2.9 C
Wrocław
Minister Bańka: „Bez względu na to, czy będziemy mieli 8, 10, 12...

Minister Bańka: „Bez względu na to, czy będziemy mieli 8, 10, 12 czy 14 medali, to w polskim sporcie musimy przeprowadzić gruntowne zmiany”

Bańka.jpg

Stoimy na stanowisku, że trzeba walczyć stanowczo z dopingiem. Kilka dni temu weszła w życie nowelizacja ustawy o sporcie, która dostosowała tę ustawę do przepisów Światowej Agencji Antydopingowej. W 2014 wprowadzono bowiem nowelizację ustawy o sporcie i zapisy,który były niezgodne z przepisami Światowej Agencji Antydopingowej. My te błędy musieliśmy naprawiać.

– mówi w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl Witold Bańka, Minister Sportu i Turystyki

Zespół wPolityce.pl: Czy Pan jako kibic odczuwa sportową tremę przed występami polskich zawodników?

Witold Bańka: Tak, zdecydowanie tak. Muszę szczerze powiedzieć, że kibicując naszym reprezentantom, zawsze mam taki typowy dla zawodnika ścisk w brzuchu i potwornie się denerwuję. Szczególnie w tych finałowych rywalizacjach, gdzie decyduje się kwestia medalu. Przeżywam starty Biało- Czerwonych bardzo osobiście.

Co było dla pana największą pozytywną niespodzianką, jeśli chodzi o sukcesy naszych zawodników?

Wszystkich medalistów trzeba wyróżnić, bo każdy medal jest wielkim osiągnięciem. Natomiast najbardziej spektakularny był medal Anity Włodarczyk oraz naszych świetnych wioślarek Magdy i Natalii. To są najcenniejsze złote medale, choć cieszymy się oczywiście ze wszystkich. Mimo tego, że jestem byłym lekkoatletą i „królowa sportu” jest mi najbliższa to na IO cieszę się naturalnie z każdego medalu.

A jak pan ocenia postawę braci braci Zielińskich i generalnie co z przyszłością Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów?

To wyjątkowo przykra sprawa. Stoimy na stanowisku, że trzeba walczyć stanowczo z dopingiem. Kilka dni temu weszła w życie nowelizacja ustawy o sporcie, która dostosowała tę ustawę do przepisów Światowej Agencji Antydopingowej (WADA – World Anti-Doping Agency – red.), W 2014 wprowadzono bowiem nowelizację ustawy o sporcie i zapisy,który były niezgodne z przepisami Światowej Agencji Antydopingowej. My te błędy musieliśmy naprawiać.

O jakie błędy chodzi?

Chodzi o niezgodność z założeniami WADA. Zmieniliśmy to. Dziś kwestie dyscyplinarne, czyli decyzje o karach będą w gestii Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, a nie jak do tej pory związków sportowych. Związki były poniekąd sędziami we własnej sprawie. Tak naprawdę to groziło nam odebranie akredytacji polskiemu laboratorium antydopingowemu. Na szczęście wszyscy posłowie i senatorowie zgodzili się na zmiany i zrozumieli powagę sytuacji. Teraz pracujemy nad nową ustawa antydopingową, która wzmacnia walkę z dopingiem. Jeśli zaś chodzi o braci Zielińskich to sytuacja jest bardzo przykra, bo doping jest zabójcą pięknej idei olimpijskiej opartej o czysty sport i ducha fair play.

Przedstawiciele ministerstwa mówili, że trzeba się będzie zastanowić co dalej z Polskim Związkiem Podnoszenia Ciężarów (PZPC).

Trwa teraz kontrola w PZPC, która była już planowana wcześniej. Nie ukrywam, że zastanawiamy się jeśli nie nad wstrzymaniem dotacji na przyszły rok, to przynajmniej nad jej ograniczeniem dla kadry seniorskiej. Środków z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej na sport dzieci i młodzieży ruszać nie będziemy. Ale wszystko okaże się po kontroli.

Czy PZPC zaczął z wami współpracować?

Podejmują ruchy, bo mają taki obowiązek, ale nie ukrywam, że będziemy bardzo wnikliwie przyglądać się działalności tego związku.

To zapytam prowokacyjnie: Czy Stéphane Antiga nadal pozostanie trenerem polskich siatkarzy?

Na szczęście nie ingeruję w kwestie kadrowe, bo nie jest to zadanie ministra (śmiech). W tym zakresie panuje w związkach pełna autonomia. Ale odpowiadając jako kibic, to mam bardzo dobre zdanie o tym trenerze. To dobry fachowiec.

Czy dotychczasowy dorobek medalowy na igrzyskach satysfakcjonuje Ministerstwo Sportu?

Dzisiaj bez względu na to, czy będziemy mieli 8, 10, 12 czy 14 medali, to w polskim sporcie musimy przeprowadzić gruntowne zmiany. Obejmując stanowisko, wielokrotnie mówiłem, że na kilka miesięcy przed najważniejszą imprezą czterolecia nikt nie robi rewolucji w sporcie wyczynowym. Tak jak zawodnik na kilka miesięcy przed najważniejszym startem w życiu nie zmienia planów i metod treningowych. Po Igrzyskach przyjdzie czas na spokojną dyskusję nad przyszłością polskiego sportu. Uważam, że musimy jednak pójść w kierunku wyodrębnienia dyscyplin, które z naszego punktu widzenia są najbardziej medalodajne i zwiększenia ich finansowania i zbudowania strategii, która będzie synergią dobrego systemu szkolenia, a także analizą potrzeb inwestycyjnych w zakresie infrastruktury. Finansowanie oparte o środki z FRKF, budżetu państwa i  zaangażowaniu społek skarbu państwa w sponsoring tychże dyscyplin. Podam przykład brytyjski. W 1996 roku Brytyjczycy w Atlancie zdobyli 15 medali, w tym tylko jedno złoto. Dla nich to był bardzo słaby wynik. Wyodrębnili jednak kluczowe dyscypliny sportu, przygotowali strategię rozwoju w zakresie szkolenia i infrastruktury szkoleniowej i proszę sobie wyobrazić, że cztery lata później zdobyli 28 medali, w tym 11 złotych, a w Londynie w 2012 zdobyli 65 medali. Ten system naprawdę się sprawdza. Węgrzy również idą w kierunku inwestowania w sporty, w których drzemie większy potencjał medalowy. Powinniśmy tę drogę obrać. Jeśli nie zmienimy naszego sportu, to za 4 lata znów będziemy polegać na szansach Piotra Małachowskiego, Anity Włodarczyk i innych dawnych medalistów. Cały czas będziemy się opierać na tych samych gwiazdach, zastanawiając się czy przekroczymy 10 medali. Potencjał polskiego sportu jest bardzo duży, tylko trzeba go wydobyć i podchodzić do tego bardziej strategicznie.

Czy ta koncepcja ma stać się priorytetem dla resortu?

To będzie jeden z elementów. Zmian chcemy wprowadzić więcej. Także w zakresie zwiększenia kontroli nad związkami sportowymi, walki z dopingiem, itd. Przedstawimy nasze propozycję po zakończeniu igrzysk i poddamy pod dyskusje w środowisku sportowym. Jestem otwarty na dyskusję i przekonany, że uda nam się przeprowadzić takie rozwiązania, że będą one bardzo dobre w kontekście przyszłości polskiego sportu.

Podobno szukacie nowej siedziby dla Ministerstwa Sportu i Turystyki. W połowie przyszłego roku kończy się wam umowa najmu siedziby, którą obecnie zajmujecie.

Tak, szukamy rozwiązania, to się jeszcze okaże czy zmienimy adres czy zostaniemy na Senatorskiej 14. Zgodnie z procedurami, wysłaliśmy zapytania do rożnych jednostek m.in.do Min. Skarbu Państwa, czy są wolne budynki, żeby mieć jakieś alternatywy na wypadek decyzji o zmianie siedziby.Wysłaliśmy także grzecznościowe zapytanie do warszawskiego ratusza, czy ewentualnie w zasobach miasta są jakieś lokalizacje odpowiednie dla ministerstwa i spełniające wymogi. Wiceprezydent Jóźwiak odpowiedział nam, byśmy się przeprowadzili na… Skrę.

Przecież to kompletna ruina, do której doprowadziły m.in. obecne władze miasta! O ratunek dla Skry walczyła przecież sama Anita Włodarczyk, pisząc do Ratusza apele i listy.

To prawda. Propozycję otrzymaliśmy z radą, że właśnie tam możemy zaadoptować sobie obiekt i przenieść naszą siedzibę. Niebywałe…

Rozmawiał: Wojciech Biedroń

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ