Barbara Matys – pielęgniarka, która została minerką

Na świat przyszła 10 marca 1923 r. Warszawie w domu Józefa i Bronisławy Milewskiej. W rodzinnym Skolimowie ukończyła szkołę powszechną, a naukę kontynuowała w prywatnym gimnazjum Anny Jakubowskiej w Warszawie przy Placu Trzech Krzyży. Planowała dalszą naukę, marzyła o medycynie i o pielęgniarstwie, niestety wybuch II wojny światowej zniweczył założenia młodej kobiety.

Sytuacja w jakiej znalazł się ogarnięty wojną kraj spowodowała, że Barbara postanowiła poświęcić się pomocy innym. Zaczęła pomagać jako ochotniczka w szpitalu polowym w Skolimowie wykonując podstawowe czynności. To właśnie wtedy uświadomiła sobie, że jej przeznaczeniem jest pielęgniarstwo. Jedna z instruktorek wskazała ją jako kandydatkę do Szkoły Pielęgniarstwa PCK w Warszawie przy ul. Smolnej. W 1943 r. ukończyła szkołę i otrzymała dyplom spełniając jedno ze swoich największych marzeń.

W 1940 r. Barbara zaczęła działać w konspiracji w zespole WSK, który prowadziła Hanna Petrykowska, studentka pedagogiki z Łodzi, która była komendantką pięciu kobiet. Hanna mieszkała u sióstr urszulanek przy ul. Gęstej na Powiślu, gdzie kobiety miały zbiórki, były szkolone, uczyły się obsługiwać broń. Matys utrzymywała także kontakt z harcerkami ze Skolimowa, a od Ewy Grodeckiej dowiedziała się, że w podziemiu tworzone są oddziały kobiet. W 1942 r. kobietę zaprzysiężono i włączono do Kobiecych Patroli Minerski. Ceremonia miała miejsce w starej kamienicy przy ul. Kruczej w obecności doktor Zofii Franio., komendantki patroli. Patrole zrzeszały pięćdziesiąt kobiet, nad którymi czuwało 5 instruktorek przedwojennego PWK. Barbara przeszła ogólne szkolenie wojskowe, a także minerskie, sanitarne, saperskie i łącznościowe. Zdecydowała się na taki rodzaj walki, gdyż jak później wspominała lubiła działać szybko. Brawurowo spisywała się ze swoich zadań, przenosząc ładunki wybuchowe na akcje, a także biorąc udział w wysadzaniu murów, czy bram.

Powstanie warszawskie zastało Basię w mieszkaniu na Uniwersyteckiej, gdzie przebywała wraz z innymi minerkami. Wraz z inną koleżanką również pielęgniarką zostały przydzielone do patrolu Aliny Bardel, która była instruktorką PWK. Kobietą niezwykle waleczną, w bojach niczym nie ustępującą mężczyznom. Patrol dostał zadanie utorowania drogi, aby móc zająć budynek poczty. O pomoc saperów poprosił kapitan „Michał Kmita”. Jakież było zdziwienie, kiedy na akcję przyszły minerki, które musiały pokonać trudną trasę prowadzącą głównie poprzez dachy. Objuczone materiałami wybuchowymi i sprzętem minerskim stawiły się na ul. Sienkiewicza . Później Rutkowski wspominał to tak: „Czekaliśmy na wąsatych saperów, a zameldowało się sześć ślicznych dziewcząt, w ich umiejętności saperskie trudno było uwierzyć… A one, w parę minut, uzbroiły bezużytecznie leżące gamony (granaty przeciwpancerne) i butelki z benzyną. Atakujący nas czołg został unieszkodliwiony, a my zakochaliśmy się w tych dziewczętach”. Dzięki granatom, które ze sobą przyniosły udało się zdobyć czołg, który nazwano „Chwat”. Kolejną akcją, w której przyszło brać udział młodziutkiej Basi była próba zdobycia budynku PAST-y.

Po upadku powstaniu Basia znalazła się w obozie przejściowym w Ożarowie, a później została wywieziona do stalagu 344 w Lamsdorfie, tam pracowała w szpitalu. Po kapitulacji Niemców obóz przeniesiono do Muhlebergu nad Elbą, a stamtąd personel medyczny przeniesiono do Zeintain. Po powrocie do kraju Basia powróciła do rodziny do Skolimowa, gdzie zdała maturę. Po odnalezieniu znajomych z powstania ponownie zaangażowała się w działalność konspiracyjną. Niestety w 1947 r. została aresztowana przez UB, ale z braku dowodów została zwolniona. Bezskutecznie próbowała dostać się na Wrocławia na medycynę, co skutecznie uniemożliwiła jej negatywna opinia wydana.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj