Bardzo dobrze byłoby czasem wiedzieć, w kręgu jakiego oddziaływania politycznego znajduje się dana sondażownia. Czasem to nie chodzi o sondażownię, a o prezesa albo też o kierownictwo danej sondażowni.
— komentował prof. Kazimierz Kik.
„Wiadomości” TVP przypomniały, że prezesem IBRiS jest Marcin Duma, który w latach 2000-2005 działał w SLD:
To właśnie IBRiS tuż po wyborach twierdził, że największe poparcie w Polsce ma… Nowoczesna!
A jeszcze na kilka dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich ośrodek ten prognozował zdecydowane zwycięstwo Bronisława Komorowskiego:
Choć pierwszą turę wygrał Andrzej Duda:
„Wiadomości” zaznaczyły, że IBRiS – w przeciwieństwie do wielu innych firm – nie należy do organizacji firm badania opinii i rynku. Metodologia tego ośrodka nie jest więc w żaden sposób kontrolowana.
Ale to nie koniec. „Wiadomości” przypomniały bowiem sondaż z czerwca 2013 roku, w którym trzecie miejsce zajęło ugrupowanie Przemysława Wiplera o zapomnianej dziś nazwie „Republikanie”. Miało ono mieć poparcie na poziomie… 19 proc.! A więc tuż za PO i PiS.
6800 zł plus VAT. Tyle mogę powiedzieć, tyle to kosztowało
— mówi „Wiadomościom” Przemysław Wipler, przywołując tamto wydarzenie:
Zrobiliśmy to w taki sposób, że można powiedzieć, że za kilka tysięcy złotych plus VAT moja mama mogła mi powiedzieć: „Wow, synu, jesteś liderem trzeciej siły politycznej w Polsce” –
— wspomina Wipler.
Ciekawe, czy sondaże IBRiS będą nadal poważnie traktowane. A przypomnijmy, że posługuje się nimi m. in. często cytowany również za granicą dziennik „Rzeczpospolita”.
źródło: wpolityce.pl
















