Brawurowa akcja Armii Krajowej – uratowano 300 Żydów przy pomocy czołgu „Magda”

Obóz Pracy Poprawczej przy ul. Gęsiej w Warszawie przed wojną był więzieniem wojskowym, zwanym „Gęsiówką”. Jeszcze w czasie wojny w 1943r. przekształcił się na regularny obóz pracy, który miał swoje komory gazowe oraz krematorium. Do tego obozu zwożono Żydów z całej Europy, którzy pracowali tam przy rozbiórce ruin getta.

Niedługo przed wybuchem Powstania Warszawskiego 4000 Żydów zostało piechotą przeprowadzonych do Skierniewic i następnie skierowanych do obozu zagłady Dachau. Wszyscy ci ludzie zginęli. Teraz w obozie pracy „Gęsiówka” pozostało tylko 350 więźniów. Plany wobec nich niestety nie były zbyt optymistyczne, bowiem planowano ich jeszcze wykorzystać do ciężkiej pracy likwidacji obozu, aby następnie i ich zlikwidować.
Okazuje się, że być może dla tych Żydów w obozie los jeszcze nie postawił ostatecznego słowa. Kilku dowódców powstania głowiło się i troiło, co zrobić, aby uratować tych ludzi. Kapitan Jan Kajus Andrzejewski ps. „Jan” – dowódca brygady dywersyjnej „Broda”, Porucznik Ryszard Białous ps. „Jerzy” – dowódca batalionu „Zośka” oraz porucznik Wacław Micuta ps. „Wacek” planowali szturm na „Gęsiówkę”. Do tego celu chcieli wykorzystać czołgi zdobyte od Wermahtu. Jeden z czołgów został nazwany przez powstańców „Magda”. Część załogi miała zaatakować ogniem Niemców od strony ulicy Okopowej, natomiast czołgi miały wjechać od drugiej strony, a za nim dalsze plutony planowały wejść na teren obozu. Cały plan opierał się na zaskoczeniu Niemców.

I tak się stało, Niemieccy strażnicy byli nie lada zaskoczeni, kiedy czołg z porucznikiem „Wackiem” oraz trzema przeszkolonymi przez niego żołnierzami wjechał na teren obozu, niszcząc barykady jak domki z kart. Pomimo prób ostrzelania czołgu przez Niemców, on dalej jechał naprzód, bez przeszkód. Za to pociski z czołgu czyniły straty Niemcom, pierwszy zniszczył narożną wieżę strażniczą, następnie „Magda” pokonała bramę obozu, wspięła się na drugą barykadę, po czym znalazła się na dziedzińcu, skąd mogła swobodnie niszczyć pozostałe wieże. Powstańcy z oddziałów rozeszli się po całym obozie. Niemcy byli bardzo zaskoczeni a więźniowie pochowali się w barakach, dopóki strzelanina nie ustąpiła. Gdy tylko nastała cisza, mogli wyjść ze swojego schronienia, będąc już wolnymi ludźmi. Radości nie było końca, ponad 300 osób jeszcze przed chwilą bez perspektyw na nic, nagle stają się wolni. Niektórzy z wdzięczności nawet klękali przed swymi wybawcami, inni ich ściskali, jeszcze inni całowali.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj