Problem Polski jest brak transparentności działań władzy. Zaczyna się już na poziomie samorządów

ratusz 2.jpg

Raport World Economic Forum nie pozostawia cienia wątpliwości – w Polsce przejrzystość działań rządu jest na żenującym poziomie. W rankingu za 2014 rok, w którym zajęliśmy 110 miejsce, wyprzedza nas chociażby Rosja, Mongolia i Uganda. Problem zaczyna się już na poziomie samorządów, które dialog z obywatelami sprowadzają do odmowy udzielenia informacji. A jak jest we Wrocławiu?

Do raportu World Economic Forum dotarł portal niewygodne.info.pl, który podkreśla:

-Ten fatalny wynik jest prostą konsekwencją przejęcia całości sterów w państwie przez ekipy Platformy Obywatelskiej i PSL, które doprowadziły do niebywałego rozrośnięcia się biurokracji, gigantycznego nepotyzmu, mnóstwa afer gospodarczych z udziałem najważniejszych osób w państwie, korupcji oraz jeszcze większego stopnia skomplikowania systemu podatkowego.

Radny miejski, Krystian Mieszkała wyjaśnia, że tak wysokie miejsce w międzynarodowym rankingu nie dziwi, a problem zaczyna się już na poziomie samorządów, co doskonale widać na przykładzie Wrocławia.

-Jawność i przejrzystość finansów miejskich jest naruszana poprzez „upychanie” niewygodnych wydatków w spółkach komunalnych – mówi nam radny Krystian Mieszkała, specjalista ds. budżetu i finansów, doktorant w katedrze prawa finansowego Uniwersytetu Wrocławskiego. – Wydatki spółek nie są wykazywane w budżecie oraz nie mogą być kontrolowane przez radnych. Gospodarowanie pieniędzmi w spółkach odbywa się poza społeczną kontrolą i tym samym przeczy to zasadzie jawności i przejrzystości finansów publicznych. Samorządy mają również „problem” z rzetelną informacją o zadłużeniu swoich mieszkańców. Należy wyraźnie podkreślić, że znaczna część zobowiązań „ukrywana” jest w spółkach i nie jest wykazywana w budżecie, np. oficjalny dług Wrocławia to 2,3 miliarda zł, a zobowiązania spółek to 3,5 miliarda zł – dodaje.

O braku transparentności w samorządach niejednokrotnie przekonała się już nasza redakcja. Magistrat oraz Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego prowadzą bowiem politykę udzielania informacji na wybrane pytania i wybranym dziennikarzom. Np. od ponad miesiąca nie otrzymaliśmy odpowiedzi od samorządu województwa na pytania dotyczące portalu za 66 mln zł oraz wyjazdu urzędników na Riwierę Francuską. Z kolei spółki należące do magistratu odmawiają nam możliwości zapoznania się z zawieranymi umowami o dzieło czy zlecenie, a MPWiK zażądało od nas 1224 zł za udzielenie informacji publicznej na pendrive. Nie pomaga również wyrok Sądu Najwyższego (sygnatura akt: I CSK 190/12) z którego wynika, że urzędy i spółki samorządowe mają obowiązek ujawniania zawieranych umów-zleceń wraz z personaliami osób. Prawo do prywatności nie obejmuje bowiem personaliów osób, które na mocy zawartych umów korzystają ze środków publicznych.

Radny Krystian Mieszkała podkreśla, że pośrednio do takiego stanu przyczyniają się również radni.

-Członkowie komisji rewizyjnej z klubu Rafała Dutkiewicza z Platformą odrzucili zgłoszony przeze mnie wniosek (poparty przez radną Kordel i radnego Kłosowskiego) o przeprowadzenie kontroli wydatków miasta na promocję – mówi nam radny.

Kiedy wreszcie w Polsce, podatnicy będą mogli się dowiedzieć, na co przeznaczane są ich pieniądze i do czyjej kieszeni trafiają? Jak bowiem mówiła Margaret Thatcher: „Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy”. Tego najwyraźniej polscy politycy z rządzącej koalicji nie chcą lub nie potrafią zrozumieć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ