Zjednoczona Lewica wzywa Dutkiewicza do przeprosin za referendum [list otwarty]

urna.jpg

Panie Prezydencie, stało się!

W niedzielę mieliśmy pierwsze wrocławskie referendum lokalne. Zakończyło się ono fiaskiem, katastrofalnie niską frekwencją na poziomie nieco ponad 10,5 %. Można by zanucić „Wrocławianie, nic się nie stało” i uznać, że demokracja bezpośrednia nas nie pociąga, bo wolimy stricte jej przedstawicielską wersję. Ale tak nie jest. I owszem – stało się!

Referendum Dutkiewicza od początku zostało obarczone grzechem zawiści i cynizmu. Zostało ono rozpisane z niskich pobudek: w kontrze do obywatelskiej inicjatywy referendalnej we Wrocławiu. W reakcji na przedsięwzięcie aktywistów miejskich i opozycji prezydent Wrocławia zarządził plebiscyt mącąc wrocławianom w głowach (kto – poza zainteresowanymi – orientował się w temacie referendów we Wrocławiu?). Tym samym magistrat utrudnił organizację referendum obywatelskiego, które wymagało zebrania ok. 50 tys. podpisów poparcia. Wielu wrocławian proszonych o podpisanie się pod wnioskiem o obywatelskie referendum pytało o sens zbierania przez nas podpisów, skoro referendum już zostało zarządzone przez prezydenta. Współpracownicy prezydenta siali dezinformację i posunęli się nawet do tego, że zakłócili konferencję prasową inicjatorów referendum obywatelskiego. Ponadto, prezydent Wrocławia kategorycznie sprzeciwił się połączeniu dwóch inicjatyw referendalnych. Rafał Dutkiewicz podczas wyborów samorządowych deklarował, że będzie „Bliżej”. Swoją konfrontacyjną postawą wobec aktywistów i opozycji dał wyraz raczej oddalania się od mieszkańców Wrocławia, szczególnie tych, którzy chcą aktywnie uczestniczyć decydowaniu o jego przyszłości.

Pytania w prezydenckim referendum trąciły populizmem – równie dobrze można byłoby zapytać czy chcesz być piękny, mądry, zdrowy i bogaty? Mieszkańcy chętnie chcieliby mieć metro we Wrocławiu. Ale kiedy? Za ile? I kosztem czego (np. rozbudowy linii tramwajowej lub zamiast Szybkiej Kolei Miejskiej, o którą walczą miejscy aktywiści)? Pytanie dotyczące rewitalizacji kamienic i podwórek we Wrocławiu jest z kategorii absurdalnych. Każdy przecież chce odnowionych kamienic i podwórek. Ale to Rafał Dutkiewicz powinien wiedzieć bez pytania mieszkańców w referendum. Pytanie o organizację imprez we Wrocławiu było niekonkretne, a co za tym idzie bezcelowe. Inicjatorzy referendum obywatelskiego chcieli pytać o konkretne wydarzenie: World Games 2017. Pytanie zaś o ograniczenie ruchu samochodowego we Wrocławiu de facto prowadziło do konfliktowania kierowców z rowerzystami i miłośnikami komunikacji zbiorowej.

Organizacja wrocławskiego referendum lokalnego kosztowała ok. miliona złotych. Są to pieniądze wyrzucone w błoto. Panie Prezydencie! Wypada przeprosić wrocławian ze tę hucpę polityczną. Wypada przeprosić za niepotrzebny wydatek z miejskiej kasy.

Bartłomiej Ciążyński (współinicjator obywatelskiej inicjatywy referendalnej, Zjednoczona Lewica)

Tomasz Czajkowski (były radny miejski, Zjednoczona Lewica)

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ