W Polsce miały miejsce masowe zbrodnie reżimu komunistycznego

Po zakończeniu II wojny światowej zaczęła się budowa „nowego proletariackiego społeczeństwa”. Była wzorowana na metodach stosowanych przez Armię Czerwoną i NKWD. Niezależnie od oficjalnych struktur politycznych i wojskowych, na naszym terenie działał SMERSZ, czyli radziecki kontrwywiad wojskowy. Była to tajna broń Stalina. SMERSZ przed wojną zwalczał wszelką działalność polskich patriotów, a szczególnie partyzantkę. Po wojnie natomiast ścigał żołnierzy podziemia. Represje dotknęły także duchownych. Ci, którzy nie uznawali ludowej władzy, byli wrogami klasowymi.

Sowieci tak jak wcześniej Bolszewicy systematycznie likwidowali polską inteligencję, przy czym pierwszymi ofiarami byli kapłani. Tak było w Kozielsku, Ostaszkowie, Katyniu, Starobielsku, Smoleńsku, Twerze. Tu nie można zapomnieć o wszystkich zesłańcach na Syberię, do Kazachstanu, za Ural. Duchowni nieśli tam Polakom posługę kapłańską narażając się na śmierć. Golgota Wschodu nigdy nie powinna mieć miejsca, tak samo jak każdy totalitaryzm. Martyrologia narodu polskiego została opisana przez pisarzy, historyków i tych, którzy zdołali powrócić z „nieludzkiej ziemi”. Pamięć o zsyłkach i ofiarach powinna trwać w kolejnych pokoleniach Polaków.

W Polsce, do czasu transformacji ustrojowej wskutek działań Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego ucierpiało ponad 6 milionów osób, z czego blisko pół miliona zostało zamordowanych w ubeckich katowniach w wyniku śledztw, lub zabitych i wrzuconych do bezimiennych dołów. Niekiedy bez wyroków. Do dzisiaj nie wiemy, gdzie leżą szczątki Rotmistrza Witolda Pileckiego. Komuniści nawet nie powiadomili rodziny o egzekucji wielkiego Polaka. W ten sam sposób obchodzili się z duchowieństwem, zwłaszcza, jeśli wiedzieli o ich przynależności do polskiej partyzantki.

Władza ludowa wobec księży, którzy oficjalnie sprzeciwiali się „socjalizmowi z ludzką twarzą” stosowała najwymyślniejsze techniki i metody perswazji. Celem zawsze było rozbicie jedności w Kościele katolickim. Jednym z wielu „złapanych” był Ks Józef Zator-Przytocki. Kapłan w 1943 roku został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderem Virtuti Militai, Krzyżem Walecznych, Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Medalem Wojska Polskiego (Polska Obrońcy Smemu) i Krzyżem Armii Krajowej, zatem zasług miał wiele, ale ubecja za działalność w AK aresztowała kapłana w 1948 roku. Mokotowski areszt śledczy, owiany złą sławą pawilon X a potem uwięzienie we Wronkach miało charakter zastraszający dla współwięźniów, współbratów i wiernych Kościoła katolickiego. Wiele lat później, papież Jan Paweł II podczas jednej ze swoich pielgrzymek stwierdził, że Kościół katolicki w czasach stalinowskich poniósł wiele ofiar, ale wyszedł z tego obronną ręką.

Źródło: przystanekhistoria.pl

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj