawy. Jedna z większych fabryk znajdowała częściowo na terenie getta. W związku z tym dla pracowników zostały wydane specjalne przepustki, aby mogli swobodnie wchodzić na teren getta, do pracy. Pomimo, że przepustki były imienne, niemieccy żołnierze nie specjalnie zwracali na to uwagę, co dawało możliwość przechodzenia przez bramę getta innym osobom. Także tym, którzy nie byli do tego uprawnieni. Dzięki temu Polacy mieli możliwość odwiedzania swoich żydowskich przyjaciół, przynoszenia im niezbędnych rzeczy i pomocy w przetrwaniu.

Nieopodal murów getta po stronie aryjskiej można było spotkać tzw. „kartoflarzy”. To żydowskie dzieci, które między podszewką a płaszczem wyładowane były kartoflami i innymi warzywami. Następnie dzieci te schowane zdobycze przerzucały przez mur do getta. Początkowo, polskie dzieci gdy poznały przyczyny ich zachowania, chętnie im pomagały. Pod murem były specjalnie przygotowane dziury, zwykle zamaskowane śmieciami bądź kamieniami.

Żydowskie dzieci były w stanie przecisnąć się i przejść na drugą stronę.
Świadkowie, którzy przeżyli tamte straszne czasy opisywali, że świadomość odmienności narastała z czasem. Wczesniej, przed wojną Żyd i Polak żyli razem, nie zwracając uwagi na różnice religijne, jednak w czasie wojny okazywało się, że dzieli ich coraz więcej różnic.
Kiedy zaczęto likwidować getta i wyprowadzać z nich Żydów, aby przewieźć ich do obozów, ludzie po stronie aryjskiej mogli zobaczyć jak ci ludzie wyglądają. Wiele osób nie było świadomych co tak naprawdę dzieje się po drugiej stronie muru. Żydzi byli okropnie wychudzeni, zmęczeni i zrezygnowani. Dzieci były dosłownie wrzucane na ryksze, ześlizgiwały się  z nich, jednak nikt się nimi nie przejmował. Żydzi, wyprowadzani z getta nie wierzyli, że trafią do obozów zagłady, że to droga tylko w jedną stronę. W związku z tym, bez sprzeciwu szli tam gdzie Niemcy wskazywali, bez podejmowania prób ucieczki czy przeciwstawienia się.

Pewnej wielkanocnej niedzieli, kiedy polska rodzina szykowała się do świątecznego śniadania, nagle usłyszała wołanie. Świadczyło to o tym, że w getcie znajdujacym się  nieopodal, wybuchł pożar. Palił się jeden z tamtejszych domów. Polacy pobiegli na pomoc, by ugasić pożar i ratować ludzi uwięzionych w palącym się miejscu. Kiedy przyjechali niemieccy żołnierze, natychmiast nakazali zaprzestać tych działań. Dopiero po przekonaniu ich, że przez pożar straty poniosą Niemcy, bowiem obok w fabryce umieszczone są ważne dla nich materiały, pozwolili dokończyć akcję ratunkową.

Takich historii, które zostały tu przedstawione można by z pewnością opowiadać bardzo wiele. Te opowieści są niezwykle cenne. One wszystkie przybliżają nas do tamtych czasów i pozwalają zapoznać się z jednymi z najstraszniejszych wydarzeń, które miały miejsce w naszym kraju. Tym bardziej, że  Niemcy po likwidacji gett starannie zacierali po sobie ślady. Niewiele murów czy budynków budowanych na tamtejsze ich potrzeby przetrwały.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj