W działalności gospodarczej wolność pojedynczego człowieka motywowana zakresem jego woli, możliwości i zewnętrznych uwarunkowań realizuje się w wymiarze wspólnotowym.
„Gdzie organizacja społeczeństwa ogranicza czy wręcz eliminuje sferę wolności przysługującej obywatelom, tam życie społeczne ulega stopniowemu rozkładowi i zamiera” – wskazuje św. Jan Paweł II, odwołując się do kryterium dobra i zła.
Dalej stwierdza: „Porządek społeczny będzie tym trwalszy, im w większej mierze będzie uwzględniał ten fakt i nie będzie przeciwstawiał korzyści osobistej interesowi społeczeństwa jako całości, a raczej szukać będzie sposobów ich owocnej koordynacji. W istocie tam, gdzie indywidualny zysk jest przemocą zniesiony, zastępuje się go ciężkim systemem biurokratycznej kontroli, która pozbawia człowieka inicjatywy i zdolności twórczej.”
Duch solidaryzmu społecznego
Społeczna nauka Kościoła od encykliki „Rerum Novarum” Leona XIII do encykliki Św. Jana Pawła II „Laborem exercens” i „Centesimus annus” wskazuje na konieczność partnerstwa między przedmiotowym kapitałem, a podmiotową pracą w duchu solidaryzmu społecznego przywracającego właściwe proporcje ładu tego świata.
Z takich założeń wychodziła partycypacyjna doktryna polityczno-gospodarcza generała Charlesa De Gaula, takie fundamenty zakładali pod jednoczącą się Europę jej chrześcijańscy założyciele, na takich wartościach tworzył się w 1980 roku w Polsce ruch Solidarności.
Racjonalna strategia rozwoju podporządkowana tyleż dobru jednostki, co dobru wspólnemu jest możliwa w oparciu o przestrzeganie czytelnych, jasnych i realnych reguł stosowania się do praw ekonomii regulowaną chrześcijańską moralnością.
Moralność, jako kryterium korzystania z wolności gospodarczych i praw rynku, nie ogranicza się do działań pomiędzy podmiotami gospodarczymi, ale dotyczy także sposobu funkcjonowania państwa i jego organów w stosunku do obywateli i podmiotów gospodarczych funkcjonujących w produkcji, dystrybucji i wymianie rynkowej dóbr materialnych i niematerialnych.
Klasyczna doktryna gospodarki liberalnej bez chrześcijańskiej dyscypliny etycznej, opartej na dekalogu, prędzej czy później musi prowadzić do patologii.
Liberalna patologia
Patologię liberalnej transformacji ustrojowej w Polsce ilustruje m.in. proces doprowadzenia do upadku i likwidacji polskich stoczni. Stocznia Szczecińska dająca zatrudnienie kilkudziesięciu firmom kooperującym z poznańskimi Zakładami Cegielskiego włącznie – w drodze koteryjno-partyjnych działań organów państwa we współdziałaniu z bankami, likwidatorami, pod bacznym okiem władzy sądowniczej, zgodnie z destrukcyjnym wsparciem decyzji Unii Europejskiej – została zlikwidowana w majestacie kompradorskiego kapitalizmu z korzyścią dla konkurencyjnych stoczni zagranicznych. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi straciło pracę.
Wyzwolenie inicjatywy, przedsiębiorczości i aktywności jednostek nie powinno być motywowane wyłącznie pogonią za zyskiem bez względu na to jakimi środkami osiąganym.
Za hasłami „Leseferyzmu” czy „niewidzialnej ręki rynku” – stoi konieczność dyscyplinowania przestrzegania reguł uczciwej konkurencji i uczciwego obrotu. Dzisiaj pod znakiem zapytania stoi jasność i czytelność umownych reguł ekonomicznej i bankowej (patrz rozkład ryzyka gry kursowej i instrumentów finansowych w ofertach kredytowych). Zachęcanie i nęcenie do składania oświadczeń woli z uwikłaniem w trudno przewidywalne konsekwencje w zobowiązaniach kredytowych stało się praktyką wielu banków i para-banków – powołujących się na zasadę „volenti non est iniuria” (chcącemu nie dzieje się krzywda). W tym zakresie interwencjonizm organów władzy państwowej jest nie tylko dozwolony, ale i konieczny dla przywrócenia rzetelności obrotu prawnego w obronie czytelnych i uczciwych reguł gry rynkowej.
Korporacyjny interwencjonizm
Ideologiczne przeciwieństwo między solidaryzmem społecznym formułowanym w społecznej nauce Kościoła Katolickiego, a wolną konkurencją rynkową zostało wykreowane na gruncie zachodzących patologii.
Praktyka drapieżnego kapitalizmu wskazanego w analizach ustrojowych Karola Marksa, powielana w dzisiejszej dobie pod przykryciem liberalnej ideologii różni się od etycznego wzorca wolności ekonomiczno –rynkowych, tak jak ateistyczna aktualna ideologia Unii Europejskiej różni się od chrześcijańskiego jej modelu zakreślonego programowo przez ojców założycieli Wspólnot Europejskich po II Wojnie Światowej.
Kapitalizm przełomu XX i XXI wieku mimo działania za zasłoną praw człowieka, demokracji, sprawiedliwości i solidarności w praktyce globalnej sprzeniewierza się tym hasłom. Głosząc prymat wolnego rynku, wolnej konkurencji i wszelkich innych wolności, optuje za dowolnością wyzyskiwania takiej ideologii dla dominacji silniejszego nad słabszym ekonomicznie wszelkimi dostępnymi środkami działań. Wielkie korporacje kapitałowe, gospodarcze i finansowe oplatają półjawnie słabsze gospodarczo struktury dominacją swoich działań, godzących w istotę indywidualnej przedsiębiorczości.
Drogą pełzającego interwencjonizmu tworzą dominację nad indywidualnymi podmiotami gospodarczymi, a nawet państwami, eliminując konkurencję i przekształcając rynki w coraz bardziej pozbawione zdolności konkurencyjnej – służebne im rynki usługowo-konsumenckie. Wpływają na zmiany ustrojowe w uzależnionych od siebie, promują służebne im kompradorskie grupy społeczne, namaszczają je społecznym przekazem medialnym na autorytatywne elity.
Pogłębiający się rozdźwięk między doktrynalnym ekonomizmem kompradorsko praktykowanym, a jego humanistycznym fundamentem prowadzi do coraz to wybuchających konfliktów społecznych.
Dwie skrajności
Zniewolenie komunistycznym kapitalizmem państwowo-monopartyjnym zastępuje zniewolenie patologicznym liberalizmem. I tu i tam ideologia maskuje przemoc systemową opartą na fałszywym powołaniu się na obronę jednostki przed przemocą. Kreują ją nowopowstające elity pretendujące do kierowniczej i autorytarnej roli w społeczeństwie. Mamy dziś tego przykład w Polsce, na Węgrzech i w Stanach Zjednoczonych po ostatnich wyborach przeciwko ich wynikom.
Pozostaje pytanie, jak daleko ma sięgać regulacyjna rola państwa, czy też organizacji międzynarodowej, której poszczególne państwa przekazały szereg swoich władczych kompetencji w dziedzinie gospodarki?
Odpowiedź na to pytanie dotyczy określenia samodzielności kraju przyjmującego w swój obieg gospodarczy kapitał zewnętrzny, w kształtowaniu i strzeżeniu zasady równych szans i warunków rzetelnej konkurencji między kapitałem rodzimym i zagranicznym (host country strategy).
Zaniechanie kreacji i ochrony kapitału rodzimego i własnych mocy produkcyjnych z naruszeniem równouprawnienia z zewnętrznym kapitałem korporacyjnym przekształcającym się w siłę polityczną zagrażającą suwerenności państwa – wymaga kontrdziałania w wykreowanej strategii nowego rządu zjednoczonej prawicy. Realizuje je plan wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Patriotyzm gospodarczy to dalszy wymiar identyfikacji przedsiębiorczości jednostek i podmiotów gospodarczych z korzyściami dla wspólnoty narodowej i jej aspiracji.
Konstruując pakiet Konstytucji Biznesu jako rozszerzenie swobód przedsiębiorczości, nie można pominąć jej etycznego zakresu. Należy przypomnieć, że PRL – recypując Kodeks Handlowy II Rzeczypospolitej wykreśliła z niego znajdujące się tam wymogi przestrzegania etyki kupieckiej.
Kiedy dzisiaj w dziedzinie rozwoju przedsiębiorczości przywołuje się zasadę: „co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone” – nie może ona abstrahować od zasad uczciwego obrotu i etyki w działalności gospodarczej. Winna być ona wpisana, jako nieodłączne kryterium działalności gospodarczej w chrześcijańskim wymiarze polskiej przedsiębiorczości.
autor: Piotr Ł.J. Andrzejewski
źródło: gazeta Obywatelska
















