Agenci wpływu

borewicz.jpg

Czym różni się 007 od 07? Pierwszy to Bond – agent Jej Królewskiej Mości, a drugi to Borewicz, podróbka tego pierwszego na potrzeby PRL-u.

Przygody obydwu panów bywały wciągające, ale to tylko fikcja przeciwko fikcji, a prawdziwa walka wywiadów trwa. Czy nasz polski kontrwywiad bierze w tej wojnie udział?

Trudno powiedzieć, ba, trudno nawet powiedzieć, czy został zdesowietyzowany i działa zgodnie z polską racją stanu. Nawet jeśli tak jest, to przydałoby mu się nasze obywatelskie wsparcie. Na czym miałoby ono polegać? Otóż na tropieniu nie tyle agentów wywiadu, bo tego nikt spoza służb zrobić nie jest w stanie, co agentów wpływu.

Tropić i wytykać

Tych można rozpoznać po działaniach destrukcyjnych w naszym życiu publicznym. To wszelkiej maści „autorytety moralne” skłaniające nas do zachowań niemoralnych, wszyscy „tolerancyjni inaczej”, „poprawni politycznie” itd.

Nie wystarczy przestać nabierać się na ich bajdurzenia, należy tropić i wytykać takie agenturalne zachowania. Najczęściej bowiem to, co robią mieści się niestety w granicach prawa i żadne służby porządkowe ścigać ich nie mogą, gdyby nawet miały najlepszą wolę.

My, jako obywatele możemy jednak protestować przeciwko wydawaniu naszych pieniędzy na haniebne spektakle, filmy, czy książki, zwłaszcza szkalujące nasze dobre imię.

Ostatnio wszyscy doradzają rządowi, co powinien robić. Dorzucę i ja swoją cegiełkę. Odbierzcie „resortowe emerytury” przenosząc je do ZUS-u. Niech oprawcy mają chociaż tak samo naliczane emerytury, jak ludzie, których krzywdzili. To jest sprawa, z którą nie można zwlekać.

Wiem, że podniesie się jazgot, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że ubekistan i tak utopiłby nas w łyżce wody niezależnie od tego, czego doznaje – złego, czy dobrego.

autor : Małgorzata Todd

żródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ