Legnicki układ polityczno-urbanistyczny czyli od Sasa do Lasa

10.04.10.JPG

Złożyło się tak, że w Legnicy ośrodki światopoglądowe mają siedziby o rzut kamieniem. Katedra stoi pomiędzy Starym Ratuszem, skąd na Rynek spogląda Jacek Głomb – główny rozdający karty jeśli chodzi o KOD i PO , a budynkiem Nowego Ratusza, gdzie zasiada Prezydent Tadeusz Krzakowski, który, choć kiedyś wypierał się związków z SLD, to jednak wciąż trudno w to w Legnicy uwierzyć (spójrzmy na pomnik na Pl. Słowiańskim).

Na Nowy Ratusz i rezydującego w nim Prezydenta dzwonią kuranty i dzwony Katedry bardzo z góry, bo przez ulicę , a z naprzeciwka, niemal w okna prezydenckiego można zajrzeć z siedziby PiS mieszczącej się budynku Starostwa Powiatowego. Gdyby jeszcze wysilić wzrok wzdłuż ulicy Wjazdowej Prezydent mógłby mieć na oku budynki Kurii, ale to przy więcej niż średnim wysiłku i woli. Niby wszyscy mają do siebie blisko; naiwnością byłoby jednak utrzymywać, że urbanistyczne, przyznajmy – przypadkowe rozlokowanie tych central o czymś mogłoby przesądzić. Szkoda.

Szósta rocznica katastrofy smoleńskiej, przypadająca tego roku w niedzielę, obcość i niemierzalny niemal ideowy dystans między rozmaitymi wyznaniami mocno uwypukliła. Skrajnie. Ratusz zgodnie z prawem udzielił pozwolenia na zgromadzenie publiczne i do tego się sprowadziła jego rola w upamiętnieniu rocznicy. Marszałkowi Jerzemu Szmajdzińskiemu zapalono znicze pod tablicą zamieszczoną na ścianie kamienicy, w której miał swoje biuro.

W uroczystości, które tym razem zorganizowało legnickie PiS włączyli się legniccy kibice Miedzi, Strzelcy, Solidarność, Harcerze oraz Klub Gazety Polskiej, który pielęgnowanie pamięci wszystkich zmarłych w locie do Smoleńska podjął już w 2010 inicjując Marsze Pamięci. W Katedrze odprawiono mszę zamówioną przez Legnicki Klub Gazety Polskiej zwykle kończoną spotkaniem w kruchcie pod Tablicą mieszczącą nazwiska ofiar z 10.04 .2010r. Centralnym punktem obchodów tegorocznych był Apel Pamięci pomordowanych w 1940 roku oraz zmarłych udających się do Katynia w 2010 roku uczcić ofiary katyńskiej zbrodni.

Nie zjawił się ani na Marszu, ani na Apelu przedstawiciel władz miasta, choć władze niejednokrotnie podkreślały i eksponowały bliskość z Marszałkiem Szmajdzińskim. Nie pojawili się ani na Marszu, ani na Apelu – ostatnio ochoczo przybywający na publiczne zebrania na powietrzu ani poseł PO, ani radny PO. Zaś legnicki teatr, który zawsze chętnie , a obecnie bardzo chętnie ujmuje się za krzywdą, jakiej doznaje jakoby RP – nie uznał za stosowne choć na ten jeden dzień zaprzestać jątrzenia szumnie nazywanego „sztuką teatralną” pod tytułem „Hymn narodowy”.

Lech Kaczyński nie miał oporów, by wsiąść do jednego samolotu z posłami PO, SLD, PSL – mimo wszystkich różnic, jakie dzieliły Go z Nimi, w służbie pamięci pomordowanych, a to znaczy w służbie Rzeczpospolitej – od nikogo się nie odgradzał, z wszystkimi łączył. Milczenie „niezainteresowanych” rocznicą smoleńską rozumianą jako „pisowską imprezą w Legnicy” pokazuje wykształcenie się jakiejś szczególnej wrażliwości, która wzdraga się przyłączyć do wspólnoty pamiętających i publiczne osoby spycha w niepamięć dla niepojętej artystowskiej fanaberii albo oddziela swoich od innych dla jakiejś osobliwej zasady. Niezrozumiałe pozostanie, dlaczego wspominanie zmarłych uporczywie nazywa się robieniem polityki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj