Historia pożyczonej tożsamości w walce o ratowanie Żydów

Maria Bożek urodziła się 22 stycznia 1920 r. w Krakowie w kolejarskiej, katolickiej rodzinie Franciszki i Antoniego. Była jedną z trojga rodzeństwa. Jako młoda dziewczyna uczęszczała do Prywatnego Gimnazjum Żeńskiego, pierwszej tego typu szkoły na ziemiach polskich. Było to miejsce wielokulturowe i wielowyznaniowe, razem uczyły się katoliczki, żydówki i luteranki. Jedną z najlepszych szkolnych koleżanek Marii była Helen Goldsteina, żydówka.

Jakże inna rzeczywistość czekała dziewczęta w dorosłym życiu, czego kończąc szkołę w 1938 r. nie zdołały przewidzieć. To właśnie wtedy podpisały deklarację, zgodnie z którą wszystkie miały spotkać się równo za pięć lat przy pomniku Mickiewicza. Jakież było oburzenie Marii, kiedy matka skitowała przysięgę powątpiewaniem, czy pomnik nadal będzie stał w tym czasie na swoim miejscu. Nie stał. Został zburzony już w 1940 r. przez Niemców. Wybuch wojny przerwał naukę młodych kobiet. Marii, która dostała się na matematykę na Uniwersytet Jagielloński i Heleny, która wybrała Akademię Handlową. Jednak dla drugiej z koleżanek wojna przyniosła jeszcze bardziej straszliwe żniwo.

Po wybuchu wojny w okupowanej Polsce Żydzi zostali „naznaczeni”. Mieli obowiązek nosić szerokie przynajmniej na 10 cm opaski ze znakiem gwiazdy syjońskiej, a za udzielanie im pomocy groziła kara śmierci, często wykonywana od raz „w miejscu czynu zabronionego”. W 1941 r. na Podgórzu krakowskim, gdzie wcześniej mieszkały przyjaciółki utworzono getto, do którego trafiła rodzina Heleny. Pomimo usilnych próśb Marii, która starała się zatrzymać Helenę po aryjskiej stronie, ta nie mogła pozwolić sobie na rozłąkę z najbliższymi. Początkowo do getta dało się przedostać stosunkowo łatwo i Maria pod pozorem wizyty u krawca, czy szewca przychodziła odwiedzić znajomych Żydów, którzy tam trafili, a w szczególności Helenę. Nigdy nie przychodziła z pustą ręką, dostarczając to, co było niezbędne, głównie jedzenie i leki. Jednak taka sytuacja nie trwała długo, albowiem zaczęły się wywózki ludności żydowskiej do obozów zagłady. Najpierw wywieziono ojca Heleny, a na liście do wywózki w październiku 1942 r. znalazła się także jej matka. Maria nie mogła pozwolić, by podobny los spotkał jej przyjaciółkę. Zaplanowała ucieczkę Heleny z getta.

W przedsięwzięciu pomagał nieoceniony Romuald Bartel, student medycyny i syn wojskowego lekarza, który załatwił kenkartę – dokument tożsamości wydawany w okupowanej Polsce przez Niemców. Maria postanowiła umieścić swoje dane na dokumencie, w ten sposób narodziła się druga Maria Bożków. Przed planowaną ucieczką, starszy brat Heleny odebrał od Heleny walizkę z jej rzeczami. Kolejnego dnia Maria pojawiła się przy Alei Kopernika, gdzie pracowała przyjaciółka. Około godziny jedenastej ta druga pojawiła się w bramie idąc w kolumnie Żydówek, z której miała się niepostrzeżenie ulotnić, jednakże w ostatniej chwili nabrała wątpliwości. Mimo to, jej przyjaciółka widząc co się dzieje, nie zawahała się i pociągnęła dziewczynę na siłę do siebie. Zdarła opaskę z syjonistyczną gwiazdą i zarzuciła na ramiona Heleny futro, gdyż na mocy obowiązujących przepisów Żydzi nie mogli ich posiadać.

Maria nie mogła zaproponować Helenie wspólnego zamieszkania z uwagi na sąsiadów, którzy mogli ją rozpoznać, więc zabrała dziewczynę do mieszkania Romka Bartla. Stamtąd z pomocą Zofii Wolmuth Helena dostała się do Warszawy, gdzie trafiła pod skrzydła Armii Krajowej, która załatwiła jej pracę na Dworcu Głównym, gdzie Żydówka zapowiadała przyjazdy i odjazdy pociągów.

Przyjaciółki przez jakiś czas utrzymywały kontakt listowny, obu udało się przetrwać okupację. Po wojnie Helena wróciła do Krakowa, gdzie kobiety utrzymywały ze sobą kontakt do 1986 r., kiedy to zmarła. Maria za swe bohaterskiej czyny dostała odznaczenie Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, a także Orderem Odrodzenia Polski.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj