Granaty Huskowskiego

huskowski.jpg

Staszka Huskowski poznałem w latach siedemdziesiątych, we wrocławskim środowisku KORowskiej opozycji. W czasie Solidarności, po powstaniu regionu Dolny Śląsk, pracowaliśmy razem w prezydium Zarządu Regionu.

Przez pewien czas, siedzieliśmy też razem w Grodkowie. Minęło wiele lat. Ze mną jest teraz jak w piosence Kelusa; „… Siądę sobie na przychaciu, będę patrzył jak przyjaciół, pozamieniał czas …”

Podstawą aktualnego lansu Staszka jest to, że pomagał Piniorowi przewieść z banku do kurii 80 milionów. Życie jest jednak bardziej skomplikowane niż się nam wydaje. Huskowski jest jedną z legend wrocławskiego podziemia. Ale nie Staszek tylko Tadeusz – jego Ojciec. (Piękną historię życia ś. p. Tadeusza Huskowskiego opisuje książka cheap NBA jerseys wydana w roku 1990 przez Solidarność Politechniki Wrocławskiej.)

W pierwszych latach Polski „kontraktowej”, Staszek był w UD i UW. Działał lokalnie, we wrocławskim samorządzie. Zdawał sobie z pewnością sprawę, że ze względu na AKowską przeszłość Ojca, w Warszawie nie miał wtedy szansy gdyż ś.p. Bronek i Adaś nigdy mu w pełni wholesale MLB jerseys nie zaufają. Normalnym ludziom, wybór UD i UW wydawać się może dziwny. Aby to zrozumieć trzeba cofnąć się do historii jego stryja, Stanisława Huskowskiego. On też był żołnierzem AK. Do historii przeszedł jako ten który podczas zamachu na Kutscherę nie mógł otworzyć teczki w której miał granaty. Polideportivo Nie wsparł więc w decydującej chwili kolegów tylko wycofał się do samochodu. Historia lubi się powtarzać. Staszek też nie wsparł kolegów „podczas zamachu na WSI”. Wycofał się do limuzyny. Aby to dobrze zrozumieć, trzeba chyba iść śladami znanego polskiego psychoanalityka profesora Niesiołowskiego.

Staszkowi, jak sam powiedział, zdarza się „drzeć ryja”. Lubi śpiewać „Orła cień” i jest w tym wyraźna konradowska smuga cienia – prawie tak duża jak w kultowej dla naszego pokolenia piosence „Donna Donna”;

„ … Stop complaining, said the farmer
Who told you a calf to be
Why don’t you have wings to flay with
Like the swallow so proud and free …”
(… Przestań narzekać, powiedział chłop
Kto ci kazał być cielakiem
Dlaczego nie masz skrzydeł
Jak dumna o SEM wolna jaskółka …)

Niestety, ani orłów, ani nawet jaskółek, wśród jego aktualnych kolegów nie widać. Wybrał Change tłustą wholesale NFL jerseys wegetację w cieniu padlinożerców. Z prezydentury Wrocławia wydutkał go Dutkiewicz. Jakoś sobie jednak radził i w cieniu PO (Schetyny i Zdrojewskiego), doczekał następnej szansy. W roku 2004 wygrał wybory uzupełniające do Senatu, a w roku 2005 został wybrany posłem. Wtedy dopadł go cień ś.p. Leppera. O„odrolnieniu” działki na wrocławskim Biskupinie (w strefie ochrony wałów) gruchały wszystkie wrocławskie gołębie. A „Dziennik” pisał: „Prawda jest taka, że przepisy są nieścisłe. W okolicy wałów jedni dostają pozwolenie na budowę, a inni cheap mlb jerseys nie. Day Maluczcy zwykle nie dostają” – mówi wprost Ryszard Majewicz, były dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.

W PO są jednak ludzie wyrozumiali i nikt na takie „drobiazgi” nie zwraca uwagi. Huskowski mógł więc przejść w cień Wałęsy. Podczas blokady Sejmu przez Solidarność (2012) bohatersko przeskoczył płot. Udowodnił przy tej okazji, że jeśli coś kiedyś znów pójdzie nie tak to może szukać pracy jako korespondent wojenny. Zaćwierkał bowiem; „Trwa oblężenie SEJM’u. Udało mi się jednak opuścić teren „walk”. Przeskoczyłem płot.”. Zapomniał tylko znów, że kolegów się na polu bitwy nie zostawia. Oh well. Pan Premier ma długą pamięć.

W dniu 6 czerwca roku pańskiego 2013, Huskowski został powołany na stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji. Czy można wyobrazić sobie większe upokorzenie? – „80 milionowy” Huskowski zostaje zastępcą tajnego współpracownika SB Michała Boni. Mało tego. Po odstrzeleniu Boniego, ministerialną nominację otrzymał Rafał Trzaskowski, który najbardziej znany jest z tego, że grał w serialu telewizyjnym „Nasze podwórko”.

Trudno się więc frustracji Huskowskiego dziwić, szczególnie biorąc pod uwagę skomplikowaną („Hail Hitler”) sytuację w dolnośląskiej PO, cheap MLB jerseys że za wszelką cenę stara się ewakułować do Brukseli. Dla tego zbożnego celu dał się nawet ostatnio, razem z Dutkiewiczem, „powiesić” na wrocławskich latarniach. Desperacki to krok. Tusk też jest sprytny i dobrze rozumie, że jeśli tylko będzie okazja to się dutkiewicze ze Schetyną dogadają. Pozostaje mu więc tylko mieć nadzieję na ojrową mannę i „drzeć jego ryja”. Radzę jednak zmienić repertuar. Polecam piosenkę Grateful Dead; „… A friend of the devil is a friend of mine …” (… przyjaciel diabła jest moim przyjacielem …).

Blog Jerzego Jacka Pilchowskiego

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ