„Solidarność drukująca” Krzysztofa Grzelczyka przywraca pamięć o zapomnianych bohaterach

grzelczyk.jpg

NSZZ Solidarność to miliony ludzi, którzy zjednoczyli się w wielkim społecznym ruchu, będącym wyrazem sprzeciwu wobec zbrodniczego komunistycznego systemu. Wśród tych milionów byli działacze, którzy wykazywali się szczególną odwagą i determinacją w dążeniu do wolnego państwa polskiego. Wielu z nich, także z Dolnego Śląska, zostało jednak zapomnianych. Pamięć o nich stara się przywrócić Krzysztof Grzelczyk w swojej książce „Solidarność drukująca”.

„Byli elitą solidarnościowego podziemia. Nieliczną, zaciekle tropioną przez SB. Ludźmi pełnymi fantazji, ale też profesjonalistami. Drukarze.” – tak bohaterów publikacji Grzelczyka opisuje we wstępie do książki Włodzimierz Suleja, profesor nauk historycznych i wieloletni dyrektor wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

„Solidarność drukująca” to historia pięciu Dolnoślązaków, którzy odegrali niezwykle istotną rolę w przemianach społeczno-politycznych, jakie zachodziły w Polsce w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Autor opowiada o życiu i działalności Krzysztofa Gulbinowicza, Wiesława Moszczaka, Antoniego Roszaka, Piotra Starzyńskiego i Tomasza Wacki. Wszystkich ich łączyło oddanie sprawie, niezwykłe zaangażowanie i determinacja przy tworzeniu „bibuły”. Nigdy też nie liczyli na zaszczyty. Anonimowych dla wielu bohaterów spotkał niestety tragiczny los. Burzliwe i niespokojne życie po „przełomie”, we wszystkich przypadkach, zakończyło się zdecydowanie przedwcześnie.

– To seria książek o zapomnianych bohaterach Solidarności. Traktuje o tych, którzy odeszli, którzy nie żyją. Chodzi o ludzi, którzy dla Solidarności zrobili dużo, więcej niż przeciętny człowiek. W ich przypadku chodzi także o zaangażowanie przed powstaniem związków zawodowych – tak na spotkaniu autorskim we Wrocławiu Krzysztof Grzelczyk uzasadniał wybór bohaterów do swojej książki.

Książka Grzelczyka to lektura pokazująca ludzi idei, którzy dobro narodu przedkładali ponad to prywatne, z wielką szkodą dla tego drugiego. Dziś niezwykle ciężko o takie osobowości, dlatego też lektura ta wydaje się tym bardziej godna polecenia. Jej wydanie to także forma podziękowania dla wrocławskich drukarzy. „Są obecni w pamięci zbyt nielicznych, toteż ów zbiorowy portret jest i wyrazem hołdu, i próby wydobycia z zapomnienia” – tymi słowami kończy swój wywód o książce profesor Suleja.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ