PROF. W. MIELCZARSKI: JUŻ SIĘ ZDARZA, ŻE ILOŚĆ ENERGII, KTÓRA JEST PRODUKOWANA PRZEZ PANELE FOTOWOLTAICZNE, JEST TAK OLBRZYMIA, ŻE PO PROSTU TRZEBA WYŁĄCZAĆ CAŁE INSTALACJE

fot. pexels.com

Z jednej strony coraz więcej inwestujemy w źródła odnawialne, a z drugiej strony system nie jest w stanie jej przyjąć. Ze względu na to musi następować czasowa koincydencja pomiędzy produkcją energii odnawialnej a możliwościami zużycia. (…) Gdy energii jest tak dużo, to żeby nie zdestabilizować systemu, musimy go wyłączyć – powiedział prof. Władysław Mielczarski, ekspert z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej, w felietonie „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja.

Unia Europejska nieustannie nakłada na państwa członkowskie różne ograniczenia związane z polityką klimatyczną. W ostatnim czasie głośno jest m.in. o Zielonym Ładzie, czy innych nowych prawach związanych z emisją dwutlenku węgla. Prof. Władysław Mielczarski odniósł się do problemów związanych z energią odnawialną. Jak wskazał, od marca trwają problemy z nadmiarem odnawialnych źródeł energii.

– Właściwie trudno powiedzieć, czy jest nadmiar, czy nie ma tego nadmiaru. Z jednej strony mamy osiągnąć neutralność klimatyczną, cokolwiek to by miało znaczyć, czyli udział źródeł na pewno powinien przekraczać 50 proc., a może nawet więcej w całkowitej produkcji energii. W tej chwili on jest na poziomie 26-27 proc., czyli jesteśmy jeszcze dosyć daleko. To jest połowa wstępnego celu (…), ale już się zdarza, że ilość energii, która jest produkowana przez panele fotowoltaiczne, jest tak olbrzymia, że po prostu trzeba wyłączać całe instalacje – zaznaczył felietonista.

Dodał, że takie wyłączenia dokonywane są bardzo transparentnie. Jednak – jak podkreślił ekspert z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej – jest to pewnego rodzaju błędne koło w inwestowaniu w energię odnawialną.

– Z jednej strony coraz więcej inwestujemy w źródła odnawialne, a z drugiej strony system nie jest w stanie jej przyjąć. Ze względu na to musi następować czasowa koincydencja pomiędzy produkcją energii odnawialnej a możliwościami zużycia. (…) Gdy energii jest tak dużo, to żeby nie zdestabilizować systemu, musimy go wyłączyć – zwrócił uwagę prof. Władysław Mielczarski.

Wskazał, że najgorszym okresem dla operatorów sieci jest na pewno czerwiec.

Felietonista odniósł się również do dyrektywy o efektywności budynków. Przepisy zakładają m.in. likwidację kotłów gazowych, a także to, że nowe budynki od 2030 r. będą musiały być zeroemisyjne, a dodatkowo posiadać instalację fotowoltaiczną. Dyrektywa przewiduje również, że obiekty niespełniające coraz bardziej rygorystycznych norm będą musiały przejść termomodernizację.

– To, że chcemy poprawić efektywność energetyczną jest naprawdę dobrym działaniem. Każdy to powinien robić w miarę możliwości (…), natomiast tutaj próbuje się to załatwić zbiorowo i te przepisy – co najgorsze – są bardzo niejasne. Tak właściwie nie wiadomo, kogo dotkną, a kogo nie dotkną – powiedział.

Dodał, że jeżeli chodzi o budynki publiczne, to już wkrótce będą podlegać nowym zasadom i będą musiały być zeroemisyjne czy niskoemisyjne. Natomiast inna sytuacja jest w przypadku budynków prywatnych. Jak zaznaczył prof. Władysław Mielczarski, w propozycji dyrektywy jest mowa, że budynki, które należą do osób indywidualnych, będą podlegać obowiązkowi renowacji, który jest bardzo kosztowny, tylko jeżeli nastąpi „aktywacja rynkowa”.

– Komisja Europejska podaje, że „aktywacja rynkowa” budynku następuje wtedy, kiedy następuje wynajem, (…), drugi przypadek, kiedy następuje sprzedaż i trzeci przypadek, kiedy (…) następują zmiany zapisów w księgach wieczystych i to dotyczy szczególnie dziedziczenia. Wiele budynków należy w Polsce do osób starszych i wówczas, żeby budynek odziedziczyć, to trzeba będzie dokonać zmian zapisach w księgach wieczystych i automatycznie nastąpi aktywacja rynkowa – wyjaśnił ekspert z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej.

 

radiomaryja.pl

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj