Ludobójca z Bawarii kochał Cranacha Starszego i wywoził dzieła sztuki z Polski

Hermann Göring, jeden z największych zbrodniarzy w historii świata był miłośnikiem wielkiej sztuki. Był też cynicznym pochlebcą, lekomanem i samobójcą. Wierzył, że Niemcy z wdzięczności za jego dokonania w czasie II wojny światowej będą w swoich domach stawiali figurki i rzeźby z jego podobizną. Miał manię wielkości. By podkreślić znaczenie drugiej osoby w państwie nosił buławę z kości słonioniowej.

Marszałek III Rzeszy Hermann Göring najchętniej otaczał się przedmiotami pochodzącymi ze starożytności. Kolekcje miał jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, a niektóre nawet używał podczas zwidów po narkotykach. Najbliższe osoby widywały go w ogrodzie, jak głosił mowy do konkretnych osób, czy grup. Wtedy ubierał się w togę starorzymskiego senatora, zakładał wieniec laurowy na głowę, a na palce rąk i nóg pierścienie.

Z Polski i całej Europy zwoził do swoich dwóch rezydencji cenne przedmioty. Umieszczał je w Carninhall, ulubionym miejscu, niedaleko Berlina i Berchtesgaden w Alpach Bawarskich. Były to antyki, oraz kolekcje kryształów, porcelany, rzeźby, meble, stare mapy, arrasy i obrazy: Rembrandta, Moneta, van Gogha, Gauguina, Boticelliego, Durera, Renoira i sporo obrazów mistrzów niemieckich.

Lista jego prywatnej kolekcji sztuki gotyckiej i renesansowej została ujawniona przez francuskiego badacza historii dopiero w 2015 roku. Nadal jednak nie wiadomo, gdzie podziały się wszystkie zgromadzone zbiory. A miał co najmniej 1400 obrazów, 75 witraży, 108 arrasów, 60 dywanów, 250 rzeźb, ponad 200 mebli antycznych. Jego biografowie piszą o jednej z pierwszych decyzji, którą podjął w styczniu 1945 roku, gdy III Rzesza upadała, a znad Wisły ruszyła ofensywa czerwonoarmistów. Göring swoim zaufanym oficerom wydał polecenie by wszystkie jego zbiory z Carinhall i Berchtesgaden zabezpieczyć, spakować do skrzyń i wywieźć koleją do sztolni w austriackiej Styrii. Czy przesyłki dotarły na miejsce nie wiadomo. W drodze cały transport miał być zbombardowany przez aliantów.

Hermann Göring 1 października 1946 roku jako pierwszy w norymberskim procesie został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok miał być wykonany w nocy z 15 na 16 października. Zbrodniarz wojenny dzień przed egzekucją popełnił samobójstwo. Któryś z więziennych strażników dostarczył mu fiolkę z cyjankiem.
Najbliższa rodzina twierdziła, że nie posiada wiedzy o miejscu ukrycia kolekcji. Po wojnie w małych galeriach i renomowanych domach aukcyjnych pojawiały się obrazy i inne dzieła sztuki, które mogły pochodzić z zasobów ludobójcy. Rodzina Göringa po wojnie mieszkała w Monachium i nigdy nie wypowiadała się na temat zaginionych zbiorów.

Jean-Marc Dreyfus, francuski historyk jest autorem katalogu „The Goering Catalogue”. Tak szczegółowo napisana publikacja była możliwa dzięki francuskiemu Ministerstwu Spaw Zagranicznych. Kiedy naukowiec badał udostępnione dokumenty okazało się, że rezydencja Göringa była systematycznie uzupełniana o bezcenne dzieła sztuki – najwięcej pochodziło z Polski i Francji. Katalog zawiera niemal półtora tysiąca pozycji, i to od Dreyfusa wiemy, że Lucas Cranach Starszy był jego ulubionym malarzem. Cranachów miał w swojej kolekcji kilka, w tym z Polski. Jego najbliższa rodzina, nigdy nie przyznała się do posiadania zbiorów.

źródło: warhist.pl; dw.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj