Grzegorz Braun: „Rozdział Kościoła od państwa” to projekt masoński, w istocie zmierzający do wyrugowania Kościoła z życia publicznego

grzegorz braun.jpg

Chwała Bogu, nie brakuje ludzi podzielających moje zdanie, że nie ma na polskiej scenie formacji pryncypialnie katolickiej, jednoznacznie opowiadającej się za życiem i bezpieczeństwem rodziny, przeciwko przemysłowi aborcyjnemu, przymusowi szczepionkowemu i propagandzie dewiacji w szkołach – mówi Grzegorz Braun w naszym wywiadzie.

Miała być szeroka koalicja antysystemowa, tymczasem właściwie wszystkie środowiska postanowiły iść własną drogą. Naprawdę nie dało się połączyć sił w nadchodzących wyborach? Słuchałem ostatnio rozmowy Piotra Goćka z TV Republika z Przemysławem Wiplerem. Wynikało z niej, że został Pan zaproszony do partii KORWiN.

Grzegorz Braun: To jest, za pozwoleniem, zawracanie głowy i dezinformowanie opinii publicznej. Pan poseł Wipler wraz z panem prezesem Korwin-Mikkem już od czerwca znają doskonale moje stanowisko: nie chcę brać udziału w żadnym wąskim projekcie partyjnym – ale, owszem, namawiam wszystkich na współtworzenie szerokiego porozumienia prawicy antysystemowej, wolnościowej, narodowej i katolickiej. Dlatego uprzejmie dziękuję za te wszystkie „jedynki”, które mi tak hojnie oferowali i Korwin, i „Kanapa” [KNP – red.], i Stonoga. To samo odpowiadałem i tłumaczyłem zawsze wszystkim moim rozmówcom przez ostatni kwartał: ponieważ nie przyprowadzę tych wszystkich narodowców, którzy mnie popierają pod partykularny szyld Korwina, ani tych „korwinowców”, którzy do mnie przychodzą, nie posadzę na „Kanapie”, itd. itp. – to dlatego trzeba robić razem projekt większy, niepartyjny. Trzeba robić KWW [Komitet Wyborczy Wyborców] z dowolnie poszerzonym szyldem, tak, żebyśmy wszyscy mogli się tam spotkać. Ale to oczywiście oznacza rezygnację z ew. refundacji budżetowej kosztów kampanii – i to jest zdaje się warunek nie do przejścia dla kolegi Wiplera i dla JKM. Oni oczywiście będą teraz cała rzecz owijać w bawełnę i wykonywać różne ruchy pozorowane, jak ten, o którym Pan wspomina. Pan również zakłada własny komitet wyborczy „Szczęść Boże”. Grzegorz Braun: Komitet Wyborczy Wyborców Grzegorza Brauna „Szczęść Boże!” został zarejestrowany już parę tygodni temu i teraz trwa w najlepsze zbiórka podpisów wymaganych do rejestracji kandydatów. Ale przecież od początku i wciąż niezmiennie deklaruję, że chętnie odłożę mój komitet ad acta – jeśli znajdą się inni chętni do tworzenia szerszego frontu. Już po formalnym utworzeniu „Szczęść Boże!” odbyłem kolejną rundę rozmów – i ona znów doprowadziła do tej samej konkluzji: poza mną nikt w gronie ww. liderów i formacji nie przejawia woli tworzenia takiego szerokiego ruchu. Notabene najwięcej czasu zmarnowała mi chyba „Kanapa” – jej liderów, z panem prezesem Marusikiem uważam za ostatecznie skompromitowanych. Proszę łaskawie odnotować zasadnicza różnicę: ja nie formułowałem wobec wyżej wymienionych nierealistycznego oczekiwania, że to oni zechcą wystartować spod mojego szyldu – liczyłem natomiast, że razem ze mną zechcą odłożyć na bok szyldy własne, by tworzyć szyld wspólny, niepartykularny. Formułowałem tę propozycję bez żadnych warunków wstępnych – a i tak wszystko jak grochem o ścianę…

Czemu zatem nie spróbować koalicji, podobnie do Zjednoczonej Lewicy? W tamtym środowisku również istnieje wiele antagonizmów, a jednak – choć w wielkich bólach – udało im się połączyć siły. Może dałoby się wtedy zachęcić do współpracy także Pawła Kukiza?

Grzegorz Braun: Proszę pamiętać, że koalicja ma do przeskoczenia wyższą poprzeczkę: 8 procent głosów w skali kraju. Dlatego to formuła KWW zdaje się najbardziej realistyczna: nie wymaga rezygnacji z własnej tożsamości politycznej, a do pokonania ma próg 5-procentowy. Pan Paweł Kukiz to zupełnie osobny, operetkowy przypadek. Operetka miała tytuł „Telefon do Brauna”. Od miesięcy pan Kukiz szereg razy wymieniał publicznie moje nazwisko, sugerując wolę porozumienia i niektórych wprawiając wręcz w przekonanie, że już jesteśmy „po słowie”. Tymczasem żadnego kontaktu nigdy z jego strony nie było, a przekazywane przez moich emisariuszy potwierdzenia otwartości na rozmowy nie znalazły żadnej odpowiedzi ze strony pana Kukiza. Więc to była z jego strony czysta dezinformacja. Pomijam kwestie programowe i rozmijanie się przez pana Kukiza z rzeczywistością w ocenie sytuacji: „Schetyna polski państwowiec”, wprowadzanie do Polski obcych wojsk etc.

A narodowcy?

Grzegorz Braun: Paru członków politbiura Ruchu Narodowego już od wiosny siedzi na kolanach u Kukiza i liczą na to, że ich ostatecznie namaści. Życzę powodzenia, ale zdaje mi się, że liczenie na tych parę niepewnych „jedynek” to jest jednak żałosne rozmienianie na drobne dorobku i potencjału Marszu Niepodległości. Nota bene w swoim czasie z komitetu honorowego Marszu wycofał się Paweł Kukiz ogłaszając, że on z „antysemitą” Janem Kobylańskim nie może figurować na jednej liście. Warto o tym pamiętać, kiedy dziś całe nadzieje pokładają w nim raptownie nawróceni na JOW-y koledzy z politbiura RN. Widzą to na szczęście „doły partyjne” i „masy członkowskie”, i szukają wyjścia z tej pułapki. Przychodzą do mnie kolejne narodowe miasta i środowiska. Podobnie zresztą zwracają się w moją stronę rozczarowani postawą swoich liderów działacze i wyborcy KNP i Korwina.

A zatem do wyborów idzie Pan z własnym komitetem. Kto się znajdzie na waszych listach?

Grzegorz Braun: Chwała Bogu, nie brakuje ludzi podzielających moje zdanie – że nie ma na polskiej scenie formacji pryncypialnie katolickiej, jednoznacznie opowiadającej się za życiem i bezpieczeństwem rodziny – przeciwko przemysłowi aborcyjnemu, przymusowi szczepionkowemu i propagandzie dewiacji w szkołach. Potrzeba formacji stojącej na gruncie prawa własności, gotowej bronić polskiej ziemi, a jednocześnie wolnościowej w kwestiach gospodarczych; formacji polskich państwowców, którzy zabiegać będą o suwerenność państwową, przeciwko polityce klientelizmu – niezależnie od tego, czy na wschód, czy na zachód zorientowanego. Zwłaszcza teraz, w obliczu wojny na Ukrainie, pilnie trzeba zabiegać o zachowanie neutralności, a jednocześnie o zwiększenie potencjału Wojska Polskiego.

Nie obawia się Pan, że powstanie w ten sposób ruch, który będzie musiał walczyć o głosy tego samego elektoratu co np. Ruch Kukiza?

Grzegorz Braun: Całe szczęście istnieją wolnościowcy i narodowcy, którzy rozumieją, że załatwienie kilku „jedynek” u Kukiza to nie jest gwarancja jakiejkolwiek ideowości. Ewentualne wątpliwości najlepiej rozwiewa lektura paru wywiadów z panem Pawłem Kukizem – np. dla „GWiazdy Śmierci” [tj. „Gazety Wyborczej” – przyp. Red.] – wyłania się z nich rzeczywiście, zgodnie z deklaracjami samego pana Kukiza, brak jasności programowej. Tymczasem problemy socjalne, cywilizacyjne i geopolityczne, wobec których stoi dziś Polska, wymagają jasnego określenia się – np. przeciwko anty-cywilizacji śmierci, przeciwko antynarodowej rewolucji neo-marksistowskiej, która posługuje się językiem poprawności politycznej, przeciwko rewolucyjnemu masońskiemu rozdziałowi Kościoła od państwa, przeciwko cywilizacji bez korzeni.

Nasza konstytucji mówi przecież o rozdziale państwa i Kościoła…

Grzegorz Braun: Co innego rozdział władzy świeckiej i władzy duchownej – to jeden z fundamentów naszej cywilizacji łacińskiej, zachowany właśnie dzięki tradycji katolickiej. A co innego tzw. „rozdział Kościoła od państwa” – projekt masoński, w istocie zmierzający do wyrugowania Kościoła z życia publicznego. Kościół ma siedzieć w mysiej dziurze, a duszpasterze nie mogą mieć prawa głosu – z wyjątkiem kilku wybranych „kieszonkowych” autorytetów „GWiazdy Śmierci”. Trzeba się temu sprzeciwić. Co innego rozdział władzy świeckiej i duchowej, bo to jest owocne – to tworzy przestrzeń wolności jednostki; przestrzeń dla indywidualizmu, po katolicku rozumianego jako personalizm. To zawdzięczamy Kościołowi i dlatego trzeba Go bronić.

Na jaki wynik liczy Pan w wyborach?

Grzegorz Braun:To jest raczej pytanie do pana. Nie sposób tego przewidzieć – bo nie wiadomo kiedy i w którą stronę bezpieka przełoży wajchę w mediach. Ja jak zawsze robię swoje – nie owijam w bawełnę, stawiam na suwerenność państwa i jednostki ludzkiej, obronę życia i własności polskiej.

Czytaj więcej: Radni Dutkiewicza i Platformy zdecydowali: Oszczędności kosztem dzieci. Gimnazjum będzie przeniesione

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ