„1. marca poproś babcię o 1 %” – Stowarzyszenie Odra-Niemen zachęca do przekazywania środków na pomoc dla kombatantów

wladyslaw-uchnalewicz-z-wolkowyska-kresowiak-lagiernik-bohater-1.jpg

**Całoroczna działalność organizacji wymaga pomocy finansowej. Hasłem, które ma przyciągnąć sponsorów jest „1 marca – 1%”. Sposobów na realizację tego szczytnego przedsięwzięcia jest wiele; począwszy od tworzenia memów związanych z życiem bohaterów, poprzez wpisy na portalach społecznościowych i zamieszczanie banerów na zaprzyjaźnionych stronach internetowych, aż po wysyłanie sms-ów do znajomych z „kampanijnym” hasłem „1. marca poproś babcię o 1 procent!” wraz z podaniem nr KRS.**

Najbliższym wydarzeniem organizowanym przez stowarzyszenie będą kilkudniowe obchody narodowego dnia Żołnierzy Wyklętych 1 marca. Budżet przeznaczony na ten cel jest bardzo ograniczony i konieczne jest poszukiwanie źródeł finansowania, takich jak wystosowywanie próśb do lokalnych firm w postaci maili lub, bardziej skuteczne, ale trudniejsze w realizacji, bezpośrednie rozmowy z przedsiębiorcami.

Najbardziej znaną akcją Odra-Niemen jest jednak akcja przekazywania paczek kombatantom na Kresach znana pod nazwą „Rodacy-Bohaterom”. W styczniu miał miejsce wyjazd na Ukrainę, gdzie wolontariusze zostali bardzo ciepło przyjęci przez polskich księży, doświadczyli jednak ponurej aury panującej wokół beznadziei. Panuje tam wszechogarniająca bieda, ludzie mają po 250 zł emerytury. 

Można zobaczyć również obrazki znane tylko z opowiadań rodziców o pobycie na wsi, takie jak jadący ulicą wóz drabiniasty z sianem, na którym leżą dzieci.

>-Ludzie żyją tylko dniem dzisiejszym, nie starają się patrzeć w przyszłość, bo nie widzą tej przyszłości – opowiada Małgorzata Suszyńska z zarządu stowarzyszenia. – Jest to sytuacja podobna do tej, którą pamiętam, gdy u nas likwidowało się pegeery. W wielu wsiach ludzie tracący pracę, nie widzieli dla siebie szans zatrudnienia i stawali pod sklepem.

W ostatnich dniach część ochotników udała się również do Bukowiny w Rumunii, gdzie dostarczyli 30 paczek polskim rodzinom, a 80 kolejnych przekazali kierowcy z ambasady w Kiszyniowie, który zabrał je dla naszych pobratymców w Mołdawii.

Nie można jednak zapominać o 300 kombatantach mieszkających we Wrocławiu, którzy również potrzebuję podstawowego wsparcia. Do tej pory paczki dostarczono do kilkudziesięciu osób. Wyzwaniem jest nie tylko rozwożenie darów, ale także znalezienie czasu na ich skompletowanie. Jednak zaangażowanie i świetna współpraca wolontariuszy sprawia, że zawsze udaje się dotrzeć do wszystkich potrzebujących – nie tylko z pomocą materialną, ale i z czasem, którego starsi, często osamotnieni ludzie, tak bardzo potrzebują.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ