Rewiński o kapitulacji Platformy: Wszystkie sposoby ratunku upadły i „wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”

Dziś był jakiś ważny moment, padły jakieś ważne słowa, wskutek których jedni panowie powiedzieli, że w związku z tym odraczają prace Sejmu o dwa tygodnie, bo nic im się nie stanie, a drudzy stwierdzili, że dłużej tego strajku nie utrzymają, bo tracą na punktach

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl satyryk Janusz „Siara” Rewiński.

 

wPolityce.pl: Platforma zawiesiła protest w Sejmie. Tak się starali zdestabilizować państwo, a tu  nic z tego nie wyszło, klapa na całego. Wywieszenie przez nich białej flagi, to przyznanie się do porażki?

Byłem posłem, chociaż dziwnej i śmiesznej partii i wiem, jak tam „biegają” papiery, głosy, w jaki sposób zapadają decyzje. Stąd najważniejsze jest, czy najpierw była kura, czy jajo. Nic ciekawego nie powiem do momentu, kiedy nie będę znał kulis. Zanim mnie Wałęsa rozwiązał z Wachowskim byłem na tzw. ziemi nieznanej. Byłem bardzo ciekawy, dociekliwy i na wszystko patrzyłem szeroko otwartymi oczami, bo spadłem tam jak z księżyca. Dla żartów zostałem posłem, a później chciałem się czegoś dowiedzieć, gdzie ja byłem i co robię. Muszę się więc dowiedzieć jak było po kolei, kto komu pokazał jakie papiery i na jakiej zasadzie kto złożył broń. A więc to, co się działo za plecami. Zazwyczaj jest tak samo, jak było w „nocnej zmianie”. Stanęło w końcu naprzeciwko siebie dwóch żołnierzy. Jeden powiedział: „No to jak. Ty mnie rzucisz na ziemię, czy ja ciebie?”. „No ty mnie”, „ No to skończmy to”. I sprawa się zakończyła.

Tu mogło być podobnie?

Tutaj na pewno też był taki moment, kiedy wszystkie sposoby ratunku upadły i „wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”. Czyli punkt kluczowy musiał nastąpić. Wszystkie uniki, sposoby straszenia, manifestacje, wszystkie pieniądze, wyjazdy na Maderę, do Brukseli, spotkania tajne i jawne we Wrocławiu doprowadziły do tego, że w końcu stanęło naprzeciwko siebie dwóch ludzi i jeden do drugiego powiedział: „Słuchaj dzisiaj jest 12-ty, jest przywitanie amerykańskich wojsk po raz pierwszy w historii naszego kraju, po dwustu latach niewoli. My nie dopuścimy do tego, by ktokolwiek nam to zakłócił. Rozumiesz to, czy nie?”. I to się rozegrało w  cztery oczy pomiędzy jednym obywatelem, a drugim obywatelem. Jednym obywatelem, który chciał przejąć władzę w sposób niedemokratyczny na podstawie jakichś kruczków, puczu, czy nacisków. I drugim, który chciał do tego nie dopuścić. Może ten pierwszy był szantażowany przez kogoś z zewnątrz, może od kogoś wziął pieniądze i miał wykonać pewne zadanie, ale się nie wywiązał i za jakiś czas okaże się, czy honorowo popełni samobójstwo, czy też popełni je za pomocą „seryjnego samobójcy”. Dziś był jakiś ważny moment, padły jakieś ważne słowa, wskutek których jedni panowie powiedzieli, że w związku z tym odraczają prace Sejmu o dwa tygodnie, bo nic im się nie stanie, a drudzy stwierdzili, że dłużej tego strajku nie utrzymają, bo tracą na punktach.

Nie ma Pan wrażenia, że totalna opozycja zaliczyła totalną porażkę, po której może już się nie pozbierać?

Dla mnie to opozycja cyrkowa i to od początku jej powstania. To jest opozycja tworzona przez redaktora, przez człowieka, który gdzieś tam próbuje rządzić światem za pomocą pieniędzy. To jest opozycja tworzona przez małżeństwo pani Applebaum z panem Sikorskim i jego kolegów z uniwersytetu angielskiego. To są takie rzeczy- żarty. Natomiast rzeczą poważną jest to, że w naszym kraju po raz pierwszy odbyły się demokratyczne wybory i nie udało się ich sfałszować. A reszta to podrygi, fikołki. Polityk taki jak Tusk, pan Schetyna, minister spraw zagranicznych bez znajomości ani jednego języka, to są wszystko jaja, a ja żartami zajmuje się zawodowo od 45 lat.

To, co się dzieje w Sejmie nie jest dla Pana paliwem do satyry?

Niech mi pan wierzy, że nie. To są już takie żarty, których ja sam bym nie wymyślił, bo są poniżej poziomu. To są takie żarty jak pan Sikorski opowiadał panu Rostowskiemu, które zostały nagrane przez kelnera w „Sowie”. To są żarty marne. Po żartach poznaje się również facetów, jak są kiepskie żarty, to faceci są też kiepscy. Nie ma mowy, żeby mnie ktoś przekonał, że to były żarty na wysokim poziomie.

źródło: wpolityce.pl
fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ