13.3 C
Wrocław
Dr Magdalena El Ghamari: Widziałam profil zamachowca z Berlina. Dlaczego służby nie...

Dr Magdalena El Ghamari: Widziałam profil zamachowca z Berlina. Dlaczego służby nie zareagowały na jego kontakty z Państwem Islamskim?

Magdalena El Ghamari.jpg

Trzeba zwiększyć liczbę osób, które zajmują się monitorowaniem podejrzanych osób. Zamachowiec z Berlina znajdował się bowiem na takiej liście. Miał zakaz przyjazdów do Stanów Zjednoczonych. Był więc na czarnej liście służb, przebywał wcześniej w więzieniu. Wyszukiwał też w internecie informacje, jak można przygotować ładunki wybuchowe domowej roboty. Służby o tym wiedziały.

– mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl dr Magdalena El Ghamari, wykładowca w Uniwersytecie w Białymstoku (Instytut Historii i Nauk Politycznych, Zakład Bezpieczeństwa Międzynarodowego) oraz analityk w portalu Defence24.

wPolityce.pl: Zastrzelenie autora ataku terrorystycznego w Berlinie i uprowadzenie samolotu na Malcie, choć zbyt odległe, by je bezpośrednio łączyć, zbiegają się jednak w niemal tym samym czasie. Przypadek?

Dr Magdalena El Ghamari: Możemy połączyć kwestie państwa upadającego, czyli Libii, związków grup przemytniczych, które bezpośrednio kierują się do Włoch. Sprawca zamachu był Tunezyjczykiem. Mówimy więc o tym związku libijsko-tunezyjsko-włoskim. Kryzys migracyjny to oczywiście inna kwestia niż ekstremizm, ale poniekąd wszystko to się łączy. Sprawca ataku terrorystycznego w Berlinie przybył do Europy w 2011 roku, więc on nie załapał się na tę wielką falę migracyjną, ale załapał się na upadek arabskich reżimów, który można uznać za powód pierwszej fali migracyjnej. Wciąż jednak nie wiemy, kto konkretnie go zradykalizował. Nie ma jednak najmniejszego znaczenia, czy ten terrorysta został zwerbowany przez ekstremistów, czy jego działania miały podłoże w ewentualnych zaburzeniach psychicznych. Takie osoby doskonale nadają się do radykalizacji. Trafiają do Europy, często bezskutecznie poszukują pracy. To rodzi frustracje. Tymczasem otwarte granice wewnątrz unii, sprzyjają niekontrolowanemu przepływowi ludzi. Gdyby chciał mógłby nawet przyjechać do Polski.

 

Trwa teraz dyskusja nad kwestią otwartych granic unijnych. Pojawiają się komentarze, z których wynika, że otwartość granic może sprzyjać przepływowi terrorystów. Czy to jednak wystarczający powód, by myśleć o ponownym wprowadzeniu kontroli granicznych?

To jest bardzo ciężki i skomplikowany temat. Zamknięcie granic wiązałoby się z protestami społecznymi. Trzeba też przypomnieć, że zamknięcie granic uderzy bezpośrednio w europejską gospodarkę. Olbrzymi rynek usług, przepływ ludzi i transport to ważne gałęzie gospodarki. Bezpośrednia komunikacja sprzyja też kontaktom rodzin, których członkowie rozrzuceni są często w całej Europie. Faktem jest jednak, że otwarte granice sprzyjają też przepływowi osób, które mogą mieć związki z terroryzmem. Dlatego trzeba pomyśleć nie tyle o zamknięciu granic co o skutecznych kontrolach. Ten problem jest jednak bardzo trudny do rozwiązania.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

ZOSTAW ODPOWIEDŹ