Kijowski już teraz tłumaczy niską frekwencję kolejnego marszu… “Dzisiaj trudniej jest wychodzić na ulice. Władza straszy ludzi”

Kijowski.jpg

Komitet Obrony Demokracji nie ma ostatnio szczęścia do frekwencji na swoich pikietach. Ledwie kilkuset znudzonych emerytów w trakcie ostatnich demonstracji to zapewne nie powód do dumy. Wiele wskazuje, że planowana na 24 września, kolejna „wielka” demonstracja może okazać się klapą. Może dlatego zapobiegliwy Mateusz Kijowski już ogłasza, że członkowie KOD są zastraszani i w tym upatruje źródeł ewent. porażki frekwencyjnej.

Tak, wiem. Dzisiaj trudniej jest wychodzić na ulice.Władza straszy ludzi. Urzędnicy, którzy się zaangażują, mogą stracić pracę. Pracownicy instytucji czy organów samorządowych również są na cenzurowanym. Ale nawet międzynarodowe korporacje chcą mieć dobre relacje z rządem i zniechęcają swoich pracowników do udziału w jakiejkolwiek politycznej działalności. Niektóre nawet podobno zakazują udziału w publicznych działaniach KOD-u, bojąc się reperkusji. A Ty? Pójdziesz z nami?

— pisze w portalu natemat.pl  lider KOD.

Mateusz Kijowski nawiązuje tez do wielkiej idei „Solidarności”, co nie przeszkadza mu, by w swoje szeregi przyjmowac b. milicjantów, prokuratorów i sędziów z okresu PRL. W jednym, rzekomo „solidarnościowym”, worku wszyscy znajdą swoje miejsce.

Jeżeli chcesz zadbać o przyszłość swoją, swoich dzieci i wnuków, przyjdź na marsz. Nie stój obojętnie, kiedy atakują innych, bo kto się sprzeciwi, kiedy zaatakuje Ciebie? Niech nikt z nas nie będzie sam. Przypomnijmy sobie wspaniałe słowo i piękną ideę – Solidarność! Na marsz idziemy, żeby pokazać, że nadal jest dla nas ważna.

— Kijowski apeluje w swoim kolejnym już „liście do narodu”.

Idea „Solidarności” to chyba ostatnia deska ratunku dla tracącego poparcie Komitetu Obrony Demokracji. Pewnie dlatego Mateusz Kijowski chwyta się jej niczym rozbitek. Nie przejmuje się, że dla prawdziwych ludzi „Solidarności” jego gesty ocierają się o śmieszność. Kontynuuje więc swoją odezwę.

Kiedy władza nami gardzi, kiedy z nas kpi, kiedy używa swojej siły, żeby nas pognębić i upokorzyć, zamieńmy naszą słabość w naszą siłę! Wytworzymy nowy rytm. Rytm wolności, równości i demokracji. Rytm Solidarności.

— wzywa swoich „wyznawców”.

Nerwowość i emocjonalność listu Kijowskiego nie dziwi. Słabnąca pozycja Komitetu Obrony Demokracji musi już nużyć licznych sponsorów i mecenasów tego ruchu. Szybko może okazać się, że obecne szefostwo KOD przestanie być im potrzebne.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ