16.4 C
Wrocław
Szeremietiew o ofensywie Turcji w Syrii: „Tu nie chodzi o walkę z...

Szeremietiew o ofensywie Turcji w Syrii: „Tu nie chodzi o walkę z dżihadystami. Ankara che zapobiec powstaniu kurdyjskiego państwa”

szeremieriew2.jpg

Turcja jest bardzo ważnym graczem w NATO i strach pomyśleć co by się stało, gdyby nim przestała być

— mówi były wiceminister obrony narodowej prof. Romuald Szeremietiew w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Tureckie siły specjalne, wspierane przez lotnictwo, artylerię i czołgi weszły wczoraj do Syrii. Operacja „Tarcza Eufratu” oficjalnie jest wymierzona w tzw. Państwo Islamskie. Kurdowie obawiają się jednak, że to oni są rzeczywistym celem armii Ankary. O co chodzi w tureckiej ofensywie na syryjskiej ziemi?

Prof. Romuald Szeremietiew: Tereny, które zamieszkują Kurdowie stanowią jedną czwartą terytorium Turcji. Kurdowie są dużym narodem, zamieszkują cztery sąsiadujące ze sobą państwa – poza Turcją jeszcze Irak, Iran oraz Syrię. Gdyby powstało państwo kurdyjskie wszystkie te państwa, a zwłaszcza Turcja, utraciłyby część swojego terytorium. Akcja turecka jest w tym sensie zrozumiała, bowiem Turcja nie godzi się na to, by Kurdowie uzyskali własną państwowość. Tureckie wojska wkroczyły do Syrii więc nie po to, by walczyć z tzw. Państwem Islamskim, ale by uniemożliwić Kurdom połączenie swoich terytoriów. Pojawił się tu jednak pewien dylemat związany z ociepleniem relacji na linii Moskwa-Ankara. Rosja bowiem jak dotąd wspierała Kurdów. Powstaje więc pytanie czy Rosja w ramach utrzymania dobrych relacji z Erdoganem Kurdom to poparcie cofnie, czy sojusz z Turcją okaże się jednak krótkotrwały.

No właśnie. W co gra Erdogan? Chce dokonać trwałego zwrotu na wschód, czy uczynić Turcję po prostu państwem bardziej obrotowym?

Turcja rozgrywa swoje interesy, ma także ambicje odgrywania dużej roli mocarstwowej na Bliskim Wschodzie i w regionie Morza Czarnego. Pamiętajmy też o tym, że na południu byłego Związku Sowieckiego jest sporo narodów, o których można powiedzieć, że są to narody tureckie. Między Turcją właściwą a tymi narodami istnieje silny związek etniczny. Turcja ewidentnie czuje się obecnie wystarczająco mocno, by prowadzić własną grę i nie wiadomo jak z jednej strony ułożą się jej relacje z NATO a z drugiej strony z Moskwą.

Czy to nie oznacza, że po Unii Europejskiej, za sprawą Turcji, w kryzysie znalazło się także NATO?

Może nie jest to jeszcze pełnowymiarowy kryzys, ale widać perspektywę poważnego osłabienia Sojuszu.

Co to oznacza dla naszego bezpieczeństwa? Minister Waszczykowski przebywa dziś z oficjalną wizytą w Ankarze, i również nie kryje zaniepokojenia kursem obranym przez Turcję…

Nie chcę spekulować bo to zbyt poważna sprawa. Nie tylko my ale cały Sojusz liczy na Turcję. Kierunek południowy jest newralgiczny, bowiem Turcja to Morze Czarne, a Morze Czarne to Ukraina. W tym sensie Turcja jest bardzo ważnym graczem w NATO i strach pomyśleć co by się stało, gdyby nim przestała być. To potęga militarna w NATO o – powiedzmy to sobie szczerze – autorytarnych rządach. Gdyby obecnie występujące napięcia zamieniły się w stałą tendencję strony tureckiej do układania się z Rosją to Kreml odzyskałby swobodę działań na odcinku ukraińskim. A to miałoby poważne następstwa. Na szczęście Turcja i Rosja mają też sprzeczne interesy – oba kraje traktują Morze Czarne jako swój akwen i muszą sobie więc wejść nawzajem w drogę.

Rozmawiała Aleksandra Rybińska

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ