Mariusz Kamiński o programie Cela+, kontrolach CBA i sprawie Piniora: „Nie ulegniemy presji i naciskom”

Cba 2.jpg
fot: youtube

CBA działa, działają służby specjalne, wreszcie zaczęła działać prokuratura. Efekty prac śledczych będą wkrótce widoczne. Nie określałbym tego jednak jako Cela+, bo byłoby to niestosowne i niewłaściwe. Istnieje jednak cały szereg śledztw prowadzonych przez prokuraturę i służby, które dotyczą nadużyć za czasów poprzednich rządów – koalicji PO i PSL. Na pewno będą efekty tych śledztw – część materiałów znam i są to materiały wskazujące, że do pewnych przestępstw dochodziło

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Mariusz Kamiński, minister koordynator służb specjalnych.

wPolityce.pl: Panie ministrze, rozmawiamy tuż po posiedzeniu sejmowej komisji samorządu terytorialnego, gdzie wraz z szefem CBA zaprezentowali Panowie informację o kontroli w szesnastu urzędach marszałkowskich. Obecni na komisji przedstawiciele opozycji, a także wspomnianych urzędów, mieli sporo uwag i pretensji.

 

Mariusz Kamiński, minister koordynator służb specjalnych: Te kontrole muszą być kontynuowane i będą kontynuowane. Dzisiejsze argumenty i pretensje odbieram jako próbę wywarcia nacisku na CBA – przypominam bowiem, że znajdujemy się w okresie przed zakończeniem kontroli. Tak jak mówiliśmy na posiedzeniu komisji, na tym etapie piięć zawiadomień do prokuratury już zostało złożonych; tam, gdzie jest podejrzenie popełnienia przestępstwa.

Zadaniem CBA, które będzie realizowane – niezależnie od tego, że urzędnicy czy politycy PO w samorządach uważają, że nie powinni być kontrolowani – jest właśnie kontrola. To obowiązek CBA wobec obywateli, którzy mieli i mają wielkie, uzasadnione nadzieje związane z środkami unijnymi. To przecież ogromne kwoty – decyzja co do ok. 100 mld złotych znalazła się w rękach kilkudziesięciu urzędników wojewódzkich. Mamy prawo oczekiwać, że instytucje publiczne, które kontrolują, będą działać i w tej sprawie. Uczciwi urzędnicy i samorządowcy mogą być tylko z tego zadowoleni – skala publicznych pieniędzy w ich rękach była tak ogromna, że pojawia się wiele wątpliwości i niedomówień. To dobrze, że niezależna instytucja sprawdzi, czy są ku temu podstawy.

Czy kontrola zakończy się na tych pięciu powiadomieniach?

Niczego nie przesądzam i nie chcę przesądzać. Kontrole zakończą się pod koniec marca – wówczas będziemy mieli pełny materiał do analizy i będziemy mogli mówić o bardziej szczegółowych i pełnych wnioskach. Z tej perspektywy dzisiejsze posiedzenie komisji było przedwczesne, a obecność na nim osób kontrolowanych wywołała specyficzny charakter tego posiedzenia. Odbieram go jako nacisk na CBA, by Biuro nie było tak stanowcze przy ocenie i kontroli. Ale to się nie uda.

Pojawił się nawet głos jednego z marszałków wojewódzkich, by zaniechać kontroli, bo urzędnicy są sfrustrowani.

To kuriozalne. Skończyły się czasy, gdy wybrani urzędnicy publiczni byli poza kontrolą. Będą kontrolowani – w sposób rzetelny. Nikt nie chce tworzyć afer. Mam nadzieję, że te środki były dysponowane zgodnie z prawem, zgodnie z interesem publicznym. Sprawdzimy to. Ale już wiemy, że dochodziło do sytuacji, w których podejrzewamy przestępstwa. Po pięciu zawiadomieniach prokuratura wszczęła postępowania – to setki milionów złotych, w sprawie których mamy podejrzenie, że mogły być wydane w sposób przestępczy. Niczego jednak nie przesądzamy, na wnioski przyjdzie czas po zakończeniu kontroli.

Osobiście mam nadzieję, że takich zawiadomień do prokuratury będzie jak najmniej. Wierzę, że tak będzie. Niestety, istnieją przesłanki, które sugerują inny scenariusz – na wyniki poczekamy do końca marca.

Czy kontrola CBA to również w pewnej mierze zarzut do instytucji unijnych, które nie potrafią skutecznie prześwietlić wydawania środków w Polsce?

To nie tak. Każda instytucja ma swój aparat i narzędzia działania. CBA ma kontrolne i śledcze, instytucje unijne takich nie mają. Nie oceniam, czy poprzednie kontrole były efektywne czy nie, ale CBA ma narzędzia kontroli i po prostu z nich korzysta. Chcemy ocenić, jak wydawane były miliardy złotych rozdysponowane przez marszałków urzędów wojewódzkich. Przypominam – mówimy o środkach w wysokości ok. 100 mld złotych.

Chcemy sprawdzić i prześwietlić, czy były wydane zgodnie z prawem i interesem publicznym. Tylko tyle i aż tyle. Niezależnie od pokrzykiwań i wywieranej presji CBA będzie przeprowadzać tego rodzaju kontrole. Przyszliśmy dziś do Sejmu, bo to nasz obowiązek wobec parlamentu, posłów, komisji sejmowej – ale dzisiejsze posiedzenie było przedwczesne o kilka tygodni.

Jeszcze jeden argument, jaki padał to dezorganizacja pracy urzędów, jaką miały wprowadzić kontrole CBA. Urzędnicy domykają teraz jedną perspektywę budżetową środków unijnych, rozpoczynają powoli drugą, a muszą się tłumaczyć funkcjonariuszom CBA. Samorządowcy skarżyli się, że to utrudnia codzienną pracę.

To nie jest rzeczywisty problem, tylko całkowicie wydumany. Obowiązkiem CBA jest badać, jak wydawane są środki publiczne, a obowiązkiem urzędników jest przedstawianie wszystkich informacji, dokumentów i okoliczności w sprawie decyzji, które interesują CBA.

Te narzekania nie robią wrażenia ani na mnie, ani na funkcjonariuszach CBA. Biuro ma robić swoje. I będzie robić swoje.

Zmieńmy temat. Jesienią ubiegłego roku zapowiadał Pan przeprowadzenie audytu w spółkach Skarbu Państwa. Chodziło o wychwycenie ewentualnych nieprawidłowości w ostatnim roku, już za czasów rządów PiS. Pierwsze wyniki mieliśmy poznać jesienią, ale mamy już nowy rok i niewiele o nich słychać.

CBA analizuje kilkadziesiąt tysięcy zawieranych umów w latach 2015-2016 – na bieżąco o wynikach analiz informowana jest pani premier. Musi Pan też wiedzieć, że nie są to klasyczne kontrole, które mają swoje procedury, ale analiza w oparciu o informacje przekazane przez wspomniane Spółki Skarbu Państwa. Te informacje zostały nam udostępnione, my na ich podstawie sformułowaliśmy pewne wnioski przekazane pani premier.

Ale liczba tych umów powoduje, że to praca na długie miesiące. A przy tym odbywa się codzienny, ciągły monitoring tego, co dzieje się w spółkach. Rząd musi dbać, by nie dochodziło w nich do patologii, a CBA jest tutaj instrumentem dla rządu, by przyglądać się temu, co dzieje się w spółkach i alarmować, jeśli dzieje się coś w sposób niejasny. Mogę zapewnić, że CBA będzie wywiązywało się z tego zadania w sposób stały – to nie jest akcja jednorazowa.

Mamy się czym martwić, sądząc po tym, co działo się w spółkach w ciągu tego roku rządów PiS?

Na bieżąco pewne rzeczy są korygowane – pewien typ umów jest eliminowany z obiegu w spółkach Skarbu Państwa. Również pani premier w oparciu o nasze informacje i wnioski podejmuje decyzje personalne i dokonuje korekt w zarządach niektórych spółek. Dodatkowo bardzo istotne jest poczucie, że prezesi są cały czas monitorowani w zakresie umów, które podpisują, decyzji, jakie podejmują…

Nie będzie taryfy ulgowej ze względu na to, że przedmiotem kontroli są bardzo często „swoi”, „pisowscy”, zaufani ludzie?

Absolutnie nie. Dodatkowym plusem tego monitoringu jest aspekt prewencyjny – zauważam większą staranność w działaniu spółek Skarbu Państwa, przyglądaniu się szczegółom, zanim zapadną decyzje o wydaniu pieniędzy. Widzę same pozytywy tej decyzji, a duży zbiór informacji i wniosków trafia do pani premier.

Opinia publiczna pozna choćby zarys podsumowania tego audytu?

Trudno powiedzieć; to będzie decyzja pani premier. Często wspomniane wnioski zawierają bowiem informacje operacyjne, które mają charakter niejawny. Wszystko to trafia na biurko pani premier i, mam nadzieję, jest przydatne przy podejmowaniu decyzji.

Chciałbym zapytać o sprawę Józefa Piniora. Czy jest Pan rozczarowany decyzją sądu o odmowie przedłużenia aresztu?

W mojej opinii była to decyzja błędna. Natomiast chciałbym zwrócić uwagę na coś, co umknęło uwadze opinii publicznej – w części zresztą w sposób świadomy nie zostało przekazane – na uzasadnienie decyzji sądu.

Jest ono miażdżące dla pana Piniora.

Paradoksalnie mimo korzystnej dla niego decyzji ws. aresztu?

Tak. Decyzja w sensie formalnym jest dla niego korzystna, ale sąd nie tylko odniósł się do tego, czy powinien być tymczasowo aresztowany, ale i do zarzutów sformułowanych przez prokuraturę. Ocena stawianych zarzutów jest miażdżąca.

Wszyscy polityczni obrońcy Piniora, którzy przy okazji tej sprawy wszczynali histerię, powinni wczytać się w uzasadnienie odmowy tymczasowego aresztowania. Tak naprawdę to, co było powiedziane przez sąd w tej sprawie, jednoznacznie pokazuje, że sprawa ma charakter kryminalny, przestępczy – że nie ma w niej grama polityki.

Tym bardziej, że materiał zebrało CBA jeszcze za czasów poprzedniego kierownictwa – Pawła Wojtunika.

To prawda. Poprzednie kierownictwo CBA zebrało materiał, ale nie podjęło decyzji o przekazaniu go do prokuratury. Dopiero nowy szef CBA podjął decyzję – po przeanalizowaniu wszystkich akt i informacji – że materiał dowodowy powinien trafić do prokuratury. Sprawa wyglądała bowiem tak, że funkcjonariusze zebrali pewien materiał, ale kierownictwo CBA nic z tym nie zrobiło, dopiero po zmianie szefostwa sprawa ruszyła.

To jeszcze jedna sprawa – nielegalnych podsłuchów wobec dziennikarzy, do jakich miało dochodzić w czasach rządów Platformy i PSL. Co się dzieje w tej sprawie?

Prowadzone jest śledztwo przez prokuraturę w Krakowie. Byłem nawet w tym śledztwie przesłuchiwany – ponieważ śledczy połączyli kilka zawiadomień w jedno śledztwo. Zakładam, że również pokrzywdzeni w tej sprawie będą dziennikarze.

Te działania służb wobec dziennikarzy były niezgodne z prawem?

Według obecnych szefów służb działania te były nielegalne i nieuzasadnione – stąd zawiadomienia do prokuratury. Podejrzewamy, że doszło do przestępstwa wobec dziennikarzy, którzy wykonywali swoją pracę.

Na koniec, panie ministrze, pytanie polityczne. Mamy program 500+, rusza Mieszkanie+, ale Czytelnicy często pytają, kiedy zacznie się realizacja programu Cela+ – szczególnie pod względem rządów poprzedniej ekipy.

(śmiech) CBA działa, działają służby specjalne, wreszcie zaczęła działać prokuratura. Efekty prac śledczych będą wkrótce widoczne. Nie określałbym tego jednak jako Cela+, bo byłoby to niestosowne i niewłaściwe. Istnieje jednak cały szereg śledztw prowadzonych przez prokuraturę i służby, które dotyczą nadużyć za czasów poprzednich rządów – koalicji PO i PSL.

Na pewno będą efekty tych śledztw – część materiałów znam i są to materiały wskazujące, że do pewnych przestępstw dochodziło. Musimy spokojnie czekać i być cierpliwi. Służby i prokuratura działają – w sposób rzetelny i konkretny. Niebawem opinia publiczna pozna pierwsze efekty.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ