NAPIĘCIA MIĘDZY PREZYDENTEM A RZĄDEM WS. PRÓBY ODWOŁANIA PONAD 50 AMBASADORÓW

materiały prasowe

Resort spraw zagranicznych podejmuje próbę odwołania ponad 50 ambasadorów. Prezydent Andrzej Duda odpowiada, że nic nie stanie się bez jego podpisu. Do silnych napięć między Pałacem Prezydenckim a rządem dochodzi dzień po rozmowach w Białym Domu, gdzie politycy głośno manifestowali chęć współpracy wokół tematu bezpieczeństwa.

W komunikacie Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie padają nazwiska. Pojawia się za to liczba tych ambasadorów, których odwołania chce szef resortu, Radosław Sikorski.

„Minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, podjął 13 marca br. decyzję o zakończeniu misji przez ponad 50 ambasadorów oraz o wycofaniu kilkunastu kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu” – oświadczyło w komunikacie MSZ.

Wobec tego komunikatu pojawia się wątpliwość, co kryje się za decyzją o zakończeniu misji polskich dyplomatów, a także czy na liście są ci ambasadorowie, którzy wcześniej blisko współpracowali z głową państwa? Premier już potwierdził, że na razie nie ma mowy o wymianie Marka Magierowskiego w Waszyngtonie, ale minister spraw zagranicznych odmówił rozmowy o personaliach, gdy padło nazwiska Jakuba Kumocha, zajmującego placówkę w Chinach.

– Nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta. Fundamentalne znaczenie ma tutaj decyzja, jaką podejmuje głowa państwa – zaznaczył prezydent Andrzej Duda, który został w Stanach Zjednoczonych po rozmowach z prezydentem Joe Bidenem.

Minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, przyznał, że podpis głowy państwa jest potrzebny dla odwołania ambasadora.

– Pełnego, protokolarnego ambasadora tak, ale na przykład w Unii Europejskiej (…) mamy Piotra Serafina, który szefuje placówką, jest w tym bardzo skuteczny. Nie odczuwamy najmniejszej różnicy między jego formalnym statusem – powiedział na antenie RMF FM minister Radosław Sikorski.

I za hasłem „formalny status” może kryć się sposób rządu na to, by w pełni przejąć kontrolę nad placówkami, jakie wskazał resort spraw zagranicznych, zwłaszcza że z ust premiera padła sugestia, że ambasadorowie będą przywoływani do kraju, a ich miejsce na placówce zajmą dyplomaci niższego szczebla. To może zwiastować rosnące napięcia między rządem a Pałacem Prezydenckim. Szef gabinetu prezydenta, Marcin Mastalerek, powiedział, że sposób działania rządu wywołuje sprzeciw głowy państwa. Prezydent ma nie zgadzać się na odwołanie w jednym czasie dużej liczby ambasadorów bez podania przyczyn.

– Symbolicznie dzień po tym, jak prezydent i premier pokazują współpracę w sprawach bezpieczeństwa oraz międzynarodowych, premier Donald Tusk jednostronnie zamierza pokazywać zupełnie coś innego – zwrócił uwagę Marcin Mastalerek.

Według prezydenckiego ministra ma to pokazywać całkowity brak współpracy. Prezydent i premier mają w najbliższym czasie wskazać polskiego kandydata na unijnego komisarza ds. obronności. W medialnych doniesieniach pojawia się tutaj nazwisko Radosława Sikorskiego, który, zanim jeszcze ogłosił swoje stanowisko w sprawie ponad 50 ambasadorów, zdążył poprzeć postulat prezydenta, by państwa NATO wydawały na obronność nie 2, a 3 procent PKB.

TV Trwam News

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj