Bracia Sołuńscy wskazują na braterstwo Polsko-Ukraińskie

W relacjach polsko- ukraińskich sporą przeszkodą wydaje się zróżnicowanie wyznaniowe, gdzie większość Polaków to rzymscy katolicy, zaś większość Ukraińców to prawosławni. Na pozór te wyznania są sobie wzajemnie obce, jednak mamy ważny punkt, który nas łączy. Tym punktem są święci bracia Cyryl i Metody, głęboko czczeni tak wśród katolików środkowoeuropejskich, jak i wśród prawosławnych.

W IX wieku Europą Środkową rządziło Państwo Wielkomorawskie, sięgające od Chorwacji aż po Śląsk i Grody Czerwieńskie. Przybywali tu misjonarze niemieccy, tak więc rozwijało się chrześcijaństwo. Jednak książę Rościsław prowadząc po roku 850 wojny z królem Niemiec Ludwikiem II wygnał ze swego państwa wszystkich księży niemieckich. Zamiast tego chciał otrzymać księży bezpośrednio od papieża, co jednak wówczas okazało się niemożliwym, a zatem w roku 861 Rościsław poprosił Konstantynopol o przysłanie misjonarzy. W roku 863 cesarz Michał III przysłał tych misjonarzy, w osobach dwóch braci, późniejszych świętych Cyryla (827-869) i Metodego (815-885). Byli oni Grekami, jednak urodzonymi w Salonikach, gdzie mieszkało wielu Słowian, tak więc od dziecka biegłych w mowie słowiańskiej. Dla ówczesnych Słowian Saloniki to Sołuń, i stąd często stosowane określenie Bracia Sołuńscy.

Cyryl i Metody przetłumaczyli Biblię na język słowiański, utworzyli dla Słowian nowy alfabet (głagolicę), opracowali liturgię, a pośrednio przyczynili się do rozwoju samodzielnej kultury Słowian. Ich uczniowie w Macedonii przerobili pierwotną głagolicę na nowy alfabet, cyrylicę, który do dziś obowiązuje od Serbii i Bułgarii po Ukrainę, Białoruś i Rosję. Język staro-cerkiewno-słowiański, którym posługiwali się Cyryl i Metody, do dziś jest używany w liturgii tak prawosławnej, jak i greko-katolickiej.

Na rodzimych Morawach i będących ich spadkobiercami państwach Słowian Zachodnich z czasem zapanowała liturgia w języku łacińskim, wedle standardu rzymsko-katolickiego. Jednak słowiański katolicyzm zawsze tu cechował się głęboką biblijną pobożnością, wskazującą na korzenie zawarte w misji Cyryla i Metodego. Podczas gdy Niemcy skłonni byli ewangelizować przy użyciu ognia i miecza, dla katolicyzmu słowiańskiego jedyną dopuszczalną formą było wolne głoszenie Ewangelii bez jakiegokolwiek odwoływania się do przymusu. Właśnie na tej zasadzie św. Wojciech misjonował do Prusów, gdzie nie wzbraniał się, by ponieść śmierć.

Trzeba podkreślić, że o ile tradycja ukraińska czy też bułgarska wiernie podjęła ducha Cyryla i Metodego, z odżegnywaniem się od wszelkiej przemocy przy głoszeniu Ewangelii, o tyle dominujący prąd prawosławia rosyjskiego poszedł w przeciwnym kierunku, co dziś jest świetnie ilustrowane wypowiedziami moskiewskiego patriarchy Cyryla chwalącego wojska rosyjskie za agresję przeciw Ukrainie. Choć biskup Moskwy przyjął imię „Cyryl”, to jednak zachowuje się w sposób głęboko urągający dziedzictwu prawdziwego św. Cyryla. Samo zaś zachowanie administracji i armii rosyjskiej nie licuje z dziedzictwem słowiańskim, lecz wyraża ideały cywilizacji turańskiej.

Europa Środkowo-Wschodnia to wyjątkowo wielkie zróżnicowanie narodów i tradycji, a także wiele wewnętrznych wrogości oraz uśpionych konfliktów. Wojna na Ukrainie wzbudziła jednak szeroki ruch solidarności, w którego tle rozwija się świadomość, iż o ile nie będziemy prowadzili wewnętrznej współpracy, to stale będziemy rozgrywani przez zewnętrzne mocarstwa. Gdy widać wiele różnic, warto dostrzec wspólną dla wszystkich tradycję wywodzącą się od świętych Cyryla i Metodego. Obejmuje ona również Rumunów i Mołdawian, którzy od Słowian przyjęli prawosławie. Obejmuje ona i Węgrów, bo choć to właśnie ci w swoim czasie zniszczyli Państwo Wielkomorawskie, jednak ogromnie czczą św. Wojciecha, wychowanego w dziedzictwie cyrylometodiańskim. Béla, imię królów węgierskich, to właśnie Wojciech.

Jan Paweł II poświęcił Cyrylowi i Metodemu osobną encyklikę, Slavorum apostoli, a wcześniej ustanowił ich patronami Europy, obok św. Benedykta. Przytoczmy tu dwa fragmenty ze wspomnianej encykliki. „Doskonała wspólnota miłości chroni Kościół od wszelkiego partykularyzmu, wyłączności etnicznej, uprzedzeń rasowych czy narodowej pychy. Ta wspólnota musi podnosić i uszlachetniać wszelkie uprawnione, czysto naturalne uczucia ludzkiego serca” (11). I dalej: „Dzięki temu przepowiadaniu, zatwierdzonemu wówczas przez autorytety Kościoła, przez Biskupów Rzymu i Patriarchów Konstantynopola, Słowianie mogli się poczuć, razem z innymi narodami ziemi, potomkami i dziedzicami obietnicy, jaką Bóg uczynił Abrahamowi” (20).

To, że w Europie Środkowo-Wschodniej jesteśmy tak zróżnicowani, winniśmy widzieć jako nasze bogactwo. W tym wewnętrznym zróżnicowaniu oraz zewnętrznych globalnych zagrożeniach nie ma miejsca na partykularyzmy, wyłączności etniczne, uprzedzenia rasowe czy pychę narodową. Wiele razy rozbrzmiewało tu hasło walki „za naszą i waszą wolność” i nadal właśnie z tym hasłem winniśmy budować tak wspólne bezpieczeństwo, jak i pomyślność gospodarczą. Cyryl i Metody patronują również naszej pracowitości, oszczędnemu trybowi życia, oraz odwadze w podejmowaniu wyzwań. Skoro się wewnętrznie różnimy, możemy się wzajemnie uczyć, wymieniać odmiennymi doświadczeniami. W tym sensie w granicach Europy Środkowo-Wschodniej może mieć miejsce interesujący eksperyment o potencjalnym zastosowaniu w skali globalnej.
Po roku 1989 głoszono, iż to na chciwości należy budować globalny sukces gospodarczy. Po trzech dekadach widać rosnące zróżnicowanie i niską skuteczność ekonomiczną. Widać również jak wiele sił rwie się do wojen, tak w dosłownym ich rozumieniu, jak i ubranych w szatki starć gospodarczych. Zamiast tego moglibyśmy w naszej części Europy poeksperymentować z braterstwem – wzgardzonym i zapomnianym terminem. Dla braterstwa mamy własnych świetnych patronów, Braci Sołuńskich.

Jan Paweł II podpowiadał, że możemy się poczuć potomkami i dziedzicami obietnicy, jaką Bóg uczynił Abrahamowi. To jest obietnica pomyślności gospodarczej oraz trwałego zrównoważonego rozwoju, opartego na prawdziwym braterstwie. Wobec tej obietnicy możemy stać w pozycji wyprostowanej, z podniesionymi głowami.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj