Solidarność Walcząca zaprasza na spotkanie poświęcone osobie Rałała Gan-Ganowicza (najsłynniejszy polski najemnik XX wieku)

Rafał Gan-Ganowicz to najsłynniejszy polski najemnik XX wieku. Walczący ze względów ideowych, zawsze zgodnie z sumieniem. Nieprzejednany antykomunista, pragnący walczyć twarzą w twarz, z bronią w ręku z komunizmem, w każdym zakątku świata. Nigdy nie pogodził się z tym, że bolszewicy odebrali mu kraj. Nie mogąc walczyć w Polsce, wyruszył na swoją prywatną wojnę.

Prywatną, ale prowadzoną w imieniu wielu poległych i zniewolonych rodaków. Całe życie poświęcił walce z czerwonymi, (najpierw bronią, potem słowem), walce o niepodległą Ojczyznę. Służył Polsce najlepiej jak potrafił a ponieważ komunizm, uważał za największe zagrożenie dla Polski i świata, walczył z nim gdzie tylko mógł. Rafał Gan-Ganowicz wybrał walkę ze złem w sensie dosłownym. Zło było dla niego proste do zdefiniowania, tym złem był system komunistyczny. Komunizm, który opanował i zniewolił Polskę, a także dążył do podboju całego świata. Co do istoty komunizmu, nigdy nie miał złudzeń, był w pełni świadom celu walki. W konfrontacji z tym śmiertelnym wrogiem, nie uznawał żadnych kompromisów. Na pewno dorzucił swoją cegiełkę do upadku ZSRR.
Ze swoim chronicznym antykomunizmem, przestał być politycznie poprawny (przede wszystkim wtedy, gdy teoretycznie komunizm w Polsce ‚upadł’). Dla takich ludzi, którzy nigdy nie idą na kompromisy, miejsca w ówczesnym i współczesnym świecie nigdy nie było. Dla wielu ludzi w Polsce Jego postać była i jest jak wyrzut sumienia. Dlatego w „wolnej” Polsce spotkał się z ostracyzmem ze strony nowych ‚elit”. Dawni opozycjoniści o nim zapomnieli, a społeczeństwo okazało się zbyt bierne i bezwolne (lata komunizmu wydały swe plony), aby sprostać nowym dziejowym wyzwaniom.
Rafał Gan-Ganowicz zapomniany bohater, niedoceniany za życia i po śmierci. Miejmy nadzieję że jego legenda będzie rosła, zarażając ideałami i miłością do kraju kolejne pokolenia patriotów. Natomiast prawdziwie wolna Polska, wreszcie zacznie upominać się o swych bohaterów, w tym i Rafała Gan-Ganowicza. Aby pamięć o takich ludziach nie odeszła w niepamięć.
Cześć Jego Pamięci !

Po powrocie do Francji zamieszkał w Paryżu. Pracował m.in. jako kierowca, elektryk, tłumacz i działał w organizacjach kombatanckich. Gdy 13 grudnia 1981 roku rząd PRL wprowadził w Polsce stan wojenny, współorganizował demonstracje w obronie więzionych działaczy „Solidarności”. W latach 80. był zagranicznym przedstawicielem konspiracyjnej organizacji „Solidarność Walcząca”. Był też korespondentem Radia Wolna Europa, występując pod pseudonimem Jerzy Rawicz.

Nie ma jego ulicy, choć swoim życiem udowodnił, że zasłużył na pomnik. Powstał o nim film, którego emisję blokowała telewizja publiczna już w niepodległej Polsce. Na dźwięk jego nazwiska przedstawiciele establishmentu III RP reagowali alergicznie. Tak jak jeszcze całkiem niedawno na temat Żołnierzy Wyklętych. Powód był zawsze ten sam. Rafał Gan-Ganowicz za największe zło drugiej połowy XX w. uważał komunizm i konsekwentnie temu złu starał się przeciwstawić. Nawet z bronią w ręku. „Choćby całą moją działalność sprowadzić do kłucia szpilką – mawiał, cytując Mao – milion ukłuć szpilką i słonia zabije”. Niech więc każdy chwyta za szpilkę! Tak żył.
—pisał w tygodniku „wSieci” Andrzej Rafał Potocki.

Gdy wstrzelałem się w ambasadę sowiecką, to utrzymałem ogień ciągły przez dłuższy czas, żeby być pewnym, że to gniazdo złodziei będzie zniszczone do gruntu — mówił Rafał Gan-Ganowicz o swojej walce z komunistami w Jemenie.

Rafał Gan-Ganowicz, bo o nim mowa, urodził się w 1932 roku w Wawrze (wtedy nie była to jeszcze dzielnica Warszawy). Sierotą został w wieku dwunastu lat – matka zginęła podczas kampanii wrześniowej, ojciec w powstaniu warszawskim. Na jego postawę życiową nie mieli wpływu rodzice. Sam mówił, że antykomunizmu nie wyniósł z domu, lecz nauczyli go komuniści (…) Czego Sowieciarz nie mógł ukraść, to niszczył (…) Każdy dom przez nich zamieszkały (…) wymagał gruntownego remontu. Nie mówiąc już o brudzie i smrodzie jaki po sobie zostawiali (…) Dlaczego tak strasznie niszczyli? (…) Nie wiem. Ale barbarzyństwo sowieckie pamiętam.
Dlatego już od 1948 roku Rafał Gan-Ganowicz działał w grupie nastolatków prowadzącej „mały sabotaż” – kolportaż ulotek, malowanie antykomunistycznych haseł na murach. Młodzi konspiratorzy kradli pistolety milicjantom, udało im się nawet rozbroić nawet sowieckiego żołnierza. Nie raz otarli się o śmierć. Tajniacy z Urzędu Bezpieczeństwa nie próbowali nas nawet zatrzymywać. Strzelali jak do kaczek. Jeden z kolegów został ranny w płuco, innemu przestrzelili kolano.
24 czerwca 1950 roku Gan-Ganowicz, wtedy osiemnastoletni chłopak, dowiedział się, że jego organizacja wpadła. Postanowił wtedy uciec. Z pieniędzmi i waltherem p38 udał się na dworzec. Na wypadek „wsypy” miał przygotowany plan ucieczki do Wrocławia. Jednak los zrządził inaczej. Rafał Gan-Ganowicz zaryzykował. Schował się pod pociągiem jadącym do Berlina.
W obozie dla uchodźców w amerykańskim sektorze Berlina spędził półtora roku. To miejsce było szkołą goryczy i tłumionej żądzy zemsty, szkołą nienawiści do komunistów. Zaciągnął się do Polskich Kompanii Wartowniczych przy armii amerykańskiej w Berlinie mając nadzieję, że to zaczątek armii polskiej na Zachodzie. Potem wyjechał do Francji. Tam zdał maturę, przeszedł szkolenie dla komandosów organizowane przez NATO i ukończył kurs oficerski. Patent dostał od generała Władysława Andersa.
Nadzieje na trzecią wojnę światową i możliwość akcji zbrojnej na terenie Polski wygasły prędko. Rafał Gan-Ganowicz został nauczycielem w gimnazjum dla polskich uchodźców we Francji. Czekał na okazję, by móc walczyć z czerwoną zarazą, gdziekolwiek się da. Ta okazja nadeszła niedługo.

„(…) stałem się kimś innym. Polakiem, któremu dane jest walczyć z czerwoną zarazą z bronią w ręku. Bo przez całe lata przygotowywałem się do tego myśląc, że doczekam się wreszcie walki o wyzwolenie ojczyzny. Po latach oczekiwania – olśnienie! Z komunizmem walczyć można (i trzeba) wszędzie tam, gdzie ten rak zagraża jakiemuś społeczeństwu. Na międzynarodówkę komunistyczną – odpowiedzieć międzynarodówką antykomunistyczną. Walczyć a nie kibicować.” – Rafał Gan-Ganowicz.

„Nienawidziłem ich [komunistów]. Za prześladowanie patriotów, za mordowanie akowców, za ‚zaplutego karła reakcji’.”

„Nocne rozmowy ludzi, którzy nie widzieli przed sobą normalnej przyszłości, ludzi z nienormalnego państwa, ofiar nienormalnego porządku na świecie. Żołnierze z Obozu Zwycięzców w obozie kierowanym przez zwyciężonych… Byłem wśród nich najmłodszy. Z ich snutych nocami opowieści czerpałem ‚naukę o Polsce i świecie współczesnym’, jakiej nie dałaby mi żadna inna szkoła. Bo obóz dla cudzoziemskich uchodźców przy Rthemburgerstrasse był szkołą. Szkołą goryczy i tłumionej żądzy zemsty, szkołą nienawiści do czerwonego”.

„Czerwona zaraza zabija. Zabija ciało, gdy nie może zabić ducha”

„Całe życie spędziłem na walce z komunizmem”

Gdy jakiś dziennikarz zapytał Ganowicza o zabijanie ludzi, ten odpowiedział: „Nie wiem jak to jest zabić człowieka. Zabijałem tylko komunistów.”

3 Marca – 19:00 – 21:00

Centrum Historii Zajezdnia

ul. Grabiszyńska 184, 53-235 Wrocław
WSTĘP WOLNY!
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ