Dr. Gontarczyk: kspertyza grafologiczna Wałęsy to sprawa drugorzędna. „Fakty podstawowe są już znane”

Wałęsa.jpg

Wiadomo, że Wałęsa wtedy dużo mniej pisał i nie pracował na jakimś stanowisku intelektualnym, więc prokurator może mieć kłopot z kompletowaniem dobrego materiału

– mówił w rozmowie z portalem wPolityce.pl dr Piotr Gontarczyk, komentując problemy z ekspertyzą grafologiczną ws. teczki TW „Bolka”.

 

wPolityce.pl: Lech Wałęsa odmówił przekazania próbek swojego pisma IPN-owi. Adwokat byłego prezydenta określił tę prośbę jako „upokarzającą”. Proces analizy się więc przedłuża… Jak Pan to oceni?

Dr Piotr Gontarczyk: Jest to konsekwentna postawa Lecha Wałęsy, który od dwudziestu czy trzydziestu lat nie współpracuje w rzeczywistości, jeżeli chodzi o jego własną historię. A czy ta ekspertyza grafologiczna się uda, czy też nie, ma dla mnie zupełnie drugorzędne znaczenie. Jako współautor książki ze Sławomirem Cenckiewiczem uważamy generalnie sprawę od dawna za wyjaśnioną. Nikt na rynku historycznym, nikt z poważnych naukowców nie kwestionuje tych ustaleń naukowych. Kiedy materiały z teczki zostały ujawnione, przeczytałem je ja, przeczytało wielu innych naukowców i nie mamy żadnych poważnych wątpliwości, że są to materiały autentyczne, że ta historia jest prawdziwa. To również potwierdził publicznie nasz główny oponent z tamtych sporów wiele lat temu, prof. Andrzej Friszke, który bronił kiedyś Lecha Wałęsę, a stwierdził, że ta sprawa jest autentyczna.

Powtórzę, czy się uda jakaś ekspertyza grafologiczna, czy się nie uda, czy potwierdzi się, że to jest rękopis Lecha Wałęsy, czy będą jakieś wątpliwości, czy się zbierze materiał, czy też nie, dla mnie jest to zupełnie drugorzędna, czy też nawet trzeciorzędna sprawa. Fakty podstawowe są już znane i cała sprawa jest dla mnie od strony naukowej całkowicie zamknięta.

Ale z pewnością wynik ekspertyzy może mieć znaczenie symbolicznie i będzie w przyszłości podjęty przez opinię publiczną. Jeżeli się nie potwierdzi, czyż to  nie będzie narzędzie w rękach obrońców Wałęsy?

Oczywiście, że tak. Nie należy wykluczyć tego, że ekspertyza grafologiczna może być korzystna dla Lecha Wałęsy i wtedy ten materiał będzie jak oręż w ręku, może nawet będą to dla Wałęsy materiały procesowe. Jak powiadam, nie przywiązuję do tego większej wagi. Będę się trzymał jednoznacznych faktów historycznych.

Czy prośba IPN-u o te próbki pisma są konieczne? Pozyskanie odpowiednich źródeł do ekspertyzy jest tak problematyczne?

Kwestię materiałów ocenia prokurator i nie jestem w stanie stwierdzić, czym on dysponuje. Uważam, że może być problem ze znalezieniem i skompletowaniem jakichkolwiek dokumentów odręcznych Wałęsy z lat 70., by pozyskać materiał porównawczy. Wiadomo, że wtedy dużo mniej pisał i nie pracował na jakimś stanowisku intelektualnym. Dodatkowo teczka robotnika Lecha Wałęsy została ukradziona ze stoczni w czasach Urzędu Ochrony Państwa. Na pewno są jego rękopisy z lat 80. czy z okresu prezydentury, ale najlepszym materiałem porównawczym byłyby pisma z lat 70. Chodzi więc o tego typu próbki, a nie żeby teraz Wałęsa coś napisał.

Kłopotem może być zmiana charakteru pisma na przestrzeni lat?

Tak, zwłaszcza kiedy osoba robotnika stoczniowego przechodzi ewolucję w osobę publiczną, po drodze jest szefem związku i ma mnóstwo różnych okoliczności, by rozwijać się intelektualnie, a przez to zmieniać charakter pisma. Mógł się on zmienić na przestrzeni kilku lat bardzo wyraźnie, więc najlepsze byłyby materiały z tego okresu i pewnie na takich zależy prokuratorowi.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ