Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska: “Przestańmy w końcu mówić, że państwo to opresja, a władza to koryto!”

Fedyszak.jpg

Zdaniem Barbary Fedyszak- Radziejowskiej polskie społeczeństwo czuje szczególną tęsknotę do postrzegania elity jako ludzi lepszych od innych, szczególnie w wymiarze moralnym, etycznym. W rozmowie z Michałem Płocińskim podkreśla, że nie należą do niej ci, którzy mając realną władzę, prestiż czy wysokie dochody nie trzymają się standardów moralnych. Taka postawa skutkuje tym, że takie osoby w konsekwencji nie pracują na rzecz dobra wspólnego w taki sposób, który my uważamy za najlepszy. Fedyszak podkreśla również, że ta tęsknota za elitami ma swoje źródła w polskiej historii.

III RP kształtowała swoje elity w szczególny sposób, bowiem punktem wyjścia była Polska Ludowa, która własne elity powołała po praktycznej- niekoniecznie fizycznej- likwidacji wszystkich wcześniejszych elit

—wskazuje Fedyszak- Radziejowska w rozmowie z „Plusem Minusem”.

Według socjolog nawet wyższe wykształcenie nie dawało po 1989 roku realnych szans awansu w szeregi elity politycznej, która miała dostęp do władzy bez dodatkowego czynnika, jakim był konformizm wobec „durnowatej ideologii komunistycznej z jej banałami i kłamstwami”. Dodaje, że histeria, która towarzyszyła tworzeniu realnie rywalizujących ze sobą partii politycznych dowodzi, że transformacja wybrała drogę wspomagania establishmentu PRL, jak w większości państw postkomunistycznych.

W 1989 roku byliśmy w bardzo trudnej sytuacji. Ale siłą polskiego społeczeństwa były te alternatywne, równoległe elity

—przypomina socjolog.

Jej zdaniem to nie tylko pomogło nam doprowadzić do przemian ustrojowych, ale także dawało szansę na sukces w procesie budowy pluralistycznych elit. Takie elity muszą być merytoryczne i odpowiedzialne, jeżeli chcą utrzymać swoją pozycję. Fedyszak-Radziejowska zauważa, że elity obciążone korupcją, nieudolnością czy rażącymi błędami części swoich członków tracą prestiż, możliwość kształtowania opinii publicznej, a w konsekwencji władzę i dochody.

Kapitalnym przykładem z ostatnich dni działania mechanizmu rywalizacji elit jest to, co się dzieje w Warszawie. Sam fakt istnienia konkurencyjnej elity władzy, czyli PiS, zmusił elitę polityczną Warszawy- Platformę Obywatelską- do rozpoczęcia procesu samooczyszczania się

—podkreśla Fedyszak-Radziejowska.

Fedyszak- Radziejowska dodaje, że w polityce coraz ważniejsze stają się: wykształcenie, dorobek, uczciwość i rzetelność. Duże znaczenie ma także wymiar instytucjonalny selekcji elit. Kontrole nad nimi sprawować ma Centralne Biuro Antykorupcyjne i Instytut Pamięci Narodowej. Socjolog podkreśla, że po 1989 roku, gdy elity dzieliły się na „komuchów” i „solidaruchów”, awans do elity postsolidarnościowej zależał od zasług i prestiżu zdobytego w walce z systemem.

Tylko, że można było uchodzić za super opozycjonistę i mieć udział w postsolidarnościowej elicie, będąc zarazem tajnym współpracownikiem SB

—wskazuje rozmówczyni Michała Płocińskiego.

Według socjolog monopol na „dystrybucje prestiżu opozycyjnego” miało tylko kilka osób, z Adamem Michnikiem na czele, stąd szanse na wybicie się takich postaci jak Anna Walentynowicz czy Krzysztof Wyszkowski były mniejsze.

To wyborcy powinni wymagać dojrzałości od tych, którzy aspirują do elit władzy. Demokrację i porządek w mieszkaniu łączy także to, że gdy przestaniemy sprzątać, to z czasem musimy zrobić w mieszkaniu remont

—kwituje Fedyszak-Radziejowska.

źródło: wpolityce.pl

fot: Fronda.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ