66 mln zł na portal to jeszcze mało? Urząd marszałkowski zamierza dołożyć kolejne pieniądze. Wśród podwykonawców – firma rodzinnie związana z byłym ministrem skarbu

michalak 2.jpg

Ponad 436 tys. zł – tyle urząd marszałkowski chce przeznaczyć na „usługi doradcze” , związane z pracami nad platformą e-DolnySlask, za którą podatnicy zapłacą 66 milionów złotych. Jednocześnie – jak twierdzą urzędnicy – nie wiadomo, kto pracuje nad tym projektem. Jego główny wykonawca, warszawska firma Qumak S.A. nie ma bowiem obowiązku informować, komu zleca konkretne zadania.

Jak już informowaliśmy, merytoryczną część portalu wykonuje wrocławska firma działająca w branży medycznej DATA Techno Park. Zlecenie na 20 mln zł otrzymała kilkanaście dni po podpisaniu umowy pomiędzy urzędem marszałkowskim a głównym wykonawcą portalu ( w sierpniu ub. r.). Ta informacja jednak nie pojawiła się w mediach. Nawet dziennikarze, piszący o kłopotach z tworzeniem treści platformy, nie wspomnieli o tym, kto tak naprawdę realizuje tę część. Nam bez trudu udało się ustalić, że spory kawałek intratnego kontraktu trafił w ręce firmy z udziałem gminy Wrocław, w której organach zasiadają osoby, związane z polityką, m.in. wieloletni dyrektor biura europosła PO Jacka Protasiewicza.

DATA Techno Park to firma z dużym doświadczeniem, a osoby znajdujące się w jej zarządzie, szefowały także innym podmiotom, wykonującym różnorodne zlecenia m.in. na rzecz miasta.

20 mln zł – tyle dostanie wrocławska firma za prace nad platformą e-Dolny Śląsk. Sprawdzamy podwykonawców portalu za 66 mln zł

Okazuje się jednak, że wyjątkowo „cennemu” portalowi trzeba pomóc.

436 tys. zł publicznych pieniędzy na „doradzanie”

Ósmego maja w biuletynie informacji publicznej urzędu marszałkowskiego pojawiło się ogłoszenie o zamówieniu na „Usługi doradcze w zakresie modelowania informacji oraz projektowania i wdrażania ontologii dziedzinowych i baz danych w ramach projektu pn. „Regionalna platforma informacyjna dla mieszkańców i samorządów Dolnego Śląska e-DolnySlask”.

Kilka dni temu wzięliśmy udział w jawnym otwarciu ofert, podczas którego urzędnicy poinformowali, że na to doradzanie mogą przeznaczyć 436 tys. zł. Która z czterech startujących w przetargu firm otrzyma pieniądze i ile dokładnie – okaże się wkrótce.

Adam Okniński, dyrektor wydziału wdrażania technologii informacyjnych w urzędzie marszałkowskim wyjaśnił na łamach Gazety Wyborczej, że eksperci „mają świadczyć usługi doradcze w zakresie weryfikacji procesów modelowania informacji oraz wdrażania bazy wiedzy o Dolnym Śląsku”.

Na stronie urzędu marszałkowskiego czytamy też, że przedmiot zamówienia „nie obejmuje oceny poprawności i kompletności informacji dziedzinowych i tym samym nie wymaga od wykonawcy dysponowania ekspertami merytorycznymi posiadającymi wiedzę z dziedzin objętych projektem pn. „Regionalna Platforma Informacyjna dla mieszkańców Dolnego Śląska e-DolnySlask””.

Urzędnicy nie muszą wiedzieć

Skoro urząd marszałkowski ocenił, że do realizacji kontrowersyjnej (ze względu na koszt) platformy internetowej potrzebni są doradcy, na których można wydać kolejne pół miliona złotych z publicznych pieniędzy, to chcieliśmy ustalić pozostałych podwykonawców. Jednak urzędnicy twierdzą, że ich nie znają – bo nie muszą.

-Wykonawca nie ma obowiązku informowania Zamawiającego o wszystkich podwykonawcach. Obowiązek taki występuje jedynie w przypadku zawierania przez Wykonawcę umów dotyczących robót budowlanych, ze względu na solidarną odpowiedzialność Zamawiającego wynikającą z przepisów prawa – poinformował nas Adam Okniński z urzędu marszałkowskiego.

Według informacji urzędnika, Qumak S.A. jako podmiot prywatny nie jest także zobowiązany do ogłaszania przetargów. Choć urząd marszałkowski poinformował nas tylko o jednej firmie, której Qumak zlecił zadania, związane z dolnośląskim portalem (na roboty budowlane), udało nam się ustalić, kto wykona istotną część jego zawartości, czyli tzw. ortofotomapę.

Ile zarobi rodzina b. ministra Aleksandra Grada?

Firma Qumak S.A. każdą odpowiedź dotyczącą platformy e-DolnySlask musi – jak twierdzi – konsultować z urzędem marszałkowskim, a na nasze pytania z 25 kwietnia do dziś nie odpowiedziała.

Dlatego postanowiliśmy zwrócić się bezpośrednio do prezesa firmy MGGP Aero z Tarnowa , bo jak ustaliliśmy – to właśnie ta spółka ma przygotować ortofotomapę na zamówienie Qumak S.A. Prezes Jacek Siedlik podkreślił, że nie wie, czy o sprawie może mówić, ale potwierdził uzyskaną przez nas informację dotyczącą podwykonawstwa. Zasłania się również tajemnicą handlową i nie przekonują go argumenty, że to publiczne pieniądze.

Zwróciliśmy się zatem do urzędu marszałkowskiego. Urzędnicy nie wiedzą jednak, ile zarobi tarnowska spółka ani – czy wykonuje również inne prace, związane z platformą.

-Nie dysponujemy informacjami na temat tego, czy Wykonawca Qumak zlecił, w ramach projektu e-DolnySlask, firmie MGGP AERO jeszcze inne prace niż wykonanie ortofotomapy Województwa Dolnośląskiego – odpowiada Adam Okniński i podkreśla, że umowa pomiędzy województwem dolnośląskim, a firmą Qumak S.A. nie obliguje do ujawniania wartości umów podwykonawczych.

Tarnowska spółka cieszy się jednak dużym doświadczeniem i uznaniem w branży.

-Fotografując Ziemię spędziliśmy w powietrzu ponad 9500 godzin pokonując prawie 1,5 mln kilometrów – czytamy na stronie internetowej MGGP Aero. – W tym czasie kamery zarejestrowały ponad 1,2 mln zdjęć. Synergia lotniczej pasji z szeroką wiedzą geodezyjną jest doskonałym przepisem na sukces i satysfakcję zawodową naszych pracowników. Pracujemy w powietrzu i na ziemi.

Jak dowiedzieliśmy się z portalu przeswietl.pl – obok Franciszka Grybosia udziałowcem MGGP Aero jest spółka MGGP S.A. o której czytamy w „Rzeczpospolitej” w artykule sprzed czterech lat: Zlecenie dla spółki związanej z żoną ministra

Z artykułu dowiadujemy się, że Farnciszek Gryboś to przyjaciel ze studiów byłego ministra skarbu państwa – Aleksandra Grada.

Franciszek Gryboś to również prezes firmy MGGP S.A., której wiceprezesem jest z kolei Małgorzata Grad – żona byłego ministra. Ze spółką związane są także dzieci państwa Gradów.

Warto dodać, że spółka MGGP Aero działała już w naszym województwie – wygrała m.in. kontrowersyjny przetarg zorganizowany przez wrocławski magistrat. Kontrowersyjny, ponieważ zamówienie dotyczyło zakupu gotowej ortofotomampy, która miała być opracowana ze zdjęć wykonanych pomiędzy 15 sierpnia a 15 października 2011 roku. Termin wykonania zamówienia ustalono na 2 dni później. MGGP Aero była jedyną firmą, która wystartowała w przetargu, a urząd miasta tłumaczył, że aktualna ortofotomapa jest potrzebna w związku z mistrzostwami EURO 2012.

Kosztowne piksele

Ortofotomapami zainteresowaliśmy się dlatego, że niedawno powstały one w ramach rządowego Geoportalu, który także obejmuje województwo dolnośląskie. Jaki jest zatem sens jeszcze raz robić kosztowne zdjęcia i czy nie jest to powielanie tego, co już istnieje? Urzędnicy przekonują nas, że warto, bo liczy się aktualność i piksele.

-Ortofotomapa przygotowywana w ramach projektu dla całego obszaru Dolnego Śląska będzie miała rozdzielczość 10 pikseli/m. Ortofotomapy dostępne na Geoportalu taką rozdzielczość mają jedynie dla niewielkiego obszaru większych miast Województwa. Wysoka rozdzielczość oznacza, że ortofotomapę na platformie e-DolnySlask będzie można oglądać w bardzo dużym powiększeniu w bardzo dobrej jakości – tłumaczy Adam Okniński z urzędu marszałkowskiego. I dodaje: Ponadto ortofotomapa platformy e-DolnySlask będzie dużo bardziej aktualna, zostanie bowiem opracowana na podstawie zdjęć lotniczych wykonanych jesienią 2013 i wiosną 2014 roku, podczas gdy najbardziej aktualna ortofotomapa dla Dolnego Śląska umieszczona na Geoportalu pochodzi z roku 2010.

Cieszymy się, że będziemy mieć teraz aktualne zdjęcia regionu. Z tłumaczeń urzędników pośrednio wynika jednak przykra prawda – wkrótce ortofotomapy na wybitnym dolnośląskim portalu także będą nieaktualne. Mamy „Polskę w budowie”, może więc trzeba regularnie aktualizować mapy za pieniądze podatników?

Opóźnienia są – kary brak

Drugi etap prac nad platformą e-DolnySlask nie został jeszcze zakończony, chociaż miało to nastąpić 3 kwietnia. Jedną z przyczyn opóźnień miały być problemy ze zdobyciem danych od głównego geodety kraju – ten jednak zaprzeczył i stwierdził, że ich uzyskanie wymaga kilku kliknięć myszką.

Chcieliśmy się spotkać z wicemarszałkiem Jerzym Michalakiem, który jest odpowiedzialny za platformę e-DolnySlask, aby porozmawiać o jej kulisach. Jednak od ponad dwóch tygodni, nie dostaliśmy odpowiedzi, czy jest to w ogóle możliwe.

Za to w Gazecie Wyborczej czytamy:

-Zarząd województwa ma możliwość, ale nie obowiązek nałożyć kary finansowe za niewywiązanie się z umowy – powiedział wicemarszałek Jerzy Michalak.

Jak poinformowała GW, wcześniej wicemarszałek, który krytykował cały projekt, oszacował 2,3 mln zł kary za te opóźnienia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ