Kpt. Stefan Siejka, motto Jaworzniaków: wolność można odzyskać, młodości nigdy

MP Kpt. Stefan Siejka

Kpt. Stefan Siejka, żołnierz wyklęty, Jaworzniak, skazany na 10 lat więzienia za posiadanie broni i przynależność do nielegalnej organizacji mającej na celu obalenie przemocą władzy ludowej. Z zasądzonych 10-ciu lat, przesiedział 6,5 w różnych więzieniach na terenie Polski.

Siejka, jako niepełnoletni wraz trzema kolegami wstąpił do organizacji Młode Wojsko Polskie. Zadaniem młodych żołnierzy było zdobywanie broni i pieniędzy na organizację, zaś sama organizacja zajmowała się walką z ówczesną komunistyczna władzą. Sam Siejka mówi to, co często podają źródła historyczne „dostaliśmy się pod drugą okupację, gdzie komuniści swoją władzę wprowadzili nam na bagnetach a prawdziwe wyzwolenie nastąpiło dopiero w 89 roku.

Pierwsze więzienie w Tomaszowie Lubelskim, potem w Sandomierzu i tam była rozprawa na której dostałem swoje 10 lat. Byli tam ze mną inni więźniowie, ich skazano na karę śmierci, w sumie 12 żołnierzy. Wyroki wykonywano na miejscu, w podziemiu, w łaźni.

Rawicz, kolejne więzienie, bardzo ciężkie. Był blok biały i czerwony. W czerwonym bloku umieszczano więźniów z małymi wyrokami, mogli pracować. Blok biały…do dziś pamiętam ścisk. Wsadzano nas po 12 osób. IPN ma zdjęcia, można zobaczyć w jakich trzymali nas warunkach.

Z Rawicza przetransportowali nas do Jaworzna. Był to obóz pracy dla tych, którzy w chwili aresztowania nie mieli ukończonych 21 lat. Jedyny w Polsce, bardzo ciężki obóz dla młodocianych więźniów politycznych. Jaworzniak… to właśnie stąd wzięła się nasza nazwa. Pierwszy transport przyszedł w maju 51 roku, pięć lat późnej nie nazywano już obozem pracy tylko więzieniem.

Z tego obozu kilkakrotnie wywozili pana do innego więzienia

Miałem poważne problemy zdrowotne a Jaworzno nie miało warunków do leczenia chorych dlatego przewozili mnie cztery razy do Krakowa na Montelupich. Pamiętam tamtejszy spacerniak, który został wybudowany po kolejnym moim przyjeździe do Krakowa. Mógł mieć 2,5 do 3 metrów wysokości. Mniej więcej na poziomie głowy widziałem odpryski od kul. Mordowanie więźniów w tym więzieniu musiało być też wcześniej. W przejściu z korytarzy więziennych do spacerniaka widziałem kilka stert ubrań, w tym mundurów i butów.

Jakie były postawy więźniów?

Więźniowie starali się wzajemnie wspierać, zdarzały się przypadki wchodzenia w kolaborację, były też załamania psychiczne. Ci, którzy podpisali jakiś układ, mieli chyba jeszcze gorzej od nas. Wywinąć się od donosów nie sposób a myśmy zazwyczaj wiedzieli kto przeszedł na stronę  władzy.

Z zasądzonych 10 lat, przesiedział pan 6,5. Co było potem?

Po zwolnieniu z więzienia zapisałem się do Technikum Mechanicznego we Wrocławiu, jednocześnie chciałem pracować. Ale w tamtych czasach żaden zakład nie chciał zatrudniać byłych więźniów, zwłaszcza z Rawicza. Długo trwało zanim mowa władza pozwoliła mnie zatrudnić. Udało się w Archimedesie.

Tacy jak ja byli często nachodzeni przez milicję. Zwłaszcza jak gdzieś były napady z bronią. Wówczas natychmiast sprawdzali mnie. Sławny napad na warszawski bank, gdzie zastrzelono jednego pracownika przyniósł mi wiele problemów. Funkcjonariusze sprawdzali dom, miejsce pracy, szkołę, bo wtedy jeszcze się uczyłem, najbliższą rodzinę i znajomych. A ja wtedy wracałem do domu pociągiem, żonie nie wierzyli. W tamtych, powojennych czasach doświadczyłem wielu nieprzyjemnych rzeczy ale…trzeba było wszystko znieść!

Czego pan żałuje?

Niczego. A może jednak młodości. Jest takie motto Jaworzniaków: wolność można odzyskać, młodości nigdy.

Nie mieliśmy młodości ani dzieciństwa. Najpierw Niemcy, potem tzw. Polacy odbierali nam wolność, zabijali, niszczyli naród ale…nie żałuję. Wtedy był taki czas, myśmy nie mieli wyjścia.

Artykuł współfinansowany przez Fundacje KGHM Polska Miedź

Czytaj : Ubecja, po wojnie ścigała Polaków, którzy w 1943 roku widzieli katyńskie doły śmierci

ZOSTAW ODPOWIEDŹ