Jak dolnośląscy posłowie z PO walczą o wolność

kod.jpg

**Dolnośląscy parlamentarzyści z Platformy Obywatelskiej aktywnie uczestniczą w marszach KOD chwaląc się tym na swoich profilach Facebook. W miniony weekend posłowie PO walczyli o demokrację m.in. w Kłodzku i we Wrocławiu. Posłanka Monika Wielichowska napisała: „Nie można godzić się na inwigilację w Internecie, upolitycznienie mediów i Prokuratury”. Dlaczego w tych sprawach nie interweniowała, kiedy rządziła jej partia?**

Poseł Monika Wielichowska z Platformy Obywatelskiej przedstawia siebie na Facebooku jako zagorzałą działaczkę na rzecz obrony polskiej demokracji. Tym razem brała udział w marszu KOD w Kłodzku.

>-Uczestniczyłam w marszach w Warszawie, Wrocławiu a dzisiaj w Kłodzku, bo nie można godzić się na łamanie demokracji, deptanie Konstytucji, paraliż TK i likwidację trójpodziału władzy. Nie można godzić się na inwigilację w Internecie, upolitycznienie mediów i Prokuratury – napisała na swoim profilu.

Warto zapytać, dlaczego przez osiem lat, kiedy rządziła jej partia ani razu nie wyszła protestować. O jaką wolność jej chodzi?

Przypomnijmy tekst, który opublikowaliśmy w 2014 roku. Dotyczył powiatu kłodzkiego, w którym mieszka posłanka:  

[Powiat Kłodzki w rękach Platformy Obywatelskiej](http://wdolnymslasku.pl/wydarzenia/12-powiat-klodzki-w-rekach-platformy-obywatelskiej)

Pisaliśmy wówczas o publicznych stanowiskach zajmowanych przez członków i działaczy partii oraz ich rodzin. Także o osobach związanych z posłanką Moniką Wielichowską.

Monika Wielichowska nie interweniowała, kiedy w jej powiecie prokuratura ścigała z urzędu dziennikarzy z 212 kk, ani kiedy ABW wtargnęło do redakcji Wprost. Nie wypowiada się na Facebooku w głośnej ostatnio sprawie podsłuchiwania dziennikarzy za rządów PO-PSL. 

Przypomnijmy również, że to PO jest pomysłodawcą inwigilacji w internecie – stworzyli przecież projekt ustawy o ACTA. Posłanka – jak deklaruje – walczy również o wolność mediów, nie przejmując się propagandą, jaką na rzecz jej partii uprawiały przez ostatnie lata media publiczne. 

Zresztą także zdominowane przez byłą partię rządzącą publiczne instytucje mają swoiste poczucie wolności słowa i równego dostępu do informacji. Np. rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego od kilku miesięcy nie odpowiada na żadne pytania zadawane przez dziennikarzy naszego portalu. Bo są niewygodne, jak m.in. pytania o pieniądze wydawane na reklamy w zaprzyjaźnionych mediach? Chyba poprosimy o interwencję bojowniczkę o wolność i jednocześnie koleżankę partyjną marszałka, posłankę Wielichowską. 

W marszu KOD we Wrocławiu wziął z kolei udział poseł Michał Jaros. On także walczy o wolność. Na swoim profilu napisał: 

>-Robimy swoje, zima nam nie straszna. 

Jego wpis na Facebooku skomentował m.in. Tomasz Myszko, który był w sztabie wyborczym Jarosa. Myszko napisał, że nie mógł wziąć udziału w marszu. 

Ostatnio Tomasz Myszko bez konkursu otrzymał stanowisko w biurze prasowym Urzędu Marszałkowskiego. Jak to możliwe? Także i na to rzecznik nie chce nam odpowiedzieć. Zapytaliśmy zatem Jerzego Michalaka z zarządu województwa – jak stwierdził, nie leży w jego kompetencjach komentowanie kto i dlaczego w danym departamencie został zatrudniony i z kim jest powiązany.

Nic więc dziwnego, że dolnośląscy parlamentarzyści z PO tak zaciekle walczą o demokrację i wolność w Polsce.

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ