To, że Donald Trump jako kandydat na prezydenta USA powiedział, że pomoże Polsce w tej drażliwej kwestii jest bez znaczenia. Wygląda na to, że nowa administracja rzeczywiście szykuje jakieś nowe otwarcie z Rosją.
Jako prezydent bez wątpienia zabiorę głos w tej sprawie. Dużo słyszałem, że z jakichś przyczyn polskiemu rządowi do tej pory nie udało się sprowadzić do kraju wraku samolotu. Zrobię, co w mojej mocy, aby pomóc polskim władzom.
mówił kilka tygodni temu w rozmowie z dziennikarzami TVP Polonia Donald Trump.
Słowa obecnego prezydenta-elekta skomentował minister Antoni Macierewicz, który uznał, że wypowiedź była jednoznaczna i zdecydowana.
Cóż, pragnę przypomnieć, że była to wypowiedź w gorącym okresie kampanii wyborczej. Trump zabiegał w niej o głosy polonii żyjącej w USA i wyrażał o Polsce wiele pięknych werbalnych gestów. Nic nie kosztujących, ale przynoszących sporo głosów. Ba, obiecał nawet pomoc w zniesieniu wiz dla Polaków. Tak samo jak Bill Clinton, George W. Bush i Barack Obama, którzy robili to choć prezydent USA nie ma władzy by je rzeczywiście znieść.
Cieszę się, że Donald Trump wyraził swój podziw dla Polski. Podejrzewam, że miałby on problem z wymienieniem siedmiu wspaniałych Polaków, ale dobrze zbrifowany, z wrodzonym talentem oratorskim poradził sobie z połechtaniem naszej dumy narodowej.
Kampania się jednak skończyła. Niebawem administracja Donalda Trumpa rozpocznie rządzenie krajem i zachodnim światem. Już teraz można odczuć, że Donald Trump rzeczywiście będzie chciał ułożyć na nowo relacje z Rosją, co zapowiadał przez całą kampanię. Jaki będzie to deal? Tego nie wiemy. Z pewnością będzie potrzebował Rosji w rozprawieniu się z ISIS w Syrii oraz prawdopodobnie przyda mu się choćby neutralny Putin przy możliwym konflikcie z Chinami. Trump zapowiadał wprowadzenie ceł na produkty chińskie, co miałoby uchronić amerykańskie miejsca pracy. Nie zapominajmy, że zwycięstwo kandydatowi Republikanów niespodziewanie dali właśnie robotnicy, którzy do tej pory byli naturalnym zapleczem lewicy. Nie jest na tyle nierozsądny by zawieść ich oczekiwania. Chiny bez wątpienia odpowiedzą na nowe otwarcie w stosunkach z nimi. W takim wypadku będzie mu potrzebne „zabezpieczenie tyłów” z Rosją.
Amerykanie prowadzą patriotyczną politykę zagraniczną. A więc mają interesy a nie przyjaciół, co jest najrozsądniejszą dewizą dla wolnego kraju. Jaki mają dziś interes by drażnić Rosję kwestią zwrotu wraku Tupolewa? Jakie mają podstawy by nie zgodzić się na wytłumaczenie Putina, że dopóki prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej wraku nie odda?
Gdy przeczytałem odgrzewaną przez GPC informację o słowach Trumpa pomyślałem, że zamiast żyć mrzonkami powinniśmy się modlić by Amerykanie przysłowiowo nie „położyły lachy” na całej Europie Wschodniej w imię nowej wizji polityki wobec Kremla. Naprawdę istnieje niebezpieczeństwo, że Trump może w imię odprężenia dokonać jakiejś formy resetu z Kremlem. Nie wierzę, że Polska zostanie sprzedana Rosji czy zagrożone będzie nasze bezpieczeństwo. Kilka nazwisk w administracji Donalda Trumpa ( Gringrich, Guliani) gwarantują klasyczne podejście do NATO Partii Republikańskiej. Niemniej jednak jestem pewien, że administracja nie porzuci jednej z głównych obietnic Trumpa, który zupełnie szczerze w kampanii kierował ciepłe słowa do Putina.
Czy to oznacza, że Trump bezwstydnie i otwarcie Polaków oszuka? Skądże znowu! On rzeczywiście może „zabrać głos w tej sprawie”. Na głosie się skończy.
źródło: wpolityce.pl
fot: youtube
















