W co gra MPWiK?

mpwik.jpg

W co gra MPWiK?

15 lutego 2014 roku, 9:41 15 lutego 2014 roku, 17:13

Rzecznik spółki poinformował mnie, że dokumenty o które wnioskowałem są do odebrania w siedzibie MPWiK. Jednocześnie wezwał mnie do podania danych osobowych, w celu wystawienia noty obciążeniowej.

O tym, ile kosztować ma mnie udostępnienie 612 stron faktur, dowiem się jednak dopiero przy odbiorze dokumentów. Tak wynika z pisma, które otrzymałem od Konrada Antkowiaka.

Dotychczas rzecznik spółki wyceniał realizację mojego wniosku na 1224 zł. Wydziału Organizacyjny i Kadr Urzędu Miejskiego, przedstawił swoje stanowisko dotyczące absurdalnej ceny 2 zł za jedną stronę kserokopii:

Winna być ona (opłata – dop. red.) realna i adekwatna do faktycznie poniesionego kosztu wykorzystanego materiału tj. np. ilości papieru i zużytych materiałów technicznych i urządzenia – napisała w odpowiedzi na skargę naszej redakcji Alicja Bogusz, dyrektor wydziału.

Na razie nie wiemy, czy wpłynęło to na wysokość opłaty, jaką zażąda ode mnie Konrad Antkowiak.

Do dziś kwestią nierozstrzygniętą pozostaje to, dlaczego rzecznik spółki za udostępnienie informacji na płycie CD (z racji, że w MPWiK obowiązuje elektroniczny przepływ danych) również żądał kwoty 1224 złotych.

Z pisma jakie otrzymaliśmy od kierownika Biura Spółki Hanny Kamińskiej wynika jedynie to, że stanowisko MPWiK w tej sprawie jest ostateczne. Czy zatem kontrola Biura Nadzoru Właścicielskiego zdała się na nic?

tytuł

O co chodzi w sprawie?

3 stycznia wysłałem wniosek do MPWiK Wrocław, spółki podlegającej prezydentowi Dutkiewiczowi. Prosiłem o udostępnienie informacji związanych z wydatkami spółki na szeroko pojętą promocję (reklamy, artykuły sponsorowane, ogłoszenia, przetargi, etc., które umieszczane były w mediach). Wnioskowałem o udostępnienie mi faktur i rachunków w siedzibie firmy. Początkowo rzecznik prasowy MPWiK odmówił realizacji wniosku, twierdząc, że jest to informacja przetworzona (czyli taka, która jest nowym „jakościowo” dokumentem, wymagającym dodatkowego nakładu pracy). Odwołałem się jednak, ponieważ nie prosiłem o stworzenie dla mnie zestawienia danych, lecz o informacje źródłowe.

Kolejny mail od spółki oznaczał w praktyce, że w tym zakresie została przyznana mi racja. Rzecznik prasowy spółki zgodził się na udostępnienie danych. Okazało się jednak, że realizacja wniosku ma mnie kosztować 1224 zł. (612 stron). W piśmie wskazano numer konta bankowego instytucji, a także prośbę o podanie adresu zamieszkania, w celu wystawienia noty obciążeniowej.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ