Elżbieta Jakubiak: Protest Obywateli RP to przekroczenie granicy cywilizacyjnej. Sposób atakowania Jarosława Kaczyńskiego wychodzi poza wszelkie normy

fot: Telewizja Republika

Rozumiem, że w mediach dobrze sprzedają się obrazki pod hasłem „Naród protestuje”, ale ta granica protestów pod Wawelem to zdziczenie kulturowe, którego nie możemy akceptować

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Elżbieta Jakubiak, była minister sportu i szef gabinetu śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

wPolityce.pl: Pani minister, jak odbiera Pani kolejne manifestacje grupy nazywającej się Obywatelami RP, którzy – przy poklasku części mediów – zakłócają miesięcznice smoleńskie, a nawet blokują Jarosławowi Kaczyńskiemu wjazd na Wawel i grób brata?

Nie ma końca temu szaleństwu? Wawel znów blokowany! Bo złożenie kwiatów na grobie brata jest – „zawłaszczaniem”!

Elżbieta Jakubiak: Tego rodzaju zachowania są poza granicą cywilizacyjną, kulturową. Akurat w tej sprawie powinna stanowczo działać policja.

Spór polityczny to inna sprawa – to, co się dzieje w Sejmie to jeszcze inna. Tam w grę wchodzą immunitety, regulaminy – możemy kłócić isę, czy doszło tam do złamania prawa i obyczajów, ale wszystko mieści się w jakichś granicach sporu politycznego.

Natomiast to, co robią tzw. Obywatele dla RP (bo trudno mówić o nich per obywatele, obywatel to ktoś, kto szanuje prawa obywatelskie, w tym prawo Jarosława Kaczyńskiego do tego, by odwiedzić grób brata) zwyczajnie nie mieści się w żadnych normach. Sposób atakowania Jarosława Kaczyńskiego przekroczył wszelką granicę. To zaczęło się bardzo dawno temu, a po katastrofie smoleńskiej wychodzi poza wszelkie normy. Tragedia smoleńska budzi taką nienawiść części ludzi – że czasem myślę, że oni mieszkają w jakimś innym kraju. Według mnie tradycja, wychowanie, rodzaj szacunku, jaki wynieśliśmy z domu do takich sytuacji jak prywatność na cmentarzu, śmierci człowieka, czy pogrzebu jest czymś niezwykle istotnym…

Nie możemy na to pozwolać – tak jak nie możemy pozwolić na zakłócanie Mszy Świętej, niezależnie od tego, kto jakie ma wyznanie. Śmiałość w obrażaniu katolików uwłacza nam wszystkim. Nie wyobrażam sobie, by ci sami ludzie śmieli wejść na cmentarz innego wyznania czy do meczetu. Tutaj ich odwaga nie sięga.

Powtórzę – na miejscu Jarosława Kaczyńskiego zażądałabym reakcji policji.

Rozumiem – z drugiej strony ci sami „Obywatele RP” nie ukrywają, że o to im chodzi. Że to gra na obrazek, w którym Bogu ducha winni protestujący są pacyfikowani przez opresyjną władzę.

Tak, to pewne zagrożenie. Wszyscy jesteśmy w pewnym strachu, że reakcja wymknie się spod kontroli, że jakiś incydent obróci się przeciwko rządzącym, przeciwko prawicy. Za chwilę okazać się może, że nikt z nas nie wie, czy byli na Wawelu, czy pod Wawelem. Potem pojadą skarżyć do Brukseli i powiedzą, że całe zajście miało miejsce w Krakowie – po prostu, gdzieś w Krakowie, abstrahując od tego, że to miejsce pochówku głowy państwa i atak brata.

Nie mam wątpliwości, że to zachowanie przemyślane i zaplanowane, nastawione na twardą reakcję. Co prawda czasem się mówi, że trzeba ustąpić głupszemu, ale oni nie są tacy głupi jak my mądrzy. Robili to specjalnie pod krzyżem, robią teraz pod Wawelem. To granica żałoby, kościoła, cmentarza. To wszystko zaczęło się zresztą bardzo dawno temu – pamiętam, gdy mój mąż pisał ostry list do właścicieli browaru i piwa „Lech”, gdy naprzeciwko Wawelu pojawił się wielki banner o zimnym Lechu – piwie. Mąż napisał wówczas, że od takiej firmy oczekuje więcej niż reklama na podświadomość i prostackie skojarzenia – oni się oczywiście wszystkiego wyparli, ale to był ten pierwszy moment przekraczania granicy.

A skąd bierze się, Pani zdaniem, nieskrywana fascynacja wobec tego typu zachowań w mediach III RP? Najpierw była ekscytacja Tarasem, teraz – Obywatelami RP. Wydawałoby się poważne media cmokają z zachwytu i promują tego rodzaju inicjatywy.

Obóz III RP oswaja Mordor. „Nowy Kijowski” zapowiada wtargnięcie do Sejmu i alternatywne referenda. Kogo i co jeszcze będą promować?

Tak, to poważne media, zarządzane przez, wydawałoby się, poważnych ludzi. Część osób związanych z tymi mediami zdaje sobie sprawę, że naciągają strunę do przesady, że przekracza to granice kultury i tradycji.

Oczekiwałabym w tej sprawie głosu Kościoła – jest bowiem granica, której nie wolno przekraczać w życiu publicznym. I to głosu hierarchów, którzy mają jakieś przełożenie na tamtą stronę: kard. Nycza, Dziwisza. Inaczej za chwilę rozbawione towarzystwo może wejść na mszę, czy nasze uroczystości rodzinne czy pogrzebowe.

Zabawa zapałkami wymknie się spod kontroli.

Wie Pan, nie podoba mi się też to, jak zachowywali się wczoraj ludzie na spotkaniu z Grzegorzem Schetyną. Fizyczne atakowanie byłego marszałka Sejmu, polityka opozycji – na to także nie ma zgody. Można ostro dyskutować, ale nie może dojść do jakiegoś przypierania fizycznego.

Nasza strona miała też swój grzech, gdy gwizdano na Powązkach. Pamiętam taki incydent, gdy buczano na Bogdana Borusewicza. Prezydent Lech Kaczyński bardzo głośno powiedział wtedy: „Cicho, cisza!”. To było znaczące. Musi być taki człowiek, który powie dziś wyraźnie i twardo, że to nie będzie akceptowane. Oczekuję wystąpienia autorytetów czy właścicieli stacji ważnych dla zwolenników umownej III RP.

Rozumiem, że dobrze sprzedają się obrazki pod hasłem „Naród protestuje”, ale ta granica protestów pod Wawelem to zdziczenie kulturowe, którego nie możemy akceptować.

źródło: wpolityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ