Antoni Godlewski zwany Antkiem Rozpylaczem: bohaterski postrach niemieckich snajperów

Powstanie Warszawskie pozwoliło na wyłonienie spośród żołnierzy bohaterów, którzy już podczas trwania tego tragicznego zrywu stali się legendą. Opisywano ich osiągnięcia na łamach powstańczej prasy oraz opowiadano o nich w radiostacji „Błyskawica”. Jedną z takich postaci był Antoni Godlewski zwany Antkiem Rozpylaczem.

Antek Rozpylacz działał w konspiracji, należał do Korpusu Bezpieczeństwa AK. Powstanie Warszawskie wybuchło, gdy był w połowie studiów na Politechnice, zaliczając kolejne egzaminy na tajnych kompletach. Mając zaledwie 21 lat walczył w Powstaniu Warszawskim jako kapral, będąc żołnierzem kompanii szturmowej batalionu „Sokół”. Kampania ta działała na śródmieściu. Rozpylacz był w posiadaniu pistoletu maszynowego sten, udało mu się go zdobyć z alianckich zrzutów. Dzięki temu Antek był najlepiej uzbrojonym żołnierzem wśród swojego całego oddziału. Pistolet pomalowany był na zielono, potocznie nazywany „rozpylaczem”. Nie jeden niemiecki bandyta został zastrzelony z jego rąk. „Gołębiarze” byli niemieckimi snajperami, strzelającymi z dachów. To właśnie na nich Antek najbardziej lubił strzelać.

Antek wraz ze swoim zielonym „rozpylaczem” stanowili zabójczy duet, jednak mieli jeszcze jednego wiernego pomocnika. Był nim żydowski chłopiec, osierocony podczas wojny, zwany „Mikim Bandytom”. Chłopiec nazywał się Hochman Zalman miał zaledwie 13 lat i już był żołnierzem powstania. Będąc Żydem musiał się ukrywać pod fałszywym nazwiskiem Zenon Borkowski. „Miki” był bardzo odważny, kiedy jego wspólnik skakał po dachach, aby likwidować nieprzyjaciela, on biegał z meldunkami do dowództwa i dzięki temu organizował mu amunicję. Chłopca również często wysyłano do Niemców jako emisariusz. Pomimo, iż było to bardzo niebezpieczne zajęcie, robiono to w nadziei, że jako dziecko na większe szanse na przeżycie tej misji. I było to bardzo trafne spostrzeżenie, bo Niemcy nie traktowali go poważnie, nazywając „małym bandytom”. Niebawem wszyscy zwracali się do niego „Miki bandyta”. Najmłodszy żołnierz powstania przeżył wojnę, zmarł dopiero w 1996r. w Izraelu.

Antoni Rozpylacz był przystojnym mężczyzną i w związku z tym podobał się kobietom. Jedna z łączniczek powstania „Nina” zakochała się w nim ze wzajemnością.
Z kolei niemieccy snajperzy nienawidzili go, bowiem był bardzo szybki i skuteczny w działaniu. Wśród „Gołębiarzy” dorobił się bardzo złej sławy. Antek miał w zwyczaju zaznaczać na lufie swego karabinu każdego zabitego Niemca. Rysy na jego broni oznaczały ilość poległych. Do 8 sierpnia było ich osiemnaście. Tego też dnia 2 Kampania Szturmowa batalionu „Sokół” została wysłana na róg Alei Jerozolimskich i ulicy Brackiej. Mieli tam zdobyć „Cafe Cristal”. Cały batalion zajął odpowiednie pozycje i był gotowy. Jednak, czas oczekiwania na ostateczny rozkaz do szturmu nie nadchodził. Antkowi ten czas dłużył się niemiłosiernie, więc postanowił na własną rękę podjąć działania. Wyszedł z ukrycia dosłownie na chwilę, jednak to wystarczyło, by nieprzyjaciel zdążył go trafić ze swojego ckmu. Antek upadł na bruk, a obok niego jego karabin.

Pogrzeb odbył się dzień później w podwórku kamiennicy przy Brackiej, na który przybyło wiele osób, zarówno cywili, jak i powstańców. Jednym z najbardziej ubolewających nad śmiercią Antka Rozpylacza był jego wierny kompan „Miki Bandyta”. Długo po rozejściu się wszystkich stał nad grobem przyjaciela. W 1945r. ekshumowano Antka Rozpylacza i przeniesiono na Powązki. Do dnia dzisiejszego na ścianie domu w podwórzu przy ulicy Brackiej widnieje napis wykonany ręką matki Antka: „Antek Rozpylacz pochowany został na cmentarzu Powiązki Wojskowe”. Co więcej dla uczczenia jego pamięci jedna z ulic na warszawskiej Woli nosi imię Antka.

„Śladami zapomnianych bohaterów” Meteusz „Biszop” Biskup

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj