Ten bolkowy kotlet jest odgrzewany po raz kolejny, paradoksalnie wtedy, gdy wszyscy widzą, że Antoni Macierewicz i Bartłomiej Misiewicz panoszą się w MON jak w swoim Bizancjum. Więc ewidentnie jest to po raz kolejny zagrywka polityczna. To już zakrawa na kpinę
— stwierdził w rozmowie z wp.pl Jarosław Wałęsa, syn Lecha Wałęsy – pod nieobecność tego samego, gdyż były prezydent odbywa podróż do Kolumbii.
Jego zdaniem rząd celowo próbuje wymazać Lecha Wałęsę z historii, by zrobić miejsce dla swoich bohaterów.
Lech Wałęsa jest solą w oku PiS od dłuższego czasu. Chcą wymazać go z kart historii od wielu lat. Zamienić tego prawdziwego bohatera na swoich bohaterów, o których się kiedyś w ogóle nie mówiło albo nie istnieli
— mówił Wałęsa.
Zapytany o to, dlaczego – jego zdaniem – Jarosław Kaczyński wiedząc o współpracy Lecha Wałęsy namawiał do oddawania na niego głosów w wyborach prezydenckich stwierdził, że to koniunkturalista, który zmienia zdanie w zależności od swoich interesów.
Jego zdaniem dokumenty, które przedstawił Instytut Pamięci Narodowej są nieprawdziwe.
IPN mówi to, co każą mu mówić mocodawcy. Zobaczmy, kto teraz pracuje w Instytucie i kto się zajmuje sprawa mojego ojca. To są ludzie od lat do niego wrogo nastawieni, którzy nie przestrzegają żadnych kanonów pracy naukowej
— pieklił się Wałęsa i dodał:
Mój ojciec przyznał się do jednego podpisu w grudniu 1970 r., gdy został aresztowany. Reszta to podrobione dokumenty, które mają go zniszczyć
— stwierdził Jarosław Wałęsa.
źródło: wpolityce.pl
















