Polska nie zrzekła się reparacji od Niemiec

foto: By Bundesarchiv, Bild 101I-695-0412-15 / Gutjahr / CC-BY-SA 3.0, CC BY-SA 3.0 de, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=5477440

Thomas Bagger nowy ambasador Niemiec w Rzeczypospolitej przedstawia ciekawe spojrzenie na relacje niemiecko-polskie. Zgładzonych w II wojnie światowej Polaków zrównał z niemieckimi żołnierzami i cywilami zabitymi wskutek wywołanej wojny. Reparacje wojenne, jego zdaniem nie należą się państwu polskiemu, bo sprawę załatwiła fundacja „Pojednanie”.

Niemcy pouczają polskie społeczeństwo i polski rząd do czego mają prawo i do czego nie powinny się odnosić. Po ogłoszeniu Raportu Arkadiusza Mularczyka wiemy, że ucinają wszelkie dyskusje jeśli tematem są reparacje wojenne i zadośćuczynienie za konsekwencje napaści i okupacji na terenie II Rzeczypospolitej.

Niemcy powtarzają, że dla nich sprawa jest zamknięta bo fundacja „Pojednanie” wypłaciła żyjącym wnioskodawcom odszkodowania. Nadto powołują się na słowną deklarację polskiego rządu o zrzeczeniu się praw do reparacji, która w 1953 roku miała być przekazana na antenie radiowej, a także opublikowana na łamach dziennika Trybuna Ludu. Ich zapewnienie nie znajduje potwierdzenia w rejestrze sejmowych uchwał. Poza tym, nawet gdyby na poważnie brać i taką interpretację, to rzecz dotyczy byłej NRD, zatem zgodnie z ówczesną Konstytucją wszelkie ratyfikacje umów międzynarodowych leżały w gestii Rady Państwa, a ta nie podjęła w sprawie żadnych czynności. Podobnie było w 1990 roku, czyli tuż przed zjednoczeniem Niemiec. W Moskwie, wbrew temu co mówią zachodni sąsiedzi nie zajmowano się reparacjami wojennymi.

Kwota roszczeń w mieniu państwowym i prywatnym, obliczona wg. szacunków przedowojennych wyniosiła niecałe 260 miliardów zł., dzisiaj, po aktualizacji jest to 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów. Zdaniem ambasadora Niemiec, za nami „dziedzictwo naszej trudnej historii, a my chcemy utrzymywać z Polską dobre relacje”, bo to nie tylko nasz sąsiad, ale też partner w UE i sojusznik NATO, nie mniej, dodaje Thomas Bagger to właśnie „od Polski zależy współpraca”.

Wydaje się, że ambasador miał na myśli ni mniej, ni więcej to, że jeśli potrafiliśmy się odbudować i dzisiaj jesteśmy „nowoczesnym i dynamicznym krajem”, to znaczy, że idziemy dobrą drogą i dobrze by było na niej pozostać, czyli bez wysuwania roszczeń wojennych. My zaś, zapewnia Bagger „nadal będziemy czcić ofiary przeszłości”. Ambasador ma nadzieję, że (…) zamiast spierać się o rachunki za dokonane zniszczenia, zostaniemy na ścieżce integracji europejskiej. Bowiem tylko taka postawa daje naszym krajom najlepszą gwarancję pokoju i dobrobytu, zauważa Bagger. Dlaczego? Bo za dwa lata może się wydarzyć nieoczekiwany ale możliwy polityczny kociokwik. Ambasador dopowiada, jeśli Donald Tramp zwycięży w prezydenckich wyborach, to raczej pewne, że wyprowadzi Amerykę z NATO, wtedy Polska będzie musiała uczepić się Niemiec.

Niemiecki polityk chętnie odnosi się do polskiego prawodawstwa, ale milczy w sprawie odszkodowań. Tymczasem straty materialne i niematerialne, które Polska poniosła wskutek bezpośredniego ataku na nasz kraj, sześcioletniej okupacji, wyjątkowo okrutnych represji i grabieży państwowych i prywatnych zasobów, a także ludobójstwa narodu polskiego, społeczności żydowskiej pochodzenia polskiego i mniejszości narodowych, powinny być przez Niemcy jak najszybciej uregulowane.

Źródło: dw.com/pl; rp.pl; sejm.gov.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj