Od kwietnia 1920 armia ukraińska ramię w ramię towarzyszyła Wojsku Polskiemu

Od kwietnia do września 1920 obowiązywało bliskie porozumienie miedzy rządami Rzeczypospolitej Polskiej oraz Ukraińskiej Republiki Ludowej, kierowanej przez atamana Symona Petlurę. W ramach tego armia ukraińska ramię w ramię towarzyszyła Wojsku Polskiemu, wiele razy dając dowody waleczności i najwyższego bohaterstwa. Warto wracać pamięcią do tych chwil, odkąd w roku 2022 ponownie nastał czas polsko- ukraińskiego braterstwa broni.

Najbardziej znanymi okazały się walki prowadzone w rejonie Zamościa na przełomie sierpnia i września 1920. W tym czasie znajdujące się na północy Polski główne siły bolszewickie pod wodzą Tuchaczewskiego zostały już w dużym stopniu rozbite, choć nadal stanowiły poważną siłę koncentrującą się wzdłuż Niemna. Na południu Polski znajdowała się Armia Konna Budionnego, która straciła wiele czasu na walkach o Lwów i teraz pragnęła to nadrobić, i szybkim marszem na północ dołączyć do oddziałów Tuchaczewskiego by odwrócić koleje wojny. I właśnie pod Zamościem została ona powstrzymana przez połączone siły polsko-ukraińskie.

Zamość był broniony przez 31. Pułk Strzelców Kaniowskich pod dowództwem kpt. Mikołaja Bołtucia oraz 6. Dywizję Strzelców Siczowych pod dowództwem płk. Marka Bezruczki. Od 28 do 30 sierpnia odpierali oni ataki dużo liczniejszych sił bolszewickich. W tym czasie Armia Konna Budionnego była, nieświadoma tego, otaczana przez kolejne jednostki Wojska Polskiego. Od północy podchodziła 2. Dywizja Piechoty Legionów, od południa Grupa Pościgowa gen. Stanisława Hallera, składająca się z 1. Dywizji Jazdy płk. Juliusza Rómmla i 13. Dywizji Piechoty Kresowej. Załoga Zamościa zamykała okrążenie od zachodu. Od wschodu zbliżały się 10. Dywizja Piechoty gen. Lucjana Żeligowskiego i 2. Dywizja Piechoty Legionów płk. Michała Żymierskiego.

31 sierpnia rano rozpoczął się polsko-ukraiński atak od południa. Budionny zorientował się, iż jest okrążany, jednak podjął silne kontrataki we wszystkich kierunkach. Na polach wokół wsi Komarów rozegrała się ogromna bitwa kawaleryjska, największa w XX wieku, a właściwie od roku 1813. Zawzięta walka trwała cały dzień ze zmiennym powodzeniem. O ostatecznym zwycięstwie zadecydowała szarża oddziału rotmistrza Kornela Krzeczunowicza z 8 pułkiem ułanów, która w galopie wbiła się w szeregi przeciwnika i zdobyła m.in. samochód Budionnego. Po tym bolszewicy rozpoczęli ucieczkę z pola bitwy. Część ich oddziałów zdołała się przebić przez słabą barierę obrony źle dowodzonej przez płk. Żymierskiego 2 Dywizji Piechoty Legionów. Ten późniejszy komunistyczny marszałek Polski wykazał się tu swą nieudolnością. Jednak Konarmia została mocno osłabiona i zmieniła kierunek odwrotu, a jej siła bojowa została bezpowrotnie złamana.

Po zawarciu rozejmu na froncie polsko-bolszewickim strona polska w ramach negocjacji pokojowych została zmuszona by nakazać formacjom sojuszniczym opuszczenie terytorium Polski do dnia 2 listopada 1920 r. Petlura zdecydował się więc prowadzić dalsze działania wojenne przeciwko Rosji bolszewickiej bez pomocy polskiej, ale w sojuszu z jednostkami rosyjskimi podporządkowanymi Komitetowi Rosyjskiemu Sawinkowa oraz kozacką dywizją Jakowlewa. Jednostki rosyjsko-ukraińskie zajęły w początkach listopada 1920 r. całe Podole i skierowały się na Bracław. Kontrnatarcie wojsk bolszewickich z 10 listopada zakończyło się powodzeniem bolszewików. Jednostki Armii Czerwonej przełamały prawe skrzydło wojsk podporządkowanych Petlurze, co spowodowało wycofywanie się wojsk Ukraińskiej Republiki Ludowej w kierunku polskiej granicy. Odwrót odbywał się w dużym pośpiechu i przy braku ogólnej koordynacji, co prowadziło do dużych strat w ludziach i sprzęcie. Granicę polską jednostki ukraińskie, w liczbie ok. 20 tys., przeszły 21 listopada 1920 r. Zostały one rozbrojone nad Zbruczem, następnie żołnierzy zgromadzono w Ramowanym Siole i przewieziono do obozów internowania. Był wśród nich i Marek Bezruczko, bohater bitwy pod Komarowem, awansowany do stopnia generała. Został on ukraińskim komendantem obozu nr 6 w Aleksandrowie Kujawskim.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

]

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj