O czym Michnik opowiada Nawalnemu? Prawdziwi putiniści są w PiS, a w Polsce trzeba lustracji (!) sędziów

Michnik44.jpg

Wpadła mi w ręce wspólna książka Adama Michnika i Aleksieja Nawalnego. „Dialogi” – spisane kilkudniowe dyskusje obu dżentelmenów odnotowaliśmy na portalu już wtedy, gdy zostały wydane w języku rosyjskim, ale warto pochylić się nad nią raz jeszcze. Ich polska wersja została bowiem znacząco zaktualizowana, wypadły z niej pewne fragmenty – na przykład odnotowane przez Piotra Skwiecińskiego słowa o Tusku i Komorowskim (chyba, że bardzo nieuważnie przeczytałem), zostały za to dodane fragmenty o powyborczych (zwycięstwie PiS) refleksjach Michnika.

Wątki poświęcone Rosji, rosyjskiej duszy, kondycji tamtejszej opozycji i szansom na ewentualne obalenie reżimu Putina są naprawdę interesujące, a przy tym jakoś tam cenne. Męczy nieco wzajemna adoracja obu rozmówców, ale generalnie to lektura dająca do myślenia.

Niestety, szkoda, że niespełna 180 stron książki to nie tylko rozmowa o Rosji, ale w dużej mierze próba ustawienia chorych proporcji między Rosją Putina a wizją państwa i władzą Jarosława Kaczyńskiego. Michnik sączy do ucha Nawalnego najgorsze bzdury na temat PiS i polskiej ekipy rządowej, a ten smutno przytakuje i wspiera towarzysza w niedoli.

Naczelny „Wyborczej” mówi na przykład tak:

W Polsce również są problemy. Ludzie z rządzącej dziś partii Jarosława Kaczyńskiego Prawo i Sprawiedliwość to w istocie putiniści, a w retoryce – żyrinowcy. Pięć lat temu miałem w Rosji wykład na temat Polski i powiedziałem, że Jarosław Kaczyński to nieszczęście dla Polski, a Putin to nieszczęście dla całego świata. Psychologicznie Kaczyński to polski putinista czystej krwi. Jego idea państwa bez demokratycznej opozycji jest całkowicie putinowska. (…) Robiłem wszystko, co tylko możliwe, by oni przegrali. Niestety, to oni zwyciężyli

— ubolewa Michnik.

Wątek wraca zresztą kilkukrotnie – nie ma w tym wszystkim żadnej metafory, żadnej głębszej refleksji o naturalnych różnicach między reżimem Putina i władzą Kaczyńskiego. Nie, to snucie smutnych i absurdalnych analogii. Naprawdę niedużo zabrakło, by Michnik rzucił Nawalnemu, że może i w tej Rosji macie trudno, ale u nas to dopiero się dzieje…

W pewnym momencie Nawalny nie wytrzymuje i dopytuje swojego rozmówcę:

Właściwie dlaczego braciom Kaczyńskim nie udało się ustanowić ustroju autorytarnego w Polsce?

Michnik odpowiada, że z głupoty, po czym opowiada łzawą historię procesu przeciw Agorze, z którego wynikać miałoby, że Polska pod rządami Kaczyńskich to niemal lustrzane odbicie Rosji Putina.

Nazwę ich partii już dawno należałoby zmienić z Prawo i Sprawiedliwość na Podejrzliwość i Strach

— rzuca Michnik.

Dowiemy się też, że polskie państwo zdało egzamin i „wszystko jest w porządku” w sprawie tragedii smoleńskiej, że Kaczyński – choć putinista to rusofob, że nad Wisłą uderzają w Wałęsę w stylu KGB.

Można by się wyzłośliwiać nad tymi tezami, można je wyśmiewać, ale to w zasadzie smutne, że jedne z nielicznych kontaktów, jakie rosyjska opozycja ma w Polsce są oparte o środowiska „michnikowe” i to stamtąd czerpie wiedzę o naszym kraju.

Co bardziej uważni czytelnicy zwrócą zapewne uwagę na jeszcze jeden fragment rozmowy – poświęcony lustracji politycznej i wymiaru sprawiedliwości. I tutaj niespodzianka:

Po pierwsze, należy koniecznie przeprowadzić reformę sądowniczą. I tu, oczywiście, potrzebna jest specyficzna lustracja. Należy koniecznie odsunąć sędziów i prokuratorów, którzy uczestniczyli w przestępczych praktykach reżimu putinowskiego. Ale to sprawa dla wewnętrznej sędziowskiej komisji. (…) W Polsce wciąż nie do końca się to udało

— ubolewa naczelny „GW”, nawiązując do sędziów z czasów komunizmu.

I to już pełna schizofrenia. Szef gazety, która broni się, jak tylko może, przed jakąkolwiek próbą lustracji i przeczyszczenia środowisk sędziów z postaci uwikłanych w komunistyczne wyroki, załamuje ręce i woła: ach, jakaż to szkoda, że się nie udało…

Brakuje w tych „Dialogach” pytania na kontrę, o którą aż się prosi. Niewprawiony Czytelnik może nawet przełknąć tę gładką i czystą narrację, którą serwuje Michnik – Nawalny wydawał się nie mieć żadnych wątpliwości. I dlatego – mimo niemal kabaretowych tez szefa „GW” – smutna to lektura. Co nie znaczy, że nie warta uwagi.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ