„Wewnętrzny” rozbiór Polski. Niebezpieczna gra opozycji i jej popleczników

KOD - janusz.jpg

Niedzielna prowokacja KOD-u na pogrzebie „Inki” i „Zagończyka” miała wiele celów. Zbrukanie tej podniosłej uroczystości, to jeden z nich. Drugi, to prowokacja  skierowana w stronę radykalnych ugrupowań prawicowych. Kijowski liczył na rękoczyny z ich strony. To byłoby nowe paliwo dla jazgotu „mainstreamu”, nowa pałka, którą by użyto do ataków na Prawo i Sprawiedliwość.

Nie ulega kwestii, że chodziło także o danie sygnału swoim zwolennikom, aby zwiększyć ich ochotę do planowanych jesienią akcji ulicznych. Ale najważniejszym celem było dalsze pogłębienie podziałów między Polakami.

Kto wie, czy ta akcja KOD-ziarzy nie była zsynchronizowana z działaniami Wałęsy. Jego postawa na pogrzebie była przecież równie prowokująca, jak ich zachowanie. Może chodziło o to, że Wałęsa podgrzeje atmosferę, a Kijowski z Szumełdą doprowadzą do zapłonu?

Skandalu na pogrzebie „Inki” i „Zagończyka” było mało. Dzień później w Warszawie doszło do kolejnego oburzającego incydentu! Finałowy koncert festiwalu „Chopin i jego Europa” w Filharmonii Narodowej został zakłócony przez zachowującą się po chamsku grupę osób. Jan Pospieszalski dla portalu wPolityce.pl powiedział: To jest ta sama antykultura, jak pod katedrą w Gdańsku. Przychodzą, żeby pokazać, że mogą nam spaprać święto swoimi frustracjami i swoim brakiem ogłady.

Ciekawe, że Roman Giertych we wtorek, w TVN 24 powiedział: Może dojść do sytuacji, w której będziemy mieć dwa parlamenty i dwa rządy. Giertych jest prawnikiem i człowiekiem, który od wielu lat odgrywa dziwną, niejasną rolę w polskim świecie polityki. Wie dokładnie, co oznaczałby taki całkowity wewnętrzny rozłam. A to znaczy, że cynicznie podpowiada innym, jaki cel i kierunek powinien przyświecać w opozycji.

Po wydarzeniach w Gdańsku Jacek Karnowski stwierdził: KOD uderza w takim dniu, bo najbardziej boi się odrodzenia silnej, opartej na wartościach, podmiotowej wspólnoty Polaków. KOD boi się społeczeństwa, które ma wspólne ideały (…). Zmieniłbym tylko nieco kontekst tej wypowiedzi; KOD nie boi się, im – a właściwie całej opozycji – chodzi o to, żeby przełamać społeczeństwo, spowodować, aby były dwie Polski. Przecież wiadomo, że to co mówi Giertych o dwóch rządach i dwóch parlamentach jest niemożliwe. Zatem chodzi Giertychowi (i praktycznie niemal całej opozycji) o doprowadzenie do wojny domowej. W czyim interesie byłaby taka wojna? Czy nie mamy wobec tego z taką cyniczną i niebezpieczną grą, która spowoduje rozpad Polski?

Z kilkoma osobami na Facebooku wymieniam poglądy. Wymieniam, to za dużo powiedziane. Najczęściej umieszczają oni obrzydliwe komentarze pochodzące z portali niechętnych Prawu i Sprawiedliwości (właściwie powinienem napisać – portali nienawidzących PiS). Żadne próby przedstawiania działań obecnej władzy w innym świetle i obnażania ewidentnych nieprawd nie dają rezultatu. I mam takie wrażenie, że na naszych oczach dochodzi do „wewnętrznego” rozbioru Polski. Wewnętrznie podzieliliśmy się już tak głęboko, że stan jest taki, jak gdybyśmy byli obywatelami dwóch Polsk. Wydarzenia ostatnich dni pogłębiły jeszcze to odczucie.

Na szczęście teraz czas gra na naszą korzyść. Zatem róbmy swoje!

autor: Ireneusz Wagnerowski Prezes Obywatelskiego Ruchu Patriotycznego, były prezes spółki DioTech. Były dyrektor techniczny spółki akcyjnej Diora. Szef międzyzakładowej dzierżoniowskiej “Solidarności” w stanie wojennym.

źródło: zprawa.pl

foto: Janusz Wolniak

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ