Romuald Starosielec: Priorytety polityki zagranicznej Niemiec

merkel bar.jpg

Dzisiejsza polityka zagraniczna Niemiec jest konsekwentną kontynuacją polityki zapoczątkowanej wraz z odrodzeniem państwa niemieckiego po II wojnie światowej.  Jej istota polegała na wytrwałej budowie potęgi gospodarczej państwa, która następnie była umiejętnie wykorzystywana dla zwiększenia możliwości prowadzenia skutecznej polityki międzynarodowej. Równolegle przy tym Niemcy rozszerzali granice swej suwerenności wewnętrznej.

Czas przełomu

Zarówno Niemiecka Republika Federalna, powstała na obszarze stref okupacyjnych mocarstw Zachodnich, jak i Niemiecka Republika Demokratyczna, która powstała na obszarze radzieckiej strefy okupacyjnej, nie były państwami suwerennymi. Jednak tylko państwo zachodnie zdołało wywalczyć sobie tak duży zakres wolności i zbudować tak silną gospodarkę, że bez trudu po czterdziestu latach nie tylko wchłonęło NRD, lecz również w przeciągu dwóch pokoleń z państwa pokonanego i zrujnowanego winą, wyrosło na europejskiego hegemona, którego prymat muszą uznawać ich niedawni zwycięscy.

Tempo odbudowy ze zniszczeń wojennych oraz tworzenia nowoczesnej gospodarki było imponujące. Jeszcze bardziej imponująca była świadoma polityka swoistego samoograniczenia swych możliwości w relacjach międzynarodowych. 
Przez długi czas dbali o to, aby nikt nie mógł ich nawet posądzić o wykorzystywanie swej ekonomicznej potęgi w międzypaństwowej grze interesów. Żądali zawsze mniej, niż wynikałoby to z ich międzynarodowej pozycji, wykazywali daleko idące zrozumienie dla interesów sąsiadów i całej wspólnoty europejskiej, byli solidarni, słowni i przewidywalni. 
Nie tylko nie wykorzystywali swej siły w stosunkach międzynarodowych, nie tylko dbali o pozory przyjaznego wszystkim państwa, lecz skutecznie przekonali społeczność międzynarodową, że pruski i nazistowski ekspansjonizm to zamknięta karta dziejów.
Ten starannie przemyślany i zaplanowany model relacji międzynarodowych zmienił się zaraz po zjednoczeniu Niemiec, na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Zróżnicowało się przy tym ich podejście do poszczególnych członów wspólnoty europejskiej. 

O ile w stosunku do państw północno i zachodnioeuropejskich utrzymywano w zasadzie dotychczasowe standardy, o tyle wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Bałkanów zastosowano starą zasadę prowadzenia polityki, której konsekwencją jest próba podporządkowywanie ich własnym interesom. Najbardziej jaskrawym tego przejawem była polityka, która doprowadziła do krwawego rozpadu Jugosławii, a ostatnio twarda i w istocie destrukcyjna postawa wobec kryzysu greckiego.

Źródeł tej postawy jest wiele. Składa się na nią również postawa niemieckich sąsiadów, takich jak Polska, których przedstawiciele otwarcie wzywają Niemców do „wzięcia odpowiedzialności za przyszłość Europy”. 
Duże znaczenie ma tu również zmiana pokoleniowa, jaka następuje w niemieckich partiach i administracji państwowej, w których do głosu doszli politycy bez traumy II wojny światowej, świadomi swej siły, starają się przy tym lekceważyć zewnętrzne ograniczenia pozycji Niemiec. Pokolenie to uznało, że skoro Niemcy są państwem potężnym, to należy w interesie Niemiec z tej potęgi korzystać.

Paneuropeizm kontra pangermanizm

W polityce niemieckiej od lat ścierają się dwa przeciwstawne sobie nurty; paneuropejski i pangermański. 
Paneuropeizm widzi przyszłość Niemiec w ścisłym związku z Europą, pragnie zharmonizować swoją politykę z polityką państw europejskich, utrzymując, że tylko pokojowy i równomierny rozwój wszystkich państw europejskich, może być podstawą trwałego i stabilnego rozwoju. Nurt ten jest głęboko zakorzeniony w tradycji łacińskiej i chrześcijańskim personalizmie. Stroni od wykorzystywania siły w rozwiązywaniu zewnętrznych i wewnętrznych konfliktów. 

Nurt pangermański opiera się przede wszystkim na narodowym egoizmie i przekonaniu, że światem rządzą darwinistyczne prawa natury. W konfliktach często wykorzystuje swą siłę, często też korzysta z groźby jej użycia. Interesy Niemiec stawia ponad wszystko, nie licząc się interesami innych. Nie jest skłonny do budowania równowagi i bezkonfliktowych relacji między partnerami. Wyrasta z tradycji pruskiej i traktuje państwo niemieckie w sposób niemal sakralny. 

Służy mu lojalnie i z poświęceniem, bez względu na cele, jakie to państwo realizuje i na jakich wartościach się opiera. Jest zaprzeczeniem nurtu paneuropejskiego, uważa go za szkodliwy i toleruje tylko do tego czasu, w którym uzna, że nadszedł czas projekcji własnej siły.

Niemiecki pragmatyzm

Po drugiej wojnie światowej w polityce niemieckiej dominuje zdecydowanie nurt paneuropejski. Jednak w ostatnich latach przechodzi on znamienną ewolucję. Nie chodzi tylko o rezygnację z polityki „samoograniczania” swej siły i możliwości w relacjach międzynarodowych. Dochodzi do tego również poczucie misji, jaką Niemcy powinni przyjąć w najbliższych latach. Ta misja to aktywne włączenie się Niemiec w rozwiązywanie już nie tylko europejskich, lecz również światowych problemów. 
Wyrazem tej zmiany jest wystąpienie, czołowego przedstawiciela nurtu paneuropejskiego, prezydenta Joachima Gaucka na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w 2014 roku, w którym wezwał Niemców do większej aktywności na arenie międzynarodowej, wyznając przy tym, że historyczne winy nie mogą być pretekstem do unikania odpowiedzialności. 

Są jednak dwie dziedziny, w których oba nurty; paneuropejski i pangermański doskonale się rozumieją i uzupełniają. Pierwszą jest troska o rozwój gospodarczy Niemiec, drugą, polityka zagraniczna, która będzie najlepiej służyła niemieckim interesom i niemieckiej gospodarce.

Obecne elity Niemiec w swej zdecydowanej większości opowiadają się za ścisłą integracją w ramach Unii Europejskiej i NATO. Nie wynika to jednak z ich przekonania, że opcja ta jest jedyną możliwą dla Niemiec w perspektywie strategicznej. Jest ona raczej wyrazem pragmatyzmu polegającego na precyzyjnym określaniu rachunku zysków i strat. Uznano, że opcja proatlantycka i unijna, na obecnym etapie stosunków gospodarczych oraz międzynarodowego układu sił, lepiej służy interesom Niemiec niż inne rozwiązania. 

Nawet niedawny Brexit tylko wzmógł w Niemczech przekonanie o słuszności tego wyboru. UE bez Wielkiej Brytanii jeszcze bardziej będzie służyła interesom niemieckim. Ten pragmatyzm może ich skłonić do rewizji dotychczasowej polityki. Niemcy tak długo pozostaną w UE i NATO, jak długo będzie to służyło to ich interesom. 
Porzucą natychmiast te struktury, gdy uznają, że przestają im służyć w bieżącej polityce i perspektywie przyszłych pokoleń. Zrobią to bez oglądania się na interesy pozostałych członków wspólnoty europejskiej, oraz społecznych, gospodarczych i politycznych konsekwencji dla samych Niemiec i Europy. Jaką opcję w polityce zagranicznej wówczas wybiorą?

Na każdym z etapów powojennych dziejów Niemiec, niezależnie od zmieniających się koniunktur i politycznych układów sił, istniało zawsze dążenie do „strategicznego partnerstwa” z Rosją. Jest to element najsilniej łączący nurt paneuropejski i pangermański w polityce Niemiec. Wstąpienie do NATO i UE były dla Niemiec po II wojnie światowej historyczną koniecznością. Dążenie do strategicznego partnerstwa z Rosją jest ich świadomym wyborem. 
Niemcy to nie państwo, to gospodarka

W żadnym kraju europejskim polityka państwa nie jest tak mocno związana z gospodarką jak w Niemczech. Swój sukces na polu polityki międzynarodowej Niemcy osiągają niemal wyłącznie dzięki swej silnej gospodarce i finansom, a szczególnie dzięki eksportowi towarów i technologii. Przyszłość Niemiec zależy od eksportu. 
Polityka wszystkich znaczących sił politycznych Niemiec obraca się wokół gospodarki i eksportowi, który ją napędza. Stąd też uwaga niemieckiej polityki zagranicznej skupia się na zapewnieniu gospodarce niemieckiej jak najlepszych warunków dla eksportu. Kroczą na czele wszelkich działań integracyjnych, wspierają wszystkie siły polityczne w Europie, które do integracji prowadzą i są żywotnie zainteresowani, aby Europa stanowiła zwarty organizm gospodarczy funkcjonujący bez ograniczeń dla jej gospodarczej ekspansji.

Oba nurty w polityce niemieckiej; paneuropejski i pangermański są w tej polityce zjednoczone, choć inne przyświecają im cele. Nurt pangermański wspiera ten proces w myśl zasady głoszącej, że to czego Niemcy nie zdołali osiągnąć w Europie dzięki wojnie, osiągną teraz dzięki gospodarce.

Politycy niemieccy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że eksport, który stanowi o sile ich kraju jest jednocześnie źródłem jego słabości w okresie kryzysów. W czasie pokoju i zgodnej współpracy międzynarodowej eksport jest źródłem bogactwa. W przypadku dekompozycji UE, sankcji gospodarczych, wprowadzenia barier celnych, konfliktów gospodarczych czy wojen tak wielkie uzależnienie od eksportu jest ciężarem, którego Niemcy mogą nie udźwignąć. 
Zastopowanie niemieckiego eksportu spowoduje kryzys gospodarczy, którego społeczne i polityczne konsekwencje są trudne do przewidzenia. Przeciwdziałanie tym zagrożeniom jest priorytetem polityki zagranicznej Niemiec.
Jednak rozwój stosunków międzynarodowych idzie na ogół w kierunku przeciwnym do niemieckich oczekiwań. W Europie narasta kryzys ekonomiczny i finansowy, wzmagają się prądy nacjonalistyczne i separatystyczne. Nic nie wskazuje na to, aby ustały konflikty regionalne w świecie, co chwila wybuchają one ze zdwojoną siłą. Kryzys emigracyjny prowadzi wprost do stawiania barier i murów między państwami i narodami. 

Polityka mocarstw w coraz mniejszym stopniu liczy się z interesami mniejszych państw, co nieuchronnie będzie prowadziło do nowych konfliktów. W tej sytuacji Niemcy zmuszeni są szukać alternatywnych rozwiązań dla ochrony swej gospodarki przed załamaniem się dotychczasowego porządku międzynarodowego. Tą alternatywą jest strategiczny sojusz z Rosją, która rozszerzy pole niemieckiego oddziaływania na nowe państwa i rynki zbytu. Głównym motywem działań polityków niemieckich w tym zakresie jest nie tyle tradycja współpracy z Rosją, ile bieżące i przyszłe wyzwania stojące przed Niemcami, tak jak je oni rozumieją.

Geopolityczne ograniczenia

Jest jeszcze jeden niezwykle istotny czynnik ograniczający możliwość niemieckich działań w sferze międzynarodowej. Opinia publiczna oraz politycy europejscy na ogół nie zdają sobie sprawy, w jak wielkim stopniu Niemcy pozostają nadal uzależnieni od polityki Stanów Zjednoczonych. 

Korzenie tej zależności tkwią jeszcze głęboko w klęsce Niemiec w II wojnie światowej. Odbudowa państwa zachodnioniemieckiego w 1949 roku następowała na ściśle określonych warunkach, jakie postawiły im zwycięskie mocarstwa zachodnie. Wprawdzie gorset ograniczeń z upływem lat zaczął się rozluźniać, a Niemcy szybko zrzuciły z siebie zależność od Francji i Wielkiej Brytanii, pozostały jednak po dziś dzień pod politycznym wpływem Stanów Zjednoczonych. Bez uświadomienia sobie stopnia tej zależności nie sposób zrozumieć wielu dzisiejszych decyzji polityków niemieckich.

Polityka amerykańska wobec Europy i Niemiec jest prosta i konsekwentna. Stany Zjednoczone całkowicie lekceważą fakt istnienia Unii Europejskiej, utrzymują w Brukseli zaledwie kilku dyplomatów, podczas gdy w poszczególnych państwach europejskich w ambasadach i konsulatach istnieją setki posad. Uznają, że łatwiej jest skutecznie oddziaływać na poszczególne państwa i rządy niż wspólnotę europejską jako całość.  Nie są zainteresowane, aby Europa została zdominowana przez jakiekolwiek inne państwo, stąd też skutecznie ograniczają możliwości ekspansywnej polityki niemieckiej. Niemcy mają pozostawać jednym z europejskich mocarstw, które w swej polityce międzynarodowej powinno postępować zgodnie z interesami Stanów Zjednoczonych. Szczególnie wyczuleni są politycy amerykańscy na wszelkie formy zbliżenia między Niemcami a Rosją, a „strategiczny sojusz rosyjsko-niemiecki” uznają z próbę wyeliminowania swych wpływów w Europie.

Stąd też kolejnym priorytetem polityki niemieckiej jest uwolnienie się od zależności wobec Stanów Zjednoczonych. Musimy mieć pełną świadomość, że jeżeli to się stanie, następnego dnia będziemy mieli „strategiczny sojusz rosyjsko-niemiecki” z wszystkimi tego skutkami dla Polski i Europy Środkowo-Wschodniej.

Perspektywa uwolnienia się Niemiec od zależności wobec Stanów Zjednoczonych jest coraz bardziej realna. Stany Zjednoczone tracą pozycję jedynego światowego supermocarstwa. Są przy tym zaangażowane w swe globalne interesy w stopniu znacznie wyższym, niż pozwalają na to ich dzisiejsze realne możliwości. Chcąc utrzymać dominację na innych obszarach, będą musiały iść na daleko idące koncesje na rzecz Europy jako całości lub Niemiec jako najsilniejszego europejskiego państwa. Problemy wewnętrzne Stanów Zjednoczonych oraz olbrzymie środki, jakie muszą przeznaczać na swą globalistyczną politykę, wzmacniają zawsze obecne w Ameryce ruchy izolacjonistyczne. Jeżeli w USA przewagę uzyska opcja izolacjonistyczna, Niemcy natychmiast uwolnią się od amerykańskiej dominacji.
Niemiecka polityka zagraniczna jest wypadkową wielu sił ,z których w ostatecznym rachunku najważniejszą będzie postawa narodu niemieckiego i jego politycznych elit. Od tego, jaką drogę wybiorą Niemcy, zależy bardzo wiele. 
Naszym życzeniem powinno być to, aby ten wybór nie był podyktowany wyłącznie egoistycznym dążeniem do realizacji własnych, wąsko pojętych interesów nie liczących się z interesami innych państw i narodów.

Naszym dążeniem powinno być również to, aby Niemcy w swym wyborze i działaniu brali pod uwagę cywilizacyjne i duchowe dziedzictwo Europy, za które odpowiadają na równi z innymi narodami, a które w przeszłości tak często deptali.

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ