Olbrychski zapytany o nastawienie środowiska aktorskiego do obecnej władzy odpowiedział:
„Ja byłem akurat wtedy na emigracji zawodowo-politycznej i o stan wojenny tylko się otarłem. Podpisałem, co trzeba było podpisać, parę paczek z Mają Komorowską rozwieźliśmy internowanym, a potem wyjechałem. Ale koledzy wtedy się pięknie znaleźli, nie wiem co to oznaczało dla widzów, ale to chyba było ważne.” Aktor nie wspomniał, dlaczego wybrał karierę zarobkową zamiast walki o wolność, jak koledzy których podziwiał.
„Tak było zawsze, jest i będzie, że nie da się stłamsić społeczeństwa póki społeczeństwo nie będzie chciało tego stłamszenia. Świętym obowiązkiem jest, że jeśli coś się dzieje nie w porządku w państwie, to trzeba dawać w jakikolwiek sposób wyraz temu swojemu niezadowoleniu.” – skomentował bieżącą sytuację polityczną Olbrychski.
Bieżące zmiany polityczne aktor porównał do pojedynku bokserskiego: „Należy ciągnąć protest do pewnego momentu, a jeżeli to nie daje to rezultatów to są inne sposoby. Jak w boksie, jeśli nie działa lewy prosty obronny to trzeba wejść do półdystansu i pójść na wymianę ciosów.”
Tomasy Lis wspomniał swój pierwszy dzień pracy w TVP i wywiad z Danielem Olbrychskim. Lis zapytał swojego gościa czy ten spodziewał się że „to wszystko tak się może skończyć”. Olbrychski odrzekł:
„Jak to powiedział ktoś mądrzejszy ode mnie, o wolność i o demokrację należy walczyć każdego dnia, bo zawsze jest zagrożona, jak nie z tej strony to z innej strony, czasami z zewnątrz. A okazuje się, że czasami największym wrogiem Polski są sami Polacy.”
„Czasami?”
„Często.”
Aktor jest więc kolejnym celebrytą, który chce walczyć o demokrację przeciwko demokratycznie wybranej władzy.
źródło: Telewizja Republika
fot: youtube
















