Walki na przedpolach Warszawy w sierpniu 1920

Wieczorem 12 sierpnia 1920 pod Radzymin podeszły trzy dywizje bolszewickie: 21. Dywizja Strzelecka z III Armii oraz 2. I 27. Dywizje Strzeleckie z XVI Armii. Trzy dalsze dywizje składające się na XVI Armię zostały wysłane z misją, aby obejść Rembertów i zaatakować Warszawę od południa. Te dywizje zabłądziły w latach rembertowskich i tym samym wyłączone zostały z walk w kluczowym czasie Bitwy Warszawskiej. Ponieważ Wojsko Polskie w rejonie Radzymina dysponowało pięcioma dywizjami, z bilansu sił wynika, że atakujący bolszewicy byli mniej liczni. Co zaskakujące, początkowo osiągnęli oni sukces.

Bój pod Radzyminem rozpoczął się 13 sierpnia o godz. 6:30 atakiem kilku bolszewickich batalionów, bez trudu odpartym przez Polaków. Nie zorientowano się, że to było typowe dla Rosjan „rozpoznanie bojem” mające ujawnić polskie stanowiska ogniowe. Prawdziwy atak nastąpił o godz. 17:00, wsparte celnym ogniem bolszewickiej artylerii. Polski batalion broniący Radzymina wpadł w panikę, a dowódca 45. Pułku piechoty stracił głowę. Pozostałe dwa bataliony pułku próbowały kontratakować, ale linia obrony już została załamana, tak więc ostatecznie pułk został rozbity, a jego odwrót przemienił się w ucieczkę. Po dwóch godzinach walk Radzymin wpadł w ręce Rosjan. Szczęśliwie, sowiecki dowódca Nikołaj Sołłohub nie zorientował się ze skali zwycięstwa i nie pchnął większych sił w powstałą szczerbę polskiej obrony.

Następnego dnia, 14 sierpnia na rozkaz dowodzącego frontem północnym gen. Józefa Hallera opanowany przez bolszewików Radzymin zaatakowała 1. Dywizja Litewsko-Białoruska. Miasto przechodziło z rąk do rąk. Równocześnie już od 13 sierpnia bolszewicy atakowali Wołomin, tu jednak nie odnosząc powodzenia, między innymi dzięki celnemu ogniowi polskich ciężkich baterii oraz dwóch pociągów pancernych. Sowieckie dowództwo uznało, że słabym punktem polskiej obrony będzie Ossów, wieś położona między Wołominem a lasami rembertowskimi. Tutaj prowadzono najsilniejsze uderzenie, a odpierały je i kontratakowały oddziały złożone głównie z ochotników, młodzieży warszawskiej, prowadzonej przez swego duszpasterza, ks. Ignacego Skorupkę. Sam ksiądz zginął tu, trafiony bolszewicką kulą.

Atakująca pod Ossowem rosyjska 79. Brygada Strzelecka przesuwała się w głąb polskich pozycji, jednak tym samym oddalała się od własnej artylerii. 14 sierpnia około godz. 11:00 na bolszewików spadła nawała polskiego ognia artyleryjskiego, zaś zaraz potem, ku ich zaskoczeniu, zza linii lasów rembertowskich zaatakowały ich dwa bataliony 13. Pułku Piechoty, dotąd tu ukryte w odwodzie. Czerwonoarmiści byli już zmęczeni kilkugodzinnym bojem i rozpoczęli odwrót. Widząc to, do ataku poderwała się warszawska młodzież wyparta z Ossowa, a rosyjski odwrót przerodził się w paniczną ucieczkę. W ten sposób uległa rozbiciu cała rosyjska brygada, zaś opis tej bitwy dzień później znała już cała Warszawa, świętująca Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny.
Walki się jednak jeszcze nie zakończyły, a Radzymin nadal pozostawał w rękach bolszewickich. Jeszcze wieczorem 14 sierpnia przy wykorzystaniu warszawskich autobusów przerzucono 10. Dywizję Piechoty gen. Lucjana Żeligowskiego do Jabłonny, z misją, aby od rana 15 sierpnia oskrzydlała Radzymin od północy. Od zachodu na Radzymin nadal napierała 1. Dywizja Litewsko-Białoruska. Natarcie zaczęło się o 8:15 i po niespełna dwóch godzinach zakończyło się odbiciem miasta. Żołnierzom pomagali cywile, którzy zbierali porzucona broń i włączali się do walki. Około południa nastąpił dodatkowo atak polskiego lotnictwa, ostrzeliwującego zarówno szykujących się do kontrataku czerwonoarmistów, jak ich tabory i artylerię.

Rankiem 16 września Rosjanie próbowali ponownie zdobyć Radzymin. Tym razem szturm na miasto odparł zmasowany ogień prowadzony przez polskie czołgi, oraz dwudziestu baterii artylerii, czyli blisko setki dział. Morale Rosjan się załamało. Czerwonoarmiści już od kilku dni walczyli niemal bez odpoczynku, zaś ich marnie działające służby kwatermistrzowskie nie zapewniały im wystarczająco wiele jedzenia. Wróg został odparty, a wkrótce bolszewiccy dowódcy uświadomili sobie, że grozi im otoczenie na skutek ofensywy znad linii Wieprza.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj