Jeżeli nie można obalić rządu poprzez ulicę, to należny szukać rozwiązania wewnątrz systemu, np. przemontować większość rządową. Teoretycznie było to możliwe, przy wykorzystaniu wszystkich ludzi opozycji w Sejmie, rozbiciu środowiska PiS i Zjednoczonej Prawicy, i wyciągnięciu stamtąd osób, na których posiadamy kompromitujące materiały. Całe przedsięwzięcie się nie udało, ponieważ zostało ujawnione
—mówił w rozmowie z portalem wPolityce.pl Witold Gadowski.
wPolityce.pl: Mówił Pan, że po nieudanej próbie obalenia rządu przy pomocy ulicy, a teraz proteście w Sejmie, kolejnym etapem będzie włączenie się do walki służb i interwencji z zewnątrz. Jak miałoby to wyglądać?
Witold Gadowski: Jest to pewna teoria, która opisuje tego typu konflikty. Pierwszym etapem jest wzbudzenie niepokoju ulicy. Pytanie na ile ten niepokój może być skuteczny? Okazało się, że ulica nie jest zainteresowana wywróceniem rządów Prawa i Sprawiedliwości. Spróbowano więc przewrotu na szczycie w rumuńskim stylu, który zakłada, m.in. przejęcie parlamentu, siania zamętu, przerwania nadawania telewizji. To też się nie udało. Trzeba jednak przyznać, że ludzie, którzy próbowali tego dokonać nie mieli szczęścia. W tym samym czasie wydarzyły się inne ważne rzeczy, m.in. zamach w Berlinie czy zamach na ambasadora w Rosji. Poza tym ludzie byli zaprzątnięci przygotowywaniem się do Świąt Bożego Narodzenia, co skutecznie odwróciło ich uwagę od tych wydarzeń.
Następnym etapem jest wykorzystanie zaplecza służb, które się skonsolidowało i jest zainteresowane obroną swoich przywilejów. Wykorzystanie służb może przebiegać, zarówno w kierunku penetracji obecnych służb, jak i w kierunku montowania prowokacji, dywersji od wewnątrz. W obecnych służbach, zwłaszcza w służbach cywilnych pozostało bardzo wiele osób, związanych z dawnym układem, z gen. Maciejem Hunią, z Bartłomiejem Sienkiewiczem. Są to niewątpliwie osoby niepewne. Nie wiadomo czy informują obecną władzę o realnym zagrożeniu, czy nie prowadzą akcji dywersyjnych, nad którymi nie ma kontroli obecne kierownictwo służb.
Z drugiej strony jest środowisko WSI posiadające wrażliwe dane, które zostały wyniesione bezprawnie z siedzib służb specjalnych i posiada wiedzę na temat osób, które uczestniczą w życiu politycznym. To jest i będzie wykorzystywane do rozmontowywania jedności koalicji Zjednoczonej Prawicy.
Próba rozbicia Zjednoczonej Prawicy wpisuje się w tę teorię?
Tak, ponieważ jak nie można obalić rządu poprzez ulicę, to należny szukać rozwiązania wewnątrz systemu, np. przemontować większość rządową. Teoretycznie było to możliwe, przy wykorzystaniu wszystkich ludzi opozycji w Sejmie, rozbiciu środowiska PiS i Zjednoczonej Prawicy, i wyciągnięciu stamtąd osób, na których posiadamy kompromitujące materiały. Całe przedsięwzięcie się nie udało, ponieważ zostało ujawnione. Obóz PiS-u zaczął się bacznie przyglądać swoim ludziom, więc osoby, które próbowały rozbić Zjednoczoną Prawicę nie mogą teraz swobodnie działać. To nie jest skończona gra, ale ujawnienie tych planów znacznie utrudniło te zamierzenia.
W świat idzie jednoznaczny przekaz: autorytarna Polska jest targana puczami. W „NYT” pojawił się artykuły o tytułach „Oddać Polskę Rosji”, czy „Tragiczny zwrot Polski”.
Są to stare ciągotki Zachodu, zwłaszcza Europy, które się uzewnętrzniają. Plan opozycji i Adama Michnika został całkowicie pokrzyżowany przez zwycięstwo Trumpa. Gdyby wygrała Hilary Clinton, plan destabilizowania Polski rozwijałby się znakomicie. To zostało zatrzymane. Środowiska „Gazety Wyborczej”, TVN czy służb, które służyły wcześniej Rosji, a później zwerbowały się na służbę do Amerykanów, nie mają dojścia do Trumpa, dlatego tak paniczne i nie skoordynowane są działania opozycji. Nie wynika to z niskiej inteligencji tych ludzi, ale z brak nadziei na rychłe zmiany i na powodzenie ich działań. Z każdym dniem tracą nieuzasadnione przywileje, którymi się cieszyli.
Z pewnością wielu za granicą kibicuje opozycji…
Berlin jest jednym z głównych ośrodków wspierających opozycję. Pozostał także George Soros, jako reprezentant grupy kapitałowej, która jest zainteresowana, aby w Polska nie została uporządkowana, aby nadal można ją było drenować, jak to miało miejsce przez ostatnie 27 lat. Tutaj już nie chodzi o jakąś ideologie, tutaj chodzi wyłącznie o ratowanie własnych interesów. Polska była drenowana przez Niemcy przez ostatnie 27 lat, zwłaszcza nasiliło się to za czasów Donalda Tuska, który z własnej woli stał się wasalem Berlina. Polski rząd zaczyna mówić o polskich interesach, co odbieranie jest jako przejaw szowinizmu i łamanie nie pisanych paktów conventa. To sprawia, że opozycja jest wspierana przez te wszystkie ośrodki.
Skoro wiemy jaki jest plan, to może nie należy się śmiać z „ciamajdanu”?
Śmiać się nie ma z czego, ponieważ widać do czego ci ludzie są zdolni, nawet do takich drobnych zachowań jak zachowanie posła Nitrasa, które świadczy o ich mentalnym poziomie. To pokazuje skale determinacji i agresji, którą kierowana jest w stronę nowo formującej się elity. Należy to traktować bardzo poważnie, zwłaszcza, że na wsparcie środowisk walczących z rządem płyną olbrzymie pieniądze. Za chwilę znajdują się amoralni fachowcy, którzy podpowiedzą odpowiednie akcje. Zostaną puszczone w ruch dokumenty siejące zamęt, kompromitujące osoby, związane z obecnymi władzami i z tym musimy się liczyć.
Jak Pan widzi najbliższą przyszłość?
Najważniejsze jest, aby PiS nie dało się sprowokować do agresji, aby państwo nie używało nawet prerogatyw, do których użycia ma prawo. To tylko wykreuje świętych „ciamajdanu”, a tego nie potrzeba. Potrzeba czasu i spokoju, tym można przezwyciężyć tę akcję, która zaczyna przynosić odwrotne skutki od założonych, ponieważ kompromituje swoich przywódców.
Rozmawiał Kamil Kwiatek.
źródło: wpolityce.pl
fot: youtube
















