Szpital kliniczny: Trwają przesłuchania lekarzy w sprawie śmierci siedmiolatki

fot. profil facebook SPSK 1

**Zwykła jazda rowerem dla siedmiolatki skończyła się tragicznie. Z pozoru niegroźny upadek uszkodził trzustkę. Dziewczynka trafiła do szpitala i według niektórych lekarzy z SPSK 1 – miała ogromne szanse na przeżycie. Jednak z nieustalonych jak dotąd powodów odwlekano decyzję o operacji. Sprawie przyglądają się śledczy.**

Dziewczynka trafiła na chirurgię dziecięcą do kliniki przy ul. Marii Curie-Skłodowskiej pod koniec maja. Stamtąd – do USK przy ul. Borowskiej, gdzie bardzo szczegółowo zdiagnozowano charakter i stopień uszkodzenia trzustki.  Według relacji rodziny – lekarze z USK mieli odesłać siedmiolatkę z powrotem do SPSK1 informując o konieczności niezwłocznego przeprowadzenia zabiegu. Dziecko leczono jednak farmakologicznie.

Po około dwóch tygodniach od wypadku wdała się sepsa. Wówczas lekarze zdecydowali się na przeprowadzenie zabiegu. Dziecko jednak zmarło w trakcie operacji. 

Czy lekarze popełnili błąd? Przynajmniej jeden z nich uważa że tak, bo postanowił zgłosić sprawę do prokuratury. Trwają przesłuchania personelu.

>-Każde poważne, niepożądane zdarzenie medyczne, w szczególności zaś śmierć dziecka, było, jest i zawsze będzie przedmiotem wewnętrznej analizy – mówi nam Monika Maziak, rzecznik prasowa, którą zapytaliśmy, czy szpital prowadzi w tej sprawie postępowanie wewnętrzne. – Dziewczynka po urazie trzustki leczona była zgodnie z przyjętymi  standardami postępowania medycznego. Cała dokumentacja w tej sprawie przekazana została policji i prokuraturze prowadzącej postępowanie wyjaśniające. Szpital ma przygotowane i realizuje procedury związane z wyjaśnianiem  poważnych zdarzeń niepożądanych medycznie – dodaje.

Z nieoficjalnych informacji wiemy jednak, że prokuratura rejonowa Wrocław-Śródmieście, która prowadzi to postępowanie, ma sporo wątpliwości, co do kompletności dokumentacji i wystąpiła już w tej sprawie do SPSK 1.

Według przyrzeczenia składanego przez polskich lekarzy, mają oni wypełniać swoje obowiązki sumiennie, „służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu”, „według najlepszej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek” oraz nie nadużywać zaufania pacjentów.
Czy wrocławscy śledczy będą w stanie wyjaśnić, jak było w tym przypadku?

**Trudne sprawy**

 Dwa lata temu w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 1 we Wrocławiu zmarł 17-letni chłopiec, u którego zdiagnozowano anemię hemolityczną autoimmunologiczną. W szpitalu, po rutynowym zabiegu wycięcia śledziony, dostał krwotoku wewnętrznego. Na operację czekał 80 minut. Zmarł. W toku śledztwa okazuje się np. że według NFZ, śmierć nastąpiła na oddziale, który formalnie nie istniał, a poza tym lekarz pełnił dyżur na dwóch oddziałach jednocześnie. 

Kontrola wykazała również szereg nieprawidłowości i w jej wyniku nałożono na szpital ponad 100 tys. zł kary. A Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej skierował w tej sprawie dwóch lekarzy do Sądu Lekarskiego. Także NFZ uznał skargę ojca chłopca na działania dolnośląskiego oddziału (opieszałość w zakresie rozpatrywania skargi i opóźnienia w przeprowadzeniu kontroli). 

W ubiegłym miesiącu (dopiero po ośmiu latach od tragedii), sąd skazał jednego z lekarzy SPSK 1 za nieumyślne spowodowanie śmierci noworodka. Trwa postępowanie przeciwko poprzedniej prokuratorce, która zajmowała się sprawą. Sąd próbuje ustalić, dlaczego kobieta przedłużała sprawę, czy fałszowała dokumenty i dlaczego przewlekłość tłumaczyła przetrzymywaniem dokumentów przez biegłych, a nigdy one do nich nie dotarły. 

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ