Po napaści na Polskę Niemców i Sowietów rozpoczęła się okupacja i wyniszczanie narodu. Agresorzy najpierw skupili się na unicestwieniu polskiej inteligencji, mieli gotowe listy z nazwiskami, miejscami zamieszkania i pracy. Od kapłanów i zakonników oczekiwano współpracy i bezwzględnego posłuszeństwa. Pomimo represji, tortur i zadawanej śmierci kler się nie ugiął.
Pod koniec II Rzeczpospolitej było 21 diecezji rzymskokatoliskich w których posługi pełniło około 10 tysięcy księży diecezjalnych, 8 tysięcy zakonników i 17 tysięcy sióstr zakonnych. Po wojnie okazało się, że co czwarta osoba duchowna została zabita lub zagłodzona. Mordowano wieszając na stule, topiąc w kloace, za to, że nie chcieli współpracować, albo podeptać krzyża.
W pierwszych dniach wojny księża prosili swoich biskupów o zgodę na wstąpienie do wojska polskiego, pełnili wówczas funkcję kapelana. Historycy ciągle nie wiedzą ilu tak naprawdę było kapłanów w czasie sześciu wojennych lat. Szacunkowe dane podają liczbę 12 tysięcy. Znane są nazwiska tych, którzy podczas kampanii wrześniowej służyli w szpitalach i jednostkach frontowych. To 550 kapelanów.
Spośród wielu heroicznych postaci stanu duchownego na myśl przychodzi postawa Prymasa Polski kard. Augusta Hlonda, który odmówił współpracy z Niemcami, podobnie uczynił ks. abp Adam Sapieha czy ks. bp Antoni Szlagowski. Męczeństwo kapłanów w czasie wojny było i nadal jest przedmiotem badań. Dzisiaj św. ks. Maksymilian Maria Kolbe czy ks. Władysław Gurczacz to przykłady na biblijne tak tak i nie nie. Siostry zakonne także ponosiły dobrowolne ofiary z życia. Wspomnieć należy o Nazaretankach z Nowogódka, które ofiarowały swoje życie za życie ks. Aleksandra Zienkiewicza i aresztowane świeckie osoby, czy Benedyktynki zwane Sakramentkami, które w czasie Powstania Warszawskiego mogły uciec ze Starówki do Niemców, ale odmówiły. Podczas bombardowania trwały na adoracji. Jedna z nich wypowiedziała intencję w jakiej składają ofiarę: „Aby Polska, gdy powstanie, nie była ani biała, ani czerwona, ale Chrystusowa”.
Aresztowani przez Niemców księża czy zakonnicy trafiali do obozów koncentracyjnych, najczęściej do Dachau. Pełnił on funkcję głównego obozu dla duchownych chrześcijańskich z całego świata. Co trzeci zamęczony lub zamordowany w nim więzień był Polakiem, a co drugi księdzem. Spośród polskich męczenników Dachau, 43 z nich zostało zaliczonych w poczet błogosławionych. Druga nazwa dla tego obozu to: „Golgota polskiego duchowieństwa”.
Podczas jednej z Konferencji Episkopatu Polski, jej rzecznik ks. Paweł Rytel-Andrianik miał powiedzieć: „Księża, zakonnicy i siostry zakonne byli rozstrzeliwani, wysyłani do obozów koncentracyjnych, więzieni i torturowani. Niemcy rekwirowali dobra kościelne, zamykali kościoły. Mimo to wiara Kościoła w Polsce przetrwała ten mroczny okres terroru nazistów”.
Rokrocznie od 2005 roku w kaliskim sanktuarium św. Józefa 29 kwietnia obchodzimy Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Dawni więźniowie Dachau w 25 rocznicę wyzwolenia obozu ufundowali „Kaplicę Męczeństwa i Wdzięczności”, nadto doprowadzili do utworzenia Muzeum i Archiwum poświęcone ich obozowej gehennie. To wszystko znajduje się w podziemiach Sanktuarium. Z kolei 12 czerwca wspominamy 108. polskich męczenników zamordowanych w czasie II wojny światowej. Jak mówił papież Jan Paweł II zostali zabici z powodu nienawiści do wiary w Jezusa Chrystusa, zaś niemiecka czy sowiecka nienawiść do duchowieństwa wynikała z ogólnego planu unicestwienia katolicyzmu i polskiej kultury, a o tę sferę Kościół w Polsce zawsze dbał.
Źródło: tyflomapy.pl;ciekawostkihistoryczne.pl;
Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

















