Po ogłoszeniu raportu w sprawie reparacji wojennych dla Polski, Niemcy jeszcze tego samego dnia odcięły się od dyskusji o ich niespłaconym długu wobec państwa polskiego i narodu polskiego. Kwota 6,2 bln zł to „jakieś mrzonki”, poza tym II wojna światowa dotyczy nazistów z III Rzeszy, a te byty już nie istnieją.
Polskie straty zostały obliczone na kwotę, którą niemiecki naród uważa za niedorzeczną i niemożliwą do spłaty. Niemcy twierdzą, że nowe pokolenie nie ma nic wspólnego z hitlerowską polityką a to, że Polska w czasie sześcioletniej wojny poniosła największe zniszczenia spośród wszystkich napadniętych i okupowanych krajów na świecie, ma dzisiaj znaczenie raczej „polityczne i moralne”. Bo od 1 września 1939 roku minęło już osiem dekad, zmieniły się rządy, układ sił i europejska geopolityka.
Polska, jak twierdzą Niemcy weszła do NATO, Unii Europejskiej i strefy Schengen dzięki przychylności Berlina. Zdaniem niemieckiego społeczeństwa ich życzliwość zrekompensowała polskie roszczenia, bo bez ich zgody nie „bylibyśmy równorzędnymi partnerami”. Podobne stanowisko przyjęła niemiecka dyplomacja.
Generalnie Niemcy radzą nam siedzieć cicho? Upominanie się o reparacje wojenne to duży błąd, bo wpłynie na pogorszenie wzajemnych relacji nie tylko dyplomatycznych, ale też politycznych, gospodarczych i społecznych. Taką myśl wyraziła Annalena Baerbock rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych tuż po ogłoszeniu raportu przez Arkadiusza Mularczyka. To samo powtórzyła miesiąc później w Warszawie, już jako zdanie federalnego rządu: „stanowisko niemieckiego rządu nie uległo zmianie, sprawa reparacji została zamknięta. Polska już dawno, bo w 1953 roku, zrzekła się dalszych reparacji i kilkakrotnie potwierdzała to zrzeczenie. To podstawa obowiązującego obecnie porządku europejskiego. Niemcy ponoszą odpowiedzialność polityczną i moralną za II wojnę światową”. Szefowa niemieckiej dyplomacji nie wspomniała, iż Polska po niemieckiej okupacji przeszła pod okupację radziecką i wszystkie decyzje podejmowane były w Moskwie. Bolesław Bierut został postawiony przez Stalina na straży w Warszawie by dopilnować kremlowskich interesów.
Nasza suwerenność była odzyskana dopiero w 1993 roku, z chwilą wyjazdu ostatniego kontyngentu radzieckich sił zbrojnych z terytorium Polski. Rzecznik MSZ Baerbock nie wspomina, że to przez Niemcy i wywołanej przez nich wojnie byliśmy niszczeni, zniewoleni i pozbawieni majątku narodowego i osobistego. A po wojnie wskutek układów Wielkiej Trójki pozwolono Stalinowi rządzić Polską. Przetrwaliśmy totalną wojnę i totalny stalinizm, teraz przyszedł czas na naprawę krzywd wyrządzonych przez agresorów.
Źródło: dw.com/pl; kurierhistoryczny.pl
Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

















