26.8 C
Wrocław
Gdyby Beata Szydło rządziła w Niemczech, dawno byłaby okrzyknięta mianem „Mutter der...

Gdyby Beata Szydło rządziła w Niemczech, dawno byłaby okrzyknięta mianem „Mutter der Nation”

szydło1.jpg

Jest źle. Bardzo źle. Wręcz tragicznie. To był „czarny rok” rządów Beaty Szydło, twierdzi szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. „Rok bezmyślnego tworzenia permanentnego stanu chaosu i destabilizacji każdego obszaru państwa oraz rok nieumiejętnych prób zarządzania wyrządzanymi własnoręcznie szkodami”, podsumowuje w specjalnej „Czarnej księdze” partia drugiego pretendenta do stanowiska premiera Ryszarda Petru z Nowoczesnej. Jak żyć, no, jak tu żyć…?!

Zadziwiające, ile trudu wkłada opozycja w potępianie w czambuł, w tę karykaturalną już krytykę wszystkiego, cokolwiek zrobił i nie zrobił rząd Prawa i Sprawiedliwości. Żadnej myśli twórczej, żadnej konstruktywnej propozycji, cała jej praca sprowadza się do wbijania wyborcom do głów, jaką fatalną popełnili pomyłkę i jakież nieszczęście spadło na Rzeczpospolitą z chwilą objęcia wladzy przez partię Jarosława Kaczyńskiego. Zgodnie z Goebbelsowska zasadą, że „nawet brylantowa technika propagandowa nie da sukcesu bez powtarzana bez ustanku i wwiercenia w umysły zawartej w kilku punktach, fundamentalnej tezy”. W ustach opozycjonistów z PO i Nowoczesnej ta fundamentalna teza brzmi: PiS = zbiorowe nieszczęście Polek i Polaków. Prócz partyjnych aktywistów, za wiercenie w umysłach wzięły się sprawdzone w boju od wielu lat, wierne media i postaci.

Oceniamy rząd premier Szydło w skali od 1 do 6. Średnia? Dwója z małym plusem

– huknęła w tytule – jakżeby inaczej – „Gazeta Wyborcza”.

„W rocznicę swoich rządów PiS postanowił nie spełnić sztandarowej obietnicy wyborczej”,

– to następny tytuł z internetowej „oceny” wystawionej premier Szydło przez zespół redakcyjny z ul. Czerskiej. Kto chce poznać szczegóły, odsyłam do źródeł. Bulwarowy „Fakt” postanowił nie przynudzać ogólnikami, lecz odniósł się prosto z mostu do konkretnych ludzi: „Policzek dla Macierewicza”, czy o „Wpadka Waszczykowskiego”, to tytuły z tego tabloidu, które mówią same za siebie. Portal Onet sięgnął (dla zachowania obiektywizmu ma się rozumieć), do opinii niemieckiej gazety. Tytuł? „Handelsblatt surowo o rządzie PiS”. Chodzi o to, że „polska była wizytówką Europy środkowej”, jak napisał na użytek tego dziennika belgijski europoseł, zwolennik przekształcenia UE w Stany Zjednoczone Europy, Guy Verhofstadt. Była, bo teraz:

Zamiast umacniania znaczenia Polski dla NATO i pozycji silnego, respektowanego państwa członkowskiego UE, PiS jak opętany omija łukiem, co nowoczesne

Verhofstadt ubolewa i sugeruje, co następuje:

To raczej niemożliwe, by UE i inne gremia międzynarodowe znalazły rozwiązanie politycznych problemów Polski. Polacy mogą zrobić to tylko sami

W kwestii formalnej, artykuł wykorzystany przez Onet jest w rzeczywistości omówieniem tekstu z „Handelsblatt”, które sporządziła w języku polskim redakcja Deutsche Welle. Ta ostatnia zawarła pod nim wszakże zastrzeżenie, że ów tekst „niekoniecznie odzwierciedla stanowisko Redakcji Polskiej DW”. Oprócz tego, w Onecie bryluje były, polski prezydent, to znaczy, również w omówieniu, pt. „Lech Wałęsa krytycznie o działaniach polskich władz”:

Wszędzie są uwagi i pretensje, wyśmiewają nas. To jest obraz nędzy i rozpaczy, zdarzyło się nieszczęście i trzeba je przeżyć

– jęknął w rozmowie z Moniką Olejnik w „Kropce nad i” ten, co… wstrzymał ziemię ruszył słońce. Tym samym autorytetem, w końcu „światowym”, posłużył się także portal Wirtualnej Polski.

Lech Wałęsa o szefie MON: z łukami i kuszami chce biegać po łąkach

– wytłuszcza Wirtualna. I dalej, że „będziemy długo odrabiać straty po Kaczyńskim”, że „powinno być referendum” itd. Zdaniem Wałęsy, zaprzęgniętego dla wspólnej sprawy przez Olejnik/TVN/Onet/Wirtualną Polskę, to nie on, lecz „prezes PiS pozostaje w poprzedniej epoce” i mści się, od kiedy Lech vel Bolek „wyrzucił go na zbity pysk z urzędu”. Wirtualną wspiera też w okolicznościowym komentarzu hunwejbin „postępowego dziennikarstwa” z „Krytyki Politycznej” Sławomir Sierakowski:

Z tym zgodzimy się wszyscy: rząd porusza się z szybkością blitzkriegu. Niestety wszystko, po czym przejedzie, też wygląda jak po blitzkriegu: konstytucja, sądy, edukacja, kultura, spółki Skarbu Państwa, stosunki międzynarodowe, polityka zagraniczna

– kwituje w swym specjalnie przygotowanym „Rankingu rządowych bzdur”. W tym jakże zacnym chórze nie mogło zabraknąć twitterowej „publicystyki” Tomasza Lisa. Rok sprawowania władzy przez premier Szydło był:

Dla PiS-u i Misiewiczów nawet doskonały. Dla Polski fatalny. Najgorszy od końca PRL-u

– podsumował naczelny polskojęzycznego „Newsweeka” i dorzucił, aby nikt nie miał wątpliwości:

Rozdawnictwo, spadek wzrostu gospodarczego, zdemolowanie pozzycji i wizerunku Polski, promocja miernot, inwazja chamstwa, zemsta – oto ten rok

Po namyśle dodał jeszcze, upodabniajac się do premiera Zjednoczonego Królestwa Winstona Churchilla:

Rok PiS – jeszcze nigdy tak niewielu nie zepsuło tak wiele, tak szybko, z taka radością i zupełnie bez głowy. To nie rok, to wyrok

Jednym zdaniem, czego nie dotkną się ci papracy z gabinetu premier Szydło, to schrzanią. Niech sobie to wyborcy wbiją do głów, żeby znów się nie wygłupili przy urnach podczas wyborów samorządowych i, nie daj Boże, nie umożliwili PiS-owi rządzenia przez następna kadencję. Aż dziw bierze, że PO i Nowoczesna nie wydały dotąd kompaktu z uwspółcześnionymi wersjami piosenek dla dzieci, do odtwarzania im na dobranoc przez światłych rodziców, np.: „PiS jest dziki, PiS jest zły, PiS ma bardzo ostre kły, kto pisowca gdzieś spotyka, niech na drzewo szybko zmyka…!”.

Trzeba młodym już teraz wbijać do głów, zgodnie z zasadą Goebbelsa, że „nawet brylantowa technika propagandowa nie da sukcesu bez powtarzana bez ustanku i wwiercenia w umysły zawartej w kilku punktach, fundamentalnej tezy”: PiS = zbiorowe nieszczęście… Bo jest źle. Bardzo źle. Wręcz tragicznie.

Nie wiem, co bierze Lis & Company, ale daje to niezłego kopa. Głupi, ciemny lud jakoś tego nie kupuje. W sondażu OBBRiS przygotowanym dla… Onetu właśnie na okoliczność roku rządów PiS, partia prezesa Kaczyńskiego „zyskuje coraz większe poparcie” społeczne, „coraz więcej traci natomiast PO”.

A propos Niemiec, ale nie tych Goebbelsowskich, lecz dzisiejszych; gdy Angela Merkel była jeszcze w opozycji, a ster władzy dzierżył kanclerz Gerhard Schröder, potrafiła docenić reformatorski wysiłek gabinetu SPD-Zielonych, który de facto wydobył republikę z gospodarczego dołka. To kwestia politycznej klasy i kultury. Już na stanowisku szefowej rządu zaskarbiła sobie u rodaków ogromnę sympatię. „Nie ważne, lubimy jej partię, czy nie, wszystko jedno, wybieraliśmy ją czy nie, niezależnie, czy podobają się nam decyzje podejmowane przy masywnym, drewnianym stole w Urzędzie Kanclerskim (…), jest naszą >>Matką Narodu<<”, jak okrzyknęły Merkel rodzime media, a co podkreśla portal internetowy pod tą nazwą. Inna rzecz, to jej bieżące problemy, jakie sama sobie napytała i spadek popularności z powodu nietrafionej polityki imigranckiej.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ